Dom w cenie mieszkania

Tekst i zdjęcia: Liliana Jampolska
12.10.2006 12:00
A A A

Fot. Lilianna Jampolska

Nasz dom, choć niewielki i skromny z wyglądu, jest funkcjonalny i niedrogi w utrzymaniu. Szkoda tylko, że nie udało nam się od razu wykończyć poddasza. Teraz, kiedy już w nim mieszkamy z trójką małych dzieci, będzie to kłopotliwe.
Początkowo z moją żoną Agnieszką mieszkaliśmy w wynajmowanych mieszkaniach i gromadziliśmy oszczędności. Z myślą o własnych czterech ścianach przez kilka lat kupowaliśmy miesięczniki budowlane, poznawaliśmy technologie i śledziliśmy nowinki. Przeglądaliśmy też uważnie gotowe projekty domów. Interesowały nas szczególnie nieduże, w miarę proste budynki z funkcjonalnym układem wnętrz, na które stać byłoby ludzi pracujących w budżetówce.

Droga do domu

Ostatecznie do podjęcia budowy domu przekonała nas sytuacja na rynku budowlanym - przewidywany koszt wzniesienia średniej wielkości domu okazał się równy cenie mieszkania o powierzchni 60 m2. Postanowiliśmy wykorzystać to, że dysponujemy już własną działką niedaleko Warszawy. W ten sposób zapadła ostateczna decyzja o budowie domu.

Wybraliśmy projekt niedrogiego domu, który dawał nadzieję na równie oszczędną eksploatację.

Pomysły na oszczędności

Staraliśmy się maksymalnie obniżać koszty budowy, dlatego zdecydowaliśmy się na budynek bez piwnic i garażu, o bardzo prostym kształcie oraz czterospadowym dachu bez żadnych ozdób. Względy estetyczne ustąpiły prawom ekonomii. Dzięki zwartej bryle, wnętrza i ciągi komunikacyjne są bardzo ergonomiczne, a układ pomieszczeń jest wygodny i praktyczny. To rekompensuje nam skromny wygląd domu.

Chcąc optycznie powiększyć pomieszczenia dzienne, zastosowaliśmy duże okna i staraliśmy się nie dzielić wnętrz na parterze nadmierną liczbą ścian działowych. Powstał funkcjonalny, a zarazem atrakcyjny wizualnie ciąg aneksów: wypoczynkowego, jadalnego i kuchennego. Znakomicie uzupełnia je taras i dalej - duży otwarty trawnik.

Choć trochę doskwiera nam brak garażu i większego pomieszczenia gospodarczego, celowo odsunęliśmy ich budowę na przyszłość, nie chcieliśmy bowiem zwiększać kosztów w najważniejszym momencie tworzenia domu.

Do budowy domu staraliśmy się wybierać solidne materiały przyzwoitej jakości. Nie oszczędzaliśmy na ociepleniu budynku. Ściany zewnętrzne z ceramiki poryzowanej ociepliliśmy warstwą styropianu (15 cm), a pokryty blachodachówką dach - wełną mineralną o grubości 25 cm. Kupiliśmy drewniane okna z "ciepłymi" szybami i nawiewnikami. Agnieszce, która jest lekarzem, szczególnie zależało na zdrowych, dobrze wentylowanych wnętrzach, dlatego zamontowaliśmy również mechaniczną wentylację (bez odzysku ciepła).

Pieniądze nie takie straszne

Mimo że staraliśmy się budować oszczędnie, do całkowitego wykończenia domu zabrakło nam 30 tys. zł. Dlatego postanowiliśmy wykończyć tylko wnętrza na parterze, natomiast poddasze pozostawić sobie na później. Taki stan istnieje do dziś, ale w międzyczasie spłaciliśmy cały kredyt z kasy mieszkaniowej. Coś za coś. Teraz, już bez żadnych obciążeń finansowych, możemy ruszać z pracami na piętrze i budową wolno stojącego garażu z pomieszczeniem gospodarczym.

Jesteśmy zadowoleni z zastosowanego u nas mieszanego systemu ogrzewania. Podstawowym źródłem ciepła jest instalacja centralnego ogrzewania z tradycyjnymi naściennymi grzejnikami, zasilana kotłem gazowym. W łazienkach zainstalowaliśmy dodatkowo elektryczne ogrzewanie podłogowe. Mamy jeszcze kominek z żeliwnym wkładem i z rozprowadzeniem ciepła do pomieszczeń na parterze oraz do łazienki i jednego pokoju na poddaszu. Powierzchnię grzewczą pieca zwiększyliśmy poprzez obudowanie go kaflami piecowymi.





Zobacz także

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX