Przebudowana "domu-kostki"

Janusz Kaczorek

Co zrobić z brzydkim sześciennym klockiem z czasów PRL-u stojącym na atrakcyjnej działce? Zawsze można go rozebrać i zbudować nowy dom. Ale może warto spróbować przebudowy.

25.11.2003 OTWOCK , UL. KMICICA 6 DOM JEDNORODZINNY ( KLOCEK - PRZEBUDOWA ) FOT. MICHAL MUTOR / AGENCJA GAZETA PUBLIKACJA LADNY DOM NR 4 (66) - 4.2004
Dziś trudno poznać to miejsce, chociaż przebudowany dom wygląda, jakby stał tu w niezmienionej formie od lat.
Fot. Michał Mutor / AG
Popularny w czasach PRL-u jednorodzinny sześcian, tyle już razy wyśmiany i chyba przez nikogo nielubiany, to wbrew pozorom wdzięczny materiał do adaptacji. Może zamiast sprzedawać czy burzyć dom wybudowany kiedyś przez rodziców warto spojrzeć na niego pod kątem ewentualnego remontu? Taka przemiana bestii w królewicza może sprawić nie lada frajdę! Prosta forma ułatwia zmiany, w tym także swobodną rozbudowę.

No, może z tą swobodą to trochę przesada Wszystkie domy-kostki z lat pięćdziesiątych, sześćdziesiątych i siedemdziesiątych mają kilka wrednych cech. Po pierwsze - bardzo zwarty i mocno poszatkowany ścianami plan domu krępuje wszelkie reformatorskie ruchy. Tu rzeczywiście trzeba się natrudzić, żeby uzyskać choć trochę wolnej przestrzeni wewnątrz. Po drugie - większość kostek ma parter wyniesiony wysoko ponad poziom terenu, co stoi w sprzeczności z ideami współczesnej architektury, która każe wiązać wnętrze domu z otoczeniem. Ale - jak pokazują coraz liczniejsze przykłady - można sobie z tym poradzić. Tak też było z prezentowanym domem.

Stoi w podwarszawskim Otwocku i sprawia wrażenie, jakby przeszedł lekką renowację, a nie gruntowną metamorfozę. Wyglądem nawiązuje do tradycyjnej zabudowy okolicy, tak jakby stał tu w niezmienionym kształcie od dziesiątków lat.

Niech żyje odwaga

Jeszcze kilka lat temu w miejscu eleganckiego, prostego domu znajdował się zwykły sześcian z "wysokim współczynnikiem ubalkonowienia" i nie najgorszymi proporcjami. Wnętrza miał zdewastowane, ale reszta była w niezłym stanie technicznym. Chwała inwestorowi - nabywcy domu: starczyło mu wyobraźni i uwierzył, że da się coś z tym zrobić. To, co wielu zniechęciłoby do zakupu, wziął za dobrą monetę. Przedłożył walory samej działki nad kłopoty z adaptacją istniejącego domu. Uzyskał w ten sposób dobrze położony i kształtny plac, a co ważne - w pełni uzbrojony! Rzecz nader rzadko spotykana.

Zadanie przeobrażenia kostki nowi właściciele powierzyli architektom - Barbarze Leśniewskiej-Wekka i Dorocie Kondrackiej. Zamówienie było następujące: na miejscu kostki ma powstać dom nawiązujący w formie do przedwojennej architektury okolicy, a wewnątrz w miarę możliwości wygodny i współczesny w wyrazie.

Zanim powstał projekt, odbyło się wiele poważnych rozmów pomiędzy właścicielami a projektantami. Jak przyznają inwestorzy, warto wykazać się wytrwałością w przedstawianiu swoich racji, ale trzeba też zaufać projektantom i im zostawić ostatnie słowo. To projektant musi zapanować nad całością, żeby wszystkie klocki układanki, jaką jest dom, nie rozleciały się. Podobnie ważna jest decyzja o stosowaniu do prac budowlanych i wykończeniowych materiałów wysokiej jakości. Nie należy za wszelką cenę oszczędzać, bo wraz z ceną spada jakość, co oznacza kłopoty i konieczność powtórnego wykonywania tych samych robót.

Dodawanie oddechu

Z początku trzeba było oczywiście ocenić, jak dalece można ingerować w konstrukcję domu, a co za tym idzie - jakie zmiany są w ogóle możliwe. Na szczęście najważniejsze elementy konstrukcji domu okazały się zdrowe i wytrzymałe, co umożliwiło duże przeobrażenia na parterze, gdzie szczególnie brakowało przestrzeni. W istniejącej bryle domu usunięto wszystkie ściany działowe i fragmenty ścian konstrukcyjnych, zastępując je podciągami. Przeniesiono schody i dobudowano obszerny przedsionek z garderobą. W ten sposób spora część parteru została przeznaczona na pokój dzienny i kuchnię, dzięki czemu zrobiło się tam przestronnie.

Od strony ulicy projektantki zdecydowały się usunąć dużą część ściany zewnętrznej i dobudować w tym miejscu werandę, która powiększa pokój dzienny i poprawia jego proporcje. Z zewnątrz przeszklenia werandy dodają lekkości elewacjom.

Na piętrze udało się uciec od schematyzmu poprzedniego układu ścian. Powstały trzy wygodne sypialnie z dwoma łazienkami. Tutaj w znacznie mniejszym stopniu ingerowano w konstrukcję domu. Zmiany polegały na odpowiednim ustawieniu ścian działowych i niewielkich przebiciach w ścianach konstrukcyjnych.

Prawdziwy dom

Bryła domu zmieniła się nie do poznania. Zrezygnowano z garażu w piwnicy ze względu na uciążliwy wjazd po brzydkiej betonowej pochylni, która zabierała powierzchnię ogrodu. Garaż usytuowano z boku domu. W miejscu pochylni usypano łagodną skarpę sięgającą do poziomu parteru. W ten sposób zatarte zostało wrażenie oderwania domu od podłoża.

Elewacje podzielono na dwa poziomy, dzięki czemu poprawiły się proporcje domu. Część parterowa została otynkowana, a piętro - obłożone pionowym deskowaniem. Dodajmy, że zmieniły się położenie i kształt okien. W ten sposób przełamany został brzydki schematyzm w skomponowaniu elewacji. Całość przykryto dachem wykończonym blachodachówką, zostawiając widoczne elementy ciesiołki, które dopełniły charakteru architektury. Umiar, z jakim dobrano zdobienia domu, jest godny pochwały.

To wszystko złożyło się na wielce udany efekt końcowy, który - mam nadzieję - będzie inspiracją dla wielu właścicieli podobnych domów.

Przebudowa domu

- Autorzy projektu: Barbara Leśniewska-Wekka Dorota Kondracka

- Powierzchnia użytkowa: 224,1 m2

- Powierzchnia działki: 809 m2

- Mieszkańcy: dwie dorosłe osoby

- Przebudowa w 2004-2005 roku kosztowała: 180 000 zł.

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail: Zobacz przykład



Skomentuj:

Przebudowana "domu-kostki"