Mądre podlewanie

Piotr Syga

Jest wiele metod, które ułatwiają podlewanie roślin w pojemnikach. Woda lejąca się strumieniami oznacza jednak kłopoty.

02.06.2003 WARSZAWA BALKON TARAS ROSLINY PACHNACE PACHNACY DONICZKI OSLONKI SKRZYNKI PACHNACE TYTON
Umieszczone w osłonce kwiaty można podlewać bez obawy, że woda wypłynie na zewnątrz. Pamiętajmy jednak, że w tak szczelnym zbiorniku łatwo o przelanie roślin.
Fot. Paweł Słomczyński / AG
Gorące miesiące lata są sprawdzianem dla roślin, a także dla naszych umiejętności ogrodniczych. Wbrew pozorom, podlewanie też jest sztuką.

W zgodzie z sąsiadami

Co począć, kiedy sąsiedzi skarżą się, że kapie im woda na głowę? Jeśli skrzynki są zawieszone na zewnątrz balkonu (zwykle robi się to w celu zaoszczędzenia miejsca), bezwzględnie powinny mieć osłonki wyłożone grubą warstwą drenażu, na której ustawiamy doniczki z roślinami. Szczeliny pomiędzy pojemnikami można luźno wypełnić torfem - izoluje on podłoże przed nagrzewaniem się w słońcu, poza tym zwilżany podczas podlewania stanowi źródło wilgoci w powietrzu. Dzięki takiemu rozwiązaniu unikniemy konfliktów z sąsiadami, ponieważ woda, zamiast wypływać na zewnątrz, zgromadzi się w osłonce (żeby kontrolować jej poziom, warto umieścić tam wodowskaz pływakowy).

Sucha podłoga

Woda i błoto na balkonie to często efekt intensywnego podlewania, zwłaszcza kiedy pojemniki mają w dnie zwykłe otwory. W tym wypadku wypróbowanym sposobem jest używanie osłonek. Jeśli boimy się zatopić rośliny, możemy wykorzystywać donice z podstawkami. Wybierzmy modele, w których otwory odpływowe mają formę przelewów, to znaczy nie znajdują się w dnie, ale trochę wyżej z boku lub w specjalnych "kominkach". Korzyść będzie podwójna - nie zalejemy podłogi, a w skrzynce zgromadzi się niewielki zapas wody dla roślin. Ale uwaga, zwykle "kominki" trzeba samemu udrożnić, wypalając lub wywiercając otwory o średnicy 0,5-1 cm (producent pozostawia nam wybór, ponieważ taki pojemnik może służyć też jako szczelna osłonka). Żeby zapobiec zapychaniu się otworów, kładziemy w skrzynce najpierw warstwę żwiru lub keramzytu, a następnie agrowłókniny i dopiero na nią sypiemy ziemię. Po podlewaniu woda, przesiąkając, nawilża całe podłoże, część zostaje na dnie, a jej nadmiar wypływa na podstawkę. To znak, żeby zaprzestać podlewania, nawet na dłuższy czas, bo zgromadzony poniżej otworów przelewowych zapas wody będzie długo zasilał korzenie.

Bieżąca woda

Podlewanie na dużym balkonie niekiedy przeradza się w koszmar. Denerwujące jest zwłaszcza noszenie przez całe mieszkanie konewki z wodą - o zalanie parkietu w takich warunkach nietrudno. Dlatego co przezorniejsi instalują przy tarasach, a nawet na balkonach ujęcie bieżącej wody. Jeśli podczas budowy domu lub remontu nie wpadliśmy na taki pomysł, możemy kupić specjalny adapter do montowania węża na kranie w łazience lub w kuchni. Na drugim końcu węża mocujemy zraszacz z zaworem i lekko odkręcamy kurek (tak, by ciśnienie nie było zbyt duże). Tym sposobem możemy również zasilać linię kroplowników czy minizraszaczy - wystarczy podłączyć wąż do odpowiedniego wejścia, a nasz miniogródek podlewa się sam.

Bezpieczeństwo

Niekiedy pojemniki z kwiatami znajdują się wysoko - są zawieszone pod sufitem, na słupach lub na ścianach. Wspinanie się z konewką na drabinkę lub - co gorsza - taboret jest nie tylko uciążliwe, lecz przede wszystkim niebezpieczne. Dlatego najlepiej podlewać rośliny, stojąc na ziemi. Takie zadanie umożliwiają długie wygięte lance zraszające, które wyglądem przypominają laskę. Wodę doprowadzamy do nich za pomocą węża podłączonego do adaptera na kranie w mieszkaniu.

Do podlewania możemy również wykorzystywać opryskiwacz ciśnieniowy z odpowiednią lancą. Jeszcze innym rozwiązaniem jest używanie specjalnego wieszaka, który pozwala opuszczać i ponownie podnosić zamontowane na nim pojemniki.



Skomentuj:

Mądre podlewanie