Ogród japoński - niekończąca się historia

Japoński ogród wygląda najpiękniej wiosną i jesienią. Wiosna to kwitnące azalie. Jesień - klony japońskie, których liście zaczynają przybierać oszałamiające barwy.
Okolice Janowic i Pisarzowic w powiecie bielskim na południu Polski to zagłębie szkółek ogrodniczych. Nie ma tam wioski, w której nie byłoby przynajmniej jednej osoby trudniącej się sprzedażą roślin ozdobnych. Blisko stąd do Bielska-Białej i na Śląsk. Ludzie zmęczeni życiem w dużym mieście, szukający cichej, spokojnej okolicy często wybierają właśnie ten region do zamieszkania. Jak grzyby po deszczu wyrastają nowe domy, często drogie, luksusowe wille. Coraz częściej otaczają je... japońskie ogrody.

Galeria »

Każdy kamień ma swoje miejsce

Japońskie ogrody to dzieło Mariusza Fołdy, mieszkańca Janowic. Jego rodzina prowadzi szkółkę krzewów i drzew ozdobnych już od kilku pokoleń. Pan Mariusz przejął rodzinny interes. Wcześniej wiele podróżował. Zafascynowały go ogrody Kraju Kwitnącej Wiśni. Zaczął się uczyć od japońskich mistrzów trudnej sztuki ich zakładania. "Dopiero po siedmiu latach nauki uznano, że mogę spróbować samodzielnie ułożyć kamienie w ogrodzie" - wspomina.

Wrócił do Polski z piękną żoną Eriko i postanowieniem, że spróbuje założyć w Janowicach taki ogród. Miało to być miejsce "osobne", odizolowane, gdzie - jak sam mówi - będzie można doświadczyć połączenia z naturą, jej rytmem i zmieniającym się pięknem. W 2002 r. zaprojektował przy swojej szkółce ogród "Mori no Tonari" (czyli "Ogród pod lasem"). Najpierw dokupił od sąsiadów trochę ziemi niemal na granicy lasu. Zgodnie z zasadą shakkei ("zapożyczonego krajobrazu") włączył w kompozycję ogrodu fragment

nietkniętej ręką człowieka natury. "Każdy kamień i roślina mają tutaj swoje specjalnie wybrane miejsce. Nic nie jest dziełem przypadku" - mówi pan Mariusz.

Natura dostarcza tworzywa

Do ogrodu wchodzi się przez dużą drewnianą bramę w stylu japońskim. Przesuwane skrzydła drzwi są ażurowe. Wybór drewna jako budulca bramy nie jest przypadkowy. W "Mori no Tonari" każda alejka, plac, murek czy ozdoba wykonane są z materiałów naturalnych. Sporo tu kamieni i żwiru.

Pierwsza część ogrodu to ogród kamienny, nazywany przez Japończyków kare-san-sui. Duża połać starannie grabionego żwiru symbolizuje morskie fale, odpowiednio ułożone głazy to lądy i wyspy. Kamienne wypiętrzenia wokół imitują góry. Takie ogrody powstawały od średniowiecza przy japońskich świątyniach zen. "Projektując ten fragment, kierowałem się zasadą yokaku no bi, którą wyznają mnisi buddyjscy - tłumaczy pan Mariusz. - Każe się ona koncentrować na tym, czego brakuje, a nie na tym, co jest obecne. Uświadamia nam, że mniej często znaczy więcej."

Kamień jest jednym z najważniejszych elementów ogrodów japońskich. W Janowicach zastosowano granit, serpentynit i łupek, którym wyłożona jest wijąca się przez cały ogród ścieżka tobi-ishi. Z granitu wykonano m.in. oryginalne latarnie, pagody i zbiorniki na wodę. Powtarzające się kamienne elementy kompozycyjnie scalają ogród, stwarzają atmosferę spokoju i harmonii. Nie mniej ważne są konstrukcje z drewna

i bambusa - bramy, płoty, przegrody.

