Prawie nowy z licznymi wadami

05.07.2010 12:00
Kiedy w 1996 roku pan Leszek kupował od dewelopera dom na strzeżonym osiedlu, nie sądził, że po kilku latach będzie musiał zabierać się do gruntownego remontu.
Szybko się okazało, że nowo zbudowane gniazdo rodzinne ma poważne wady. Podobnie jak wiele innych domów budowanych w latach dziewięćdziesiątych w technologii lekkiego szkieletu drewnianego, zwanej popularnie kanadyjską, która wówczas wkraczała na polski rynek budowlany.

Co się podobało

Kameralne osiedle piętnastu domów jednorodzinnych sprzedało się niemalże "na pniu". Dogodne położenie osiedla pod miastem oraz dostęp do sieci gazowej, wodociągowej i kanalizacyjnej dodatkowo zachęcały do zakupu domów. Nabywcy cieszyli się, że wszystkie budynki na osiedlu mają spójną estetykę, są nowoczesne, mają prawie kompletne wyposażenie, a każdy z nich otacza dość duży ogród (ogród pana Leszka ma 600 m2 powierzchni).

Podczas remontu okazało się, że wszystkie elementy konstrukcyjne, zewnętrzne poszycie ścian oraz ocieplenie pochodziły z USA, co wróżyło budynkowi długowieczność. Świadczyły o tym napisy na drewnie, płytach OSB i wełnie mineralnej. Materiały wykończeniowe (płyty gipsowo-kartonowe, panele podłogowe, instalacje elektryczne i grzewcze) były produkcji polskiej lub firm zachodnich, które właśnie zaczynały podbój naszego rynku. Przyszłość pokazała, że ich dobór i jakość pozostawiały wiele do życzenia.

Pierwsze rozczarowania

Kiedy pan Leszek wprowadzał się do nowego domu, zauważył, że w kilku miejscach elewacji odpada okładzina imitująca cegły klinkierowe. Ponieważ jednak ją naprawiono, szybko zapomniał o tej usterce.

Potem pana Leszka i jego małżonkę zaniepokoiły długie smugi, które pojawiły się na sufitach. Przebiegały zgodnie z ułożeniem drewnianych elementów konstrukcji stropu. Po konsultacji z fachowcami potwierdziły się obawy, że dom został źle ocieplony.

Po włączeniu ogrzewania w poszczególnych wnętrzach pojawiły się pęknięcia w narożnikach i na spoinach płyt gipsowo-kartonowych na ścianach. Najbardziej przeszkadzały w reprezentacyjnej strefie domu - w salonie, jadalni, kuchni i na klatce schodowej. Małżonków zaczęły też razić krzywe sufity z płyt gipsowo-kartonowych, zwłaszcza nad salonem. Usterki i krzywizny były szczególnie widoczne wieczorem, po włączeniu świateł górnych i bocznych.

Z biegiem lat kłopotu zaczęła przysparzać łazienka sąsiadująca bezpośrednio z sypialnią małżeńską na parterze. Nie dość, że okazała się niewygodna, bo złożona z trzech małych pomieszczeń, przedzielonych ścianami, to jeszcze w aneksie prysznicowym, mieszczącym się w narożniku budynku, często czuło się nieprzyjemny zapach stęchlizny.

Kiedy z dachu zaczęła odpadać kawałkami dachówka bitumiczna, a z elewacji okładzina (na dachu nie zamontowano rynien, a okapy były zbyt krótkie, żeby chronić ściany przed zacinającym deszczem), gospodarze uznali, że trzeba zabrać się za remont budynku. O projekt napraw i modernizacji poprosili fachowca - architekta Pawła Górskiego, który też nadzorował wszystkie prace.

Remont dachu

Co zastano? Dachówka bitumiczna okazała się wyjątkowo podłej jakości. Choć położono ją na dobrym podłożu (płyta OSB), odpadała coraz większymi płatami. W różnych miejscach domu pojawiały się oznaki, że dach przecieka. Właściciele, siedząc przy kominku w deszczowe dni, słyszeli jak woda kapie do wnętrza komina i cieknie po jego ściankach. Na sufitach w pokojach na poddaszu pojawiały się mokre plamy.

Kiedy zdejmowano pokrycie dachu i obróbki blacharskie, okazało się, że dachówki były pocięte (zapewne wykonawcy docinali je na już położonych fragmentach pokrycia, nie zwracając uwagi na to, że w ten sposób je niszczą). Również o obróbkach blacharskich nie dało się nic dobrego powiedzieć - tak były niestarannie wykonane.

Co naprawiono i ulepszono. Remont dachu polegał na:

- przedłużeniu końców krokwi o 30 cm, aby utworzyć szersze okapy;

- ułożeniu nowej dachówki bitumicznej;

- wykonaniu nowych obróbek blacharskich;

- zamontowaniu rynien.

