Trochę stary, trochę nowy

Tekst: Liliana Jampolska; zdjęcia Leszek Jampolski

Wprowadzanie zmian w starym ogrodzie nie jest łatwe. Jeśli stare klimaty są tego warte, dobrze je zachować, bo cenne jest, jeśli w ogrodzie widać upływ czasu.

Historia prezentowanego ogrodu sięga roku 1955. Wtedy do nowo wybudowanego domu położonego na osiedlu Przyjaźń w Warszawie wprowadziło się młode małżeństwo - państwo Izabela i Ireneusz Janczarscy. Właściciele od razu zajęli się uporządkowaniem i zagospodarowaniem jego otoczenia. Z okolicznych pól - wtedy były to peryferie Warszawy - rolnicy przywieźli im kilka furmanek ziemi i rozrzucili na działce, a pani Izabela stworzyła pierwszy i istniejący do dziś zarys ogrodu. Początkowo pielęgnowała i ulepszała go samodzielnie (z doraźną pomocą męża). Potem swoją wielką ogrodniczą pasją zaraziła również czterech synów. Obecnie ogrodem opiekuje się jeden z nich - Dariusz.

Wysiłki seniorki rodu i jej rodziny zostały po latach docenione. W 1996 roku ogrodem zachwyciło się jury najstarszego konkursu miejskiego "Warszawa w kwiatach", powołanego jeszcze przez przedwojennego prezydenta stolicy Stefana Starzyńskiego. Państwo Janczarscy otrzymali pierwszą nagrodę, choć wcale nie stawali do konkursu - ich ogród odnaleźli i uhonorowali członkowie komisji.

Idzie nowe

- Od wczesnego dzieciństwa chętnie bawiliśmy się w ogrodzie, ale kiedy zabawa już nas nudziła, wymyślaliśmy nowe inwestycje i pomagaliśmy je przeprowadzać - wspomina pan Dariusz. Z inicjatywy dzieci powstały więc wśród zieleni pierwsze dwa oczka wodne, w których chłopcy latem się kąpali. Choć były to prymitywne niecki z betonu wylanego na metalowej siatce i później trzeba je było kompleksowo wyremontować, przez całe dzieciństwo uatrakcyjniały im pobyt na działce.

Dziś, jako właściciel posesji, pan Dariusz też nie ustaje we wprowadzaniu zmian w ogrodzie, starając się przy tym uszanować pracę mamy. W ciągu kilkudziesięciu lat użytkowania wymyślone przez nią pierwotne założenia ogrodowe wciąż się sprawdzają. Ich zaletą jest prosty układ rabat i trawiastych ścieżek oraz odizolowanie wnętrza ogrodu od sąsiadów i przechodniów szerokim pasem roślin wzdłuż ogrodzenia. Pani Izabela posadziła tam przede wszystkim kwiaty: liliowce, kosaćce, lilie, róże, malwy, a przy budynku i wzdłuż płotu - świerki i dęby.

Doceniając to, pan Dariusz stara się uczynić ogród jeszcze wygodniejszym, zwłaszcza że oprócz dorosłych znowu korzystają z niego dzieci (córka - 8 lat, syn - 10). Przed domem powstał utwardzony parking na dwa samochody. Z boku budynku stworzono dwie połączone ze sobą, zadaszone i przeszklone werandy - ze stołem do gry w bilard i miejscem do majsterkowania; rodzina korzysta z nich cały rok.

Za werandami zbudowano drewnianą pergolę, na której właściciel założył "winnicę". Obok niej stanął taras pod dachem, gdzie rodzina latem jada posiłki oraz przyjmuje gości. Pan Dariusz nie zapomniał też o schowku na narzędzia i meble ogrodowe oraz o psim kojcu, który umieścił przed frontem domu. W północnym narożniku działki stanął jeszcze ośmiokątny przeszklony domek - altana, w której latem można nawet przenocować.

