Polski dom z japońską precyzją

Tekst i zdjęcia: Marzena Hmielewicz

Planowali budowę nowego domu - poprzestali na kupnie gotowego. Nie mieli zaufania do architektów wnętrz, ale zaufali jednemu, a właściwie jednej, i to w dodatku rodem z Japonii. Są zapracowani, jednak na korzystanie z uroków domu zawsze znajdą czas.

Basen w ogrodzie to jedna z wielu atrakcji domu
Basen w ogrodzie to jedna z wielu atrakcji domu
Fot. Marzena Hmielewicz
Metryczka domu

Dom jednorodzinny

Projekt przebudowy i wystroju wnętrz: arch. Chie Piskorska, pracownia Plan-C

Powierzchnia działki: 800 m2

Powierzchnia użytkowa: 245 m2, plus garaż 43 m2

Mieszkańcy: czteroosobowa rodzina

Nasi gospodarze mieli już własny dom. Jednak w miarę, gdy rosły dzieci i gdy zmieniały się potrzeby, coraz częściej myśleli o zmianach. - Nasz pierwszy dom był dopasowany nie tyle do naszych potrzeb, ile do naszych ówczesnych możliwości finansowych. Nieduży, ze spadzistym dachem, usytuowany na niewielkiej działce sprawdzał się przez pierwsze lata, ale z czasem coraz bardziej odstawał od naszych pragnień.



Trudne początki

Ostateczna decyzja o budowie nowego domu zapadła niefortunnie w czasie największego budowlanego boomu. Popyt na działki wokół Warszawy był wówczas tak duży, że właściwie nie sposób było kupić niczego atrakcyjnego w rozsądnej cenie. Nawet doświadczony agent nieruchomości wynajęty przez właścicieli okazał się bezradny. W końcu - mimo że nasi gospodarze byli zdecydowani na budowę nowego domu od podstaw - namówił ich do obejrzenia kilku domów już zbudowanych i wystawionych na sprzedaż. Niestety, zgodnie z najnowszą "tradycją" wszystkie mniej lub bardziej udanie przypominały dworki. A nasi gospodarze nie chcieli zamieszkać w pseudodworku! I to nie tylko ze względu na nieciekawy ich zdaniem wygląd, ale także dlatego, że po doświadczeniach z poprzednim domem mieli dość życia w pomieszczeniach na poddaszu i marzyli o budynku z pełnowartościową drugą kondygnacją.

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ DOMU Z JAPOŃSKĄ PRECYZJĄ



I oto, gdy sytuacja wydawała się beznadziejna, agent namówił ich na obejrzenie jeszcze jednej posesