Modernizm po mazowiecku

Tekst: Andrzej Markowski
03.09.2011 12:00
A A A
Prosta, modernistyczna bryła budynku zaskakująco dobrze wpisuje się w malownicze otoczenie. Zderzenie przeciwstawnych konwencji estetycznych i wprowadzenie do budynku swoistych kontrapunktów to według właściciela najlepsza recepta na oryginalny dom o indywidualnym charakterze

Prosta, modernistyczna bryła budynku zaskakująco dobrze wpisuje się w malownicze otoczenie. Zderzenie przeciwstawnych konwencji estetycznych i wprowadzenie do budynku swoistych kontrapunktów to według właściciela najlepsza recepta na oryginalny dom o indywidualnym charakterze (Fot. Hanna Długosz)

Ten dom stworzyli razem inwestor - z zawodu artysta plastyk - i architekt, bardzo dobrze pamiętający stojący tu wcześniej drewniany dworek należący do ojca obecnego właściciela.
Trzeba było dużo wyobraźni, a także talentu plastycznego, żeby w miejscu przypominającym zapomniane uroczysko, wśród łopianów i pokrzyw, zbudować taki dom.

Miejscowość Wiązówka odkrył w latach 70. ubiegłego wieku ojciec właściciela domu. Było to niezwykłe miejsce, ze starym młynem i wiejskimi zabudowaniami. Ta niezwykłość polegała nie tylko na naturalnej urodzie, lecz także na położeniu. Trudno bowiem spotkać na mazowieckiej równinie głęboki wąwóz, przez który na dodatek przepływają dwie rzeczki.

Pokoleniowa zmiana warty

Dopóki żył ojciec, wszystko tu trwało po staremu. Pięciohektarową działkę porastały drzewa - pomniki przyrody, resztę zaś terenu zajmował splątany gąszcz dzikich krzewów oraz wysokich na dwa metry łopianów i pokrzyw. Wśród takiego pejzażu stał ojcowski drewniany domek, który przypominał dawne siedziby szlacheckie z małymi oknami, niską, ciemną, belkowaną powałą i konterfektami przodków.

Michał Zaborowski, spadkobierca Wiązówki, postanowił odmienić to miejsce. Nie rezygnując z zachowania jego wiejskiego charakteru, podkreślił jego urodę, oczyszczając posesję z chaszczy, wpuszczając więcej powietrza i światła. Teraz dopiero można było w pełni docenić malowniczość krajobrazu z dominującymi akcentami wiekowych drzew.

Postępując zgodnie ze swoimi wyobrażeniami, potrzebami i gustem, nowy właściciel postanowił zbudować tu dom - w pełni otwarty na odnowione otoczenie. Zaprojektował go wspólnie z Jerzym Kumelowskim - przyjacielem ojca.

Poszukiwania i inspiracje

W dziedzinie budowy domów nasz gospodarz nie był nowicjuszem, ponieważ planowany budynek miał być jego drugim domem. Oprócz bogactwa doświadczeń dawało mu to również komfort braku pośpiechu przy tworzeniu kolejnej siedziby. Miał gdzie mieszkać, więc mógł skrupulatnie opracowywać każdy detal przyszłej siedziby, korzystając przy tym z rad doświadczonego architekta. Kleił więc powoli kolejne papierowe modele, szukając optymalnej formy. Chciał, żeby architektura budynku nawiązywała do estetyki modernizmu, ale bez niewolniczego trzymania się wypracowanych kiedyś kanonów. Przeciwwagą dla nich miały być nawiązania do miejscowej, wiejskiej tradycji. Źródłem rozmaitych inspiracji stał się między innymi sąsiadujący z rodzinną siedzibą znany skansen ziemi mazowieckiej w Sierpcu. Ślady tych lokalnych inspiracji rozpoznajemy między innymi w dekoracjach z faszyny na elewacjach budynku. Trudno byłoby wyobrazić sobie takie połączenie, gdyby literalnie stosować zasady wypracowane w szkole modernizmu - Bauhausie. Do estetycznej wizji tamtych twórców z pewnością nie pasowałby tradycyjny warzywnik, jak z "Pana Tadeusza", założony w bezpośrednim sąsiedztwie domu. Tymczasem zgeometryzowanej formie prezentowanego budynku jest bardzo do twarzy w towarzystwie cukinii, kabaczków, rzodkiewek, dyń, pomidorów i kopru...

Kiedy teoria staje się rzeczywistością

Budowa domu trwała trzy lata. Nie wszystko szło jak z płatka. Trudności wynikały przede wszystkim z powodu niestabilności gruntu, na którym dom miał powstać. Pan Zaborowski jest jednak przyzwyczajony do nietypowych działań budowlanych. Jego znana warszawska pracownia malarska powstała w równie niekonwencjonalnym miejscu - pod przęsłem zabytkowego wiaduktu na ulicy Karowej.

Kiedy przystąpił do budowy rodzinnej siedziby, z jednej strony nie chciał się pozbawić radości z przygody budowania, stąd niektóre ze śmiałych pomysłów były realizowane dopiero w trakcie robót budowlanych. Z drugiej - miał świadomość, że najważniejsze założenia trzeba sprecyzować na samym początku i potem już się ich trzymać. Takim zasadniczym warunkiem było stworzenie wnętrza o maksymalnie otwartej przestrzeni, zwróconego wielkimi płaszczyznami okien w stronę okalającego dom krajobrazu. Pan Michał był pewny także konieczności zbudowania rozległej i wysokiej pracowni malarskiej (wyszło 8 m); a także stworzenia antresoli służącej do oglądania modeli z "ptasiej perspektywy". Ta ulubiona przez artystę perspektywa inspiruje go bowiem do tworzenia kolejnych malarskich wizji.

W rezultacie wszystkich projektowych zabiegów powstała na parterze jednolita przestrzeń obejmująca salon, kuchnię i jadalnię. Przez szklane drzwi widać pracownię. Na piętrze zaprojektowano dwa pokoje sypialne z zapleczem. Sypialni gospodarza towarzyszy otwarta na pokój łazienka.

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail: Zobacz przykład



Zobacz także

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX