Nowoczesny dom w greckim stylu

Tekst: Andrzej Markowski
05.08.2010 12:00
A A A
Ten dom jest jak kawałek Grecji.

Ten dom jest jak kawałek Grecji. (Fot. Hanna Długosz)

Ten dom jest jak kawałek Grecji w Polsce. Może w innej okolicy mógłby zaskakiwać. W Konstancinie - podwarszawskiej dzielnicy willowej - otoczony sporym ogrodem i pięknymi drzewami wydaje się na swoim miejscu.
Konstancin - podwarszawska miejscowość willowa z ponadstuletnią historią, zachwyca różnorodnością form architektonicznych. Rustykalne, drewniane wille koegzystują tu z replikami wytwornych pałacyków z okresu II Cesarstwa, a te z kolei z eklektyczną architekturą dwudziestolecia międzywojennego. O dziwo, ten natłok rozmaitych stylów oraz mnogość form nie stwarzają wrażenia chaosu, lecz - paradoksalnie - architektonicznej i urbanistycznej harmonii. Zasługa w tym zarówno twórców tego pierwszego w Polsce miasta-ogrodu (przemyślany układ urbanistyczny, duże, niepodzielne działki), jak i talentu architektów wznoszących tu swe domy.

Konstantinitikos Oikos

"Grecki" dom (oikos w staroż. grece) należący do państwa Kasi i Stratosa Gafos doskonale wpisuje się w tradycję Konstancina.

Twórcą koncepcji architektonicznej budynku jest jego gospodarz - architekt, Grek z pochodzenia, współwłaściciel warszawskiej pracowni B&G. W jego projekcie łatwo można odnaleźć wpływy ojczystej kultury.

Pani Kasia natomiast, jego żona, która również miała duży wpływ na kształt architektoniczny domu, pochodzi z Gdyni - jednego z najmłodszych polskich miast (prawa miejskie otrzymało w 1926 roku). Znakiem firmowym Gdyni jest architektura modernistyczna, która wówczas, gdy powstawało miasto, przeżywała okres rozkwitu. Dodajmy - architektura z najwyższej półki. To tamtym świetnym wzorcom nasza gospodyni zawdzięcza architektoniczny gust i wrażliwość na formę domu.

Klasycyzm i modernizm - te, zdawałoby się, różne nurty - zespoliły się w konstancińskiej willi w harmonijną całość.

Niezupełnie od nowa

Kiedy państwo Gafos kupili zalesioną działkę z myślą o stworzeniu domu, zastali na niej budynek pochodzący z lat 30. ubiegłego wieku. Jak na warunki konstancińskie nie był to dom szczególnie atrakcyjny, raczej - zdaniem pani Kasi - nijaki. Wznoszony sposobem gospodarczym, klockowaty, nakryty czterospadowym, nieregularnym dachem, z chaotycznie rozplanowanymi oknami, z niezrozumiałych powodów kompletnie pozbawiony otworów okiennych w zachodniej ścianie. Właściciele bez żalu podjęli więc decyzję o jego gruntownej przebudowie. Prace trwały trzy lata, utrudniane przez obecność lokatorów zajmujących pierwsze piętro, dla których państwo Gafos zobowiązali się znaleźć mieszkania zastępcze.

W obecnej formie domu trudno rozpoznać bryłę pierwotnego budynku.

- Doszliśmy do wniosku, że parter powinien dawać wrażenie lekkości, przenikania wnętrza i zewnętrza, łączyć dom z ogrodem i otwierać widoki na piękne stare drzewa - mówi pani Kasia. - Natomiast prywatna część domu odwrotnie, powinna być przytulna, zaciszna i stwarzać nastrój intymności.

I to był w skrócie główny kierunek zmian, jakim została poddana bryła domu. Powstał budynek z dużymi przeszkleniami na parterze (zdjęcie) i o bardziej zwartej, masywnej kondygnacji pierwszego piętra. Żeby uniknąć monotonii, od strony ogrodowej zaprojektowano na górze taras nakryty ażurowym, trójkątnym szczytem.

Pomieszczenia pierwszego piętra są znacznie bardziej zacienione, zgodnie z życzeniem pani domu. Aby to osiągnąć, zdecydowano się na ograniczenie powierzchni przeszkleń. Na piętrze znajduje się sypialnia właścicieli, pokój gościnny i łazienki.