Odświeżenie elewacji

Po remoncie dachu rozpoczęto remont elewacji. Ściany zewnętrzne postanowiono docieplić, ponieważ do tej pory właściciele narzekali na zbyt wysokie rachunki za ogrzewanie.

Najpierw zdjęto kruszącą się okładzinę zewnętrzną z podmurówek i z fragmentów elewacji. Następnie na starych tynkach zamontowano 10 cm ryflowanego styropianu, mocowanego na kołki plastikowe, a na nim, na warstwie podkładowej - ułożono tynk akrylowy oraz okładzinę klinkierową.

Efekt docieplenia domu dał się odczuć natychmiast - od razu zmniejszyły się koszty ogrzewania budynku.

Remont łazienki na parterze

Odkrycie. Na parterze zaprojektowany był zespół trzech pomieszczeń, oddzielonych od siebie ścianami działowymi: łazienka z wanną, aneks prysznicowy i garderoba. Pomieszczenia były małe i nieustawne, a w dodatku we wszystkich czuło się zaduch. Przyczyna tego ukazała się sama, kiedy zaczęto usuwać ściankę działową między aneksem prysznicowym i główną częścią łazienki. Ściany i podłoga kabiny prysznicowej były mokre, ponieważ przed przyklejeniem glazury do wodoodpornych płyt gipsowo-kartonowych nie zabezpieczono ich przed wilgocią (to że płyty są "wodoodporne" nie oznacza, że mogą być narażone na długotrwałe lub trwałe zawilgocenie). Niestety, nie wszyscy wykonawcy robót glazurniczych wiedzą, że spoiny glazury przepuszczają wodę.

Rekonstrukcja ścian. Po tym odkryciu zakres modernizacji łazienki znacznie się zwiększył. Po usunięciu istniejącej kabiny prysznicowej usunięto również kolejne warstwy ściany oraz terakotę z podłogi. Płyty gipsowo-kartonowe, do których przyklejono glazurę, trzeba było wyrzucić; podobnie uczyniono z przemoczoną wełną mineralną. Płyt OSB, choć też były mokre, nie zdecydowano się rozebrać, ponieważ właśnie skończono remont elewacji budynku. Oceniono, że drewnianą podwalinę i elementy konstrukcyjne zewnętrznych ścian można uratować. Dla pewności sprowadzono fachowców, którzy spryskali ściany i podłogi preparatem grzybobójczym. Ponieważ zalecili solidne osuszenie leczonych miejsc, prace remontowe w łazience zawieszono na tydzień, a w tym czasie pomieszczenie intensywnie wietrzono i ogrzewano.

Po tygodniu rozpoczęło się odbudowywanie brakujących fragmentów ścian zewnętrznych w aneksie prysznicowym. Aby wzmocnić narożnik budynku, do starego poszycia ścian (płyt OSB) od wewnątrz, między słupami drewnianymi, przymocowano drugą warstwę płyt OSB. Płyty te przyklejono klejem do drewna oraz "dopchnięto" kątownikami metalowymi mocowanymi do płyt i słupów. Następnie między słupami umieszczono warstwę nowej wełny mineralnej (grubości 15 cm) i na niej ułożono nową folię paroizolacyjną. Zamiast wodoodpornych płyt gipsowo-kartonowych ułożono dwie warstwy specjalnych płyt budowlanych (zabezpieczonych fabrycznie przed zawilgoceniem). Płyty te oklejono nową glazurą.

Naprawa ścian i sufitów

Dokładny przegląd ścian i sufitów potwierdził złą jakość wykończenia. Znaleziono nawet takie fragmenty ścian, które były wykończone drobnymi ścinkami płyt g-k. Ta szczególna oszczędność połączona z niską jakością wykonania, zaowocowała licznymi spękaniami i nierównościami. We wszystkich pomieszczeniach płyty pokryto więc gładzią gipsową, a miejsca pęknięć wzmocniono siatką. Podobnie poprawiono też fatalnie wykończone sufity.

Wnętrza zupełnie od nowa

Architekt zajmujący się remontem, oprócz wprowadzenia niezbędnych zmian, zadbał również o nowe - wygodne i estetyczne - wykończenie wnętrz. Między innymi wymieniono wszystkie posadzki, wyrzucono szafy wnękowe w sypialniach, wyremontowano schody (ułożono nowe podstopnice schodów i zamontowano nowe tralki), a ze ściany przy trakcie komunikacyjnym między kuchnią a salonem zdjęto duży grzejnik i zastąpiono go nowym - granitowym.

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Skomentuj:
Prawie nowy z licznymi wadami
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX