Zwróćmy w końcu uwagę na jerzyki! Pomogą w walce z komarami

Michał Stangret

Z Dorotą Zielińską, ornitolożką ze Stołecznego Towarzystwa Ochrony Ptaków, rozmawia Michał Stangret

1 z 1
Adam Wajrak
Po tym, jak napisaliśmy, że grozi nam plaga komarów i meszek, które na potęgę lęgną się na terenach popowodziowych, do naszej redakcji masowo napływają e-maile z przekazem: "Zabijacie jerzyki, to macie za swoje". Ludzie piszą, że te żywiące się właśnie insektami ptaszki są od lat zabijane podczas ocieplania budynków.



- Mamy dziś do czynienia z ich prawdziwą eksterminacją, choć ciągle nie ma szacunków, ile ich u nas jest. Przylatują do nas z Afryki na początku maja, gnieżdżą się, lęgną i pod koniec sierpnia wracają. Tyle że te ptaki, które żyją głównie w naszych miastach, upodobały sobie na gniazda kilkudziesięciocentymetrowej wysokości puste przestrzenie ciągnące się pod dachami nad stropami naszych bloków i kamienic. Gdy spółdzielnia albo wspólnota postanawia ocieplić zamieszkały przez jerzyki budynek - a apogeum tego typu remontów przypada właśnie na okres przebywania tych ptaszków w Polsce - te przestrzenie są najczęściej zasłaniane. Inwestorzy, zaklejając dziury, którymi przelatują do gniazd jerzyki, zamurowują je tam żywcem. A w jednym stropodachu może żyć po kilkadziesiąt par ptaków.

To dotyczy tylko Warszawy?

- Tak się dzieje we wszystkich polskich miastach. A te ptaki są zaliczane do gatunku chronionego. To oznacza m.in., że nie można niszczyć ich siedlisk. Dodatkowo 3 lata temu Ministerstwo Środowiska wraz z Generalną Dyrekcją Ochrony Środowiska oficjalnie uznały stropy budynków za siedliska jerzyków. W Szczecinie niedawno zakończyła się sprawa sądowa dotycząca zabicia wielu jerzyków. Dokonali tego inwestorzy i wykonawcy budujący nowy obiekt, którzy lekkomyślnie wyburzyli starą halę, w której gnieździły się ptaki. Musieli zapłacić wysokie kary pieniężne. Ale mimo że prawo o ochronie przyrody i ustawa o ochronie zwierząt przewidują kary nawet do 2 lat pozbawienia wolności i grzywny do kilkudziesięciu tysięcy złotych dla tych, którzy niszczą siedliska gatunków chronionych, to większość tego typu procederów przechodzi niezauważona.

Jak można temu zaradzić?

- Warszawska spółdzielnia "Ostrobramska" dwa lata temu ocieplała domy, ale ktoś z mieszkańców zawczasu przypomniał sobie o ptactwie i spółdzielnia przed wykonaniem projektu poprosiła ornitologów o opinię. Ci zalecili rezygnację z kratek i zostawienie wolnych przestrzeni. Takie opinie wydają ornitolodzy z organizacji pozarządowych zajmujących się ochroną ptaków albo pracujący w jednostkach naukowych. Niestety, prawo tego nie nakazuje. Np. na Ursynowie od lat nie możemy się o to doprosić. Mówią, że nie mogą nakazywać przeprowadzania ekspertyz ornitologicznych przed wykonywaniem ociepleń, bo nie mają do tego prawa. Podobnie argumenty stosują urzędnicy w innych miastach.

Może mają rację? Mówiła pani, że prawo zakazuje niszczenia siedlisk zwierząt chronionych. A wydaje się, że w tym wypadku niszczą je projektanci i wykonawcy instalacji, a nie samorządowcy.

- Jednak samorządowcy nie muszą stać bezczynnie. Zresztą wielu już dostrzegło problem. Po naszych interwencjach wydziały architektury i budownictwa na warszawskiej Woli, Pradze-Południe czy Białołęce wprowadziły nakaz wydawania obowiązkowych opinii ornitologicznych. Tak więc wiele zależy od dobrej woli. My sami też możemy naprawdę dużo zrobić, by pomóc tym ptakom. Przyglądajmy się, jak jest wykonywana instalacja ocieplania naszych budynków, czy są tam spore dziury czy śmiertelne kratki. Prośmy firmy wykonujące ocieplenia o uzyskanie ekspertyz ornitologów. Jeżeli coś wzbudza nasze wątpliwości albo mamy przypuszczenie, że dochodzi do zamurowywania ptactwa, dzwońmy do straży miejskiej i na policję i informujmy regionalne dyrekcje ochrony środowiska. W Europie populacja tych ptaków się zmniejsza. W Wielkiej Brytanii zostały już umieszczone na liście gatunków zagrożonych wyginięciem. W Niemczech populacja jerzyków spadła aż o 60 proc. Jeżeli nic nie zrobimy, za chwilę podobnie będzie u nas.

Listy w obronie jerzyków

Prowadzę ośrodek dla dzikich ptaków. Od lat walczę, by nie niszczyć siedlisk jerzyków oraz nie zabijać ich bezmyślnie podczas termomodernizacji bloków. Jerzyki to sanitariusze pracujący bezpłatnie na osiedlach naszych miast oraz terenach zamieszkałych przez człowieka. To ptaki, które codziennie zjadają tysiące uciążliwych dla nas owadów, a zatem pozwólmy jerzykom odkomarzać nasze osiedla, tak jak to było dotychczas. Ptaki te przylatują do Polski nie po to, abyśmy mogli je podziwiać, przylatują, aby się rozmnożyć, a podczas odchowywania potomstwa uwolnić nas od uciążliwych dla człowieka owadów.
Zofia Brzozowska, Szczecin

Ocieplanie budynków bez poszanowania ochrony przyrody skutkuje plagą dokuczliwych owadów. Niech termomodernizatorzy zastosują się wreszcie do obowiązującego prawa, niech nie niszczą siedlisk jerzyków i przede wszystkim niech się uczą, bo to niewiedza i ignorancja doprowadziły do takiego stanu. Zamykanie stropodachów jest przestępstwem, zaś wypełnianie ich szkodliwymi substancjami powoduje zawilgocenie mieszkań, a nawet zamarzanie rur wodociągowych (przypadki stwierdzone w Poznaniu).
Adam Gatniejewski, Poznań

    Więcej o:

Skomentuj:

Zwróćmy w końcu uwagę na jerzyki! Pomogą w walce z komarami