Spotkanie kultur

W wyniku przebudowy pomieszczenia parteru stały się otwartą, pogodną, słoneczną przestrzenią, w której światło dzienne może swobodnie przenikać w głąb budynku.

Strefa reprezentacyjna domu zorganizowana jest wokół salonu połączonego z pokojem jadalnym. Rozciąga się pomiędzy dwoma szerokimi wychodzącymi na ogród przeszkleniami umieszczonymi po dwóch przeciwnych stronach budynku. Wydłużona perspektywa organizuje układ parteru, dodatkowo przyczyniając się do wywołania tak pożądanego w mieszkalnych wnętrzach wrażenia dużej przestrzeni.

W skład części dziennej wchodzą też gabinet, pełniący funkcje domowej biblioteki, oraz hol wejściowy. Całości dopełnia obszerna kuchnia z malowniczym kominkiem.

W tym przemyślnie zakomponowanym wnętrzu znajdują się meble i przedmioty, które harmonizują z architekturą budynku, współtworząc nastrój zadomowienia, a jednocześnie sygnalizując otwarcie właścicieli na kulturowe wartości wnoszone przez nich z dwóch stron Europy.

To świadome przemieszanie różnych tendencji, eklektyzm form, niebezpieczny w przypadku braku dostatecznego wyczucia plastycznego, tutaj przynosi bardzo interesujące efekty. Stąd m.in. pomysł na usytuowanie kominka z piaskowca w pomieszczeniu kuchennym. Nadaje to utylitarnemu wnętrzu charakter domowego centrum, jest odwołaniem do dziecięcych marzeń i wspomnień gospodarzy.

Wiele tu przedmiotów przywiezionych z różnych zakątków świata, a przede wszystkim - z wieloletniego pobytu w Grecji. Pani Kasia, opowiadając nam o swoim domu, podkreśla, że jest zapaloną zbieraczką staroci. Stąd zapewne widoczna we wnętrzach łatwość w zestawianiu antykwarycznych przedmiotów pochodzących z różnych epok, a także sięganie bez oporów do świetnie spreparowanych replik. I tak obok stylizowanych na antyk złotych lamp pojawia się imponujących rozmiarów stół (zdjęcie) (a także krzesła) - kopia Wrightowskiego projektu z 1912 roku (Frank Lloyd Wright - amerykański architekt modernistyczny, jeden z najważniejszych projektantów XX wieku, żyjący w latach 1867-1959), wykonana w manufakturze mediolańskiej słynącej z historycznych podróbek. Koegzystuje on z autentycznym, rzadkim okazem kredensu w stylu wczesnego biedermaieru oraz z sekreterą z tej samej epoki. Do tego jeszcze komplet misternie wykonanych XIX-wiecznych sreber zapełniających blat stołu. I nieopodal rzeźba z brązu w stylu art déco, przedstawiająca nagą tancerkę, przywodząca na myśl wizerunki antycznych posągów.

Mimo tej stylistycznej różnorodności kulturowe preferencje małżonków są tu wyraźnie zaznaczone. Wspomnienie Grecji przejawia się choćby w konstrukcji biblioteki flankowanej jońskimi pilastrami (zdjęcie). Albo w wykonanym z jednego kawałka kararyjskiego marmuru kuchennym zlewie. Tamte klimaty przywołują m.in. obramowania drzwi, a także wszechobecna biel pomieszczeń, ich zgeometryzowane, wyważone formy i upodobanie do marmuru, obecnego także w łazience dla gości.

Sentymenty pani domu (poza jej ulubionym art déco) ujawniają się w sięganiu do form rodem z marynarskiej i modernistycznej Gdyni. Kominkowy zakątek w kuchni przypomina nastrojem oficerską mesę, a szafki, jak na statku, nie mają kantów i są zaopatrzone w wygodne uchwyty ułatwiające pracę w warunkach żeglugi. Także gościnna umywalnia mogłaby się znaleźć na luksusowym pasażerskim statku. W dodatku ozdobiono ją kinkietami w stylu art déco zaprojektowanymi przez panią domu.

W tej polsko-greckiej konstancińskiej willi wszystkie nastroje i klimaty sprzyjają harmonijnemu bytowaniu. Dobrze się w nich czują i ludzie, i zwierzęta: trzy koty i dwa psy, które - jak podkreślają właściciele - również żyją w pełnej harmonii, nie wadząc sobie nawzajem.

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail: Zobacz przykład



Zobacz także

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX