Pora na ciepły kąt

Magda Narkiewicz

Ciepłolubne rośliny, które stały przez lato pod gołym niebem, powinny zacząć wracać do domowego zacisza.

Na kilka letnich miesięcy pod chmurkę wystawiamy zwykle gatunki pochodzące z rejonów subtropikalnych. Lata są tam gorące, a zimy bardzo łagodne. Zdarza się jednak, że na krótki czas temperatura spada do kilku stopni poniżej zera. Roślinom przyzwyczajonym do takiego klimatu jesienna aura nie szkodzi. Jednak gdy nastają chłodne dni, ciepłolubne okazy przestają rosnąć, a jeśli zimno jest bardzo dotkliwe, zaczynają gubić liście. Dla okazów w pojemnikach niebezpieczne są przymrozki, bo mogą uszkodzić im liście oraz korzenie.

Najlepszy termin przeprowadzki

Te okazy, które mają zimą zdobić pokoje, lepiej wnieść do domu już w połowie września, by nie straciły pełni urody i przyzwyczaiły się do nowych warunków, zanim zacznie się sezon ogrzewczy. Starajmy się dla nich znaleźć miejsce jak najjaśniejsze, a przy tym chłodne. Mniejszym wystarczy parapet przy mało szczelnym oknie, większe powinny powędrować do słabo ogrzewanej sypialni lub domowej oranżerii w oszklonym wykuszu. Czasem zmuszeni jesteśmy ustawić je w ciepłym pokoju. Wówczas warto uchylać wieczorem okno, by temperatura nieco spadła (oczywiście zimą starajmy się robić to tak, by mroźne powietrze nie docierało bezpośrednio do liści), lub przykręcać na noc kaloryfery.

Jeśli natomiast nasze kwiaty będą zimować w garażu lub innym miejscu, gdzie mało kto zagląda, mogą pozostać na dworze aż do zapowiadanych pierwszych przymrozków. Gdy temperatura spadnie do -4oC, do jasnych pomieszczeń (temperatura nie powinna tam spadać poniżej zera i przekraczać 14oC) warto wnieść także rosnące w pojemnikach hortensje ogrodowe, bukszpan, laurowiśnię i zimozielone gatunki wrażliwe na silny mróz.

Pomożemy roślinom w lepszej kondycji przetrwać trudny okres, ograniczając podlewanie. Te, które będą zimować w cieple, nadal należy z umiarem dokarmiać tzw. nawozami zimowymi. Zasilanie mających stać w chłodzie okazów nie jest już zalecane.

Kosmetyka przed powrotem

Zanim roślinom pozwolimy udać się na zimowy spoczynek, usuńmy wszystkie uszkodzone liście i te, które mają przebarwienia lub straciły zielony kolor. Obetnijmy również suche, a także nadmiernie wybujałe pędy. Zdrowych palm i agaw nie przycinamy, oleander zaś tylko wówczas, jeśli jest zbyt duży. Natomiast fuksję, złocień krzewiasty, psiankę Rantonetta i jaśminową, lantanę oraz wiele innych tzw. kubłowych roślin dobrze jest mocno przyciąć (skracamy pędy o 1/3 lub 2/3), usuwając przy tym słabsze gałązki i te, które rosną do środka korony. Dzięki temu rośliny wiosną mocno się zagęszczą i będą bujnie kwitły. Daturę można zupełnie ogołocić z liści, pozostawiając od 3 do 5 grubych pędów z kilkoma rozgałęzieniami. Tak przygotowana roślina do lutego obywa się bez światła, toteż na schronienie dla niej nadaje się także ciemna, chłodna piwnica.

Skomentuj:

Pora na ciepły kąt