Wszystko jest symbolem

Wokół kare-san-sui rosną tysiące krzewów azalii japońskiej tworzących asymetryczne plamy w pięciu kolorach. Towarzyszą im sosny oraz klony palmowe, które mają odtworzyć inny fragment natury - zaciszne miejsce położone wysoko w górach. Pośród drzew stoi granitowa pagoda symbolizująca buddyjską świątynię.

Z kamiennego ogrodu ścieżka prowadzi na trawnik. Szmaragdowe pole przywołuje kolejny naturalny widok - łąkę czy zieloną dolinę. Jeden z kamieni na trawniku jest ustawiony tak, by można było go wykorzystać jako ławkę. Przez łąkę przechodzi się do drugiej części ogrodu - do "ogrodu gór i jezior". Tutaj rośliny są inne. Pojawiają się wysokie gatunki drzew, m.in. klony japońskie, których liście jesienią mienią się tysiącami barw. Teren ukształtowano w pasmo pagórków porośniętych paprociami, kosaćcami i funkiami. Pomiędzy nimi pan Mariusz stworzył ciekawe aranżacje kamienne. Najpiękniejszym elementem w tej części ogrodu jest sadzawka w kształcie tykwy, nad którą przerzucono półokrągły mostek. Znajdziemy tu też kamienne zbiorniki na wodę, niewielki drewniany pawilon herbaciany i tradycyjny bambusowy straszak na sarny shishi-odoshi. "Do budowy oczka wodnego użyłem jasnego kamienia, by uzyskać kontrast z zacienionym otoczeniem. W tej części ogrodu - przylegającej do lasu - pojawiają się wyższe drzewa, dzięki czemu staje się ona łącznikiem pomiędzy leśnym krajobrazem a otwartą częścią ogrodu kamiennego" - tłumaczy swój zamysł projektant.

W otoczonym japońskim parkanem ogrodzie herbacianym, ostatniej części janowickiego założenia, powstanie herbaciarnia ibuki-chashitsu teien. Będzie go można zwiedzać tylko przez dwa tygodnie w roku: podczas majowego święta azalii oraz w październiku na święto klonów japońskich. Ponadto obok ogrodu znajduje się również stała ekspozycja drzewek bonsai - galeria »

Zrozumieć przesłanie natury

Mariusz Fołda mówi, że ogród japoński to przygoda na całe życie. Dbanie o niego jest celem samym w sobie. Okazuje się zresztą, że pielęgnacja ogrodu japońskiego zaprojektowanego zgodnie z zasadami sztuki wcale nie jest trudna. Wymaga mniej pracy niż w tradycyjnym ogrodzie - nie ma np. problemu z chwastami. A ogród potrafi pięknie się odwdzięczyć. Po długiej zimie widok kwitnących wiśni wywołuje na twarzy uśmiech, a szum wodospadu uspokaja i pomaga zrozumieć potęgę życia. "Zerkając na kołyszące się na wietrze pędy bambusa podzielone na równe segmenty, pamiętam o pokoleniach, które były, są i dopiero przyjdą - mówi pan Mariusz. - Wpatrując się w powyginane gałęzie sosen, uzmysławiam sobie, że czasami warto iść pod wiatr, czekać, uzbrajać się w cierpliwość. Bo taki jest właśnie ogród japoński - ma pomóc zrozumieć przesłanie natury".

Naśladowanie

Zwiedzający ogród w Janowicach często zaczynają marzyć, żeby mieć taki u siebie. Na

pierwszy rzut oka wydaje się to proste. Ot - trochę żwiru, kamieni i roślin o azjatyckim rodowodzie. "To jednak tylko pozory - mówi Mariusz Fołda. - Laik jest w stanie urządzić ogród, który jak japoński będzie wyglądał tylko dla laika". On sam zaprojektował w okolicy kilka prawdziwych ogrodów japońskich. Zaskoczyło go to, że cieszą się takim zainteresowaniem. Pracę ma już zaplanowaną na dwa lata do przodu. "Mam szczęście - mówi. - Robię to, co naprawdę kocham".

Więcej o: