Oczar pod oknami

Alicja Gawryś:

Zamarzył mi się oczar. Mam miejsce w tzw. "przedogródku" przed domem, osłonięte od wiatru, lekko nasłonecznione, dość wilgotne, z lekko kwaśną ziemią i przed samymi oknami. Chętnie wsadziłabym tam oczar, by go jesienią i zimą przez okna podziwiać. Problem w tym, że mój mąż nie lubi jak mu coś choć trochę okna zasłania. A przeczytałam, że oczary, choć wolno rosną, osiągają wysokość 3-4 metrów, są rozłożyste, a oczar omszony to i do 10 m może dorosnąć. W dodatku nie lubią przycinania. Prawda to? Czy któryś z nich daje się jednak formować? 

Kwiaty o długich płatkach wyrastają po kilka, na krótkopedach powstałych w ubiegłym roku.
Kwiaty o długich płatkach wyrastają po kilka, na krótkopedach powstałych w ubiegłym roku.
Fot. shutterstock/Dutchlight
Miejsce na oczar wydaje się wymarzone, a warunki pod oknem jak najbardziej odpowiednie.

Myślę jednak, że mąż da się przekonać do posadzenia tej rośliny, trzeba mu tylko przedstawić wiarygodne argumenty.

Te krzewy naprawdę wolno rosną i dopiero po 10 latach mogą osiągnąć wymienione w katalogu 2-3 m wysokości. Rozrastają się za to mono wszerz (też do około 2 m). Aby jeszcze bardziej opóźnić chwilę, gdy dosięgną do okna, warto wybrać jedną z odmian o słabszym wzroście, np. 'Diane', które zakwita na czerwono, lub 'Westerstede' (żółtą). I jeśli tylko pozwoli na to miejsce, radziłabym nie sadzić jej centralnie przed oknem, tylko nieco z boku. Wtedy przez szybę będą widoczne głównie boczne - niższe gałęzie.

Korona oczara jest luźna, gałęzie wyrastają rzadko, dlatego zimą zupełnie nie rzucają się w oczy. A gdy krzew zakwitnie, to jego śliczne "frędzelki" wyraziście prezentują się na zupełnie gołych łodygach i są tym bardziej urokliwe, że rozwijają się czasem już w lutym, gdy na ziemi leży śnieg. (W tym roku oczary kwitły dopiero w kwietniu, bo zima nie chciała nas opuścić.)

Latem oczar wygląda jak ciemnozielony, odwrócony do góry dnem stożek. Drugi moment zachwytu tym krzewem przeżyjemy jesienią, kiedy jego liście przebarwią się pięknie na czerwono.

Rzeczywiście zalecenia ogrodników są takie, by oczara nie ciąć, ale myślę, że zaraz po kwitnieniu można spokojnie skrócić te gałęzie, które zaczynają wchodzić w światło okna. Cięcia dokonujemy tuż nad pędem odchodzącym w bok. Nie wolno ucinać gałęzi pośrodku międzywęźla, to jest w połowie odcinka pomiędzy jednym, a drugim pędem bocznym. Taki pozostawiony kikut łatwo usycha, a przez otwartą ranę mogą się dostać patogeny.

Myślę więc, że coroczna delikatna korekta korony sprawi, że krzew nie będzie zabierał światła w pomieszczeniu, a uroda bardzo wczesnych kwiatów i ciekawych liści wynagrodzi kłopoty związane z pielęgnacją.

Proszę też pamiętać, że młode okazy oczarów mogą nieco przemarzać, dlatego warto ściółkować korą wokół nich, a koronę okrywać na zimę gałązkami iglaków. Taki świeżo posadzony egzemplarz ma przecież tylko kilkadziesiąt centymetrów wysokości, więc łatwo go osłonić. Starsze - wyższe, nabierają z wiekiem odporności.



Skomentuj:

Oczar pod oknami