Skarpy i nasypy

Pan Dariusz nie ograniczył się do inwestycji służących wygodzie. Zadbał również o urodę ogrodu. W części wypoczynkowej zaplanował usypanie wzniesień i wałów ziemnych. Starał się nie zniszczyć przy tym tego, co było dotychczas. Zaczął więc od zmiany najprostszej - usypania łagodnego wzniesienia wzdłuż ogrodzenia od strony ulicy. Rosnące tam kępy bylin nietrudno było przesadzić. Z usypanej na ich miejscu ziemi utworzono niewielki wał, a na nim założono wrzosowisko.

Trudniejsze było utworzenie podwyższenia terenu wzdłuż ścian budynku. Najpierw zbudowano niewysokie, 70-centymetrowe murki z kamienia na betonowym fundamencie, a potem od strony ogrodu obsypano je ziemią. W najwyższym punkcie wzniesienia, tuż przy istniejącym już oczku wodnym, zrobiono z kamieni kaskadę wodną.

Najważniejsze wzniesienie usypano jednak wzdłuż północnego boku ogrodu - dla ułatwienia budowy trzeciego oczka wodnego (nieckę wykopano w nasypanej ziemi) oraz zasłonięcia woliery dla ptaków, zaplanowanej na dwumetrowym pasie ziemi między ogrodzeniem a murkiem podtrzymującym skarpę.

Tutaj również najpierw zbudowano z betonowych bloczków murek wysokości jednego metra, a potem nawieziono ziemi i uformowano z niej nasyp, którego skarpa opada w stronę wnętrza ogrodu. W skarpie wyprofilowano tarasy i posadzono na nich rośliny.

Oczka wodne

Zbudowane prawie 40 lat temu betonowe oczka wodne nie sprawdzały się bez systemu oczyszczania wody, więc pan Dariusz musiał je gruntownie wyremontować. Kupił w Belgii grubą elastyczną folię do stawów i wyłożył nią zbiorniki. Potem zamontował w nich pompy oraz filtry oczyszczające wodę. Następnie metodą prób i błędów sprawdził, że w tak małych oczkach wodnych (o pojemności 5 i 7 m3) najlepiej uprawiać nie więcej niż trzy do pięciu gatunków roślin wodnych - w przeciwnym razie zbiornik szybko zarasta. Posadził zatem w toni tylko ogrodowe odmiany nenufarów, kosaćce wodne i kaczeńce, po czym uzupełnił je moczarką kanadyjską - pływającą rośliną, która zapewnia rybom pożądany cień. Rośliny wodne umieścił w specjalnych pojemnikach i zawiesił na linkach, aby nie dotykały dna. Nie rozrastają się wtedy intensywnie, a jeśli to nastąpi, łatwo je wyjąć z wody i podzielić. Inne rośliny (sity, trawy ozdobne) posadził w dużych donicach poza ściankami oczek wodnych.

Potem wpuścił do wody karpie koi oraz karasie ozdobne, a na końcu wprowadził do ogrodu oryginalny gatunek dużych jasnozielonych żab. Te piękne płazy wygrzewają się na brzegach i wtórują ptakom swoim kumkaniem.

Ku przyszłości

Kompozycja roślin w ogrodzie przez lata ewoluowała. Gdy tworzyła ją seniorka rodu, na rabatach królowały różnorodne kwiaty, a wśród nich duma właścicielki - przepiękne kosaćce i lilie w wielu odmianach. Od kiedy ogrodem zarządza pan Dariusz, dawny zestaw roślin powiększył się o nowe gatunki - magnolie, hortensje, trawy ozdobne, w tym mrozoodporny bambus. Przybyło też karłowych iglaków. Zaskakującą ozdobą ogrodu są oryginalne kolumnowe odmiany jabłoni, które właściciel posadził dla swoich dzieci.

- W każdym ogrodzie - mówi pan Dariusz - powinny się znaleźć również rośliny użytkowe, bo nadają ogrodowi inny, nowy sens. Dzięki nim nie jest on tylko dekoracją.

I dodaje:

- Jest miejscem, gdzie można zaspokoić potrzeby estetyczne i rozwinąć różnorakie zainteresowania.

Opisywany ogród stanowi tego dobry przykład. Podobno historia lubi się powtarzać. Czy ogrodnicze zacięcie pani Izabeli i jej syna odziedziczą dzieci pana Dariusza? Wszystko wskazuje na to, że tak.

Skomentuj:

Trochę stary, trochę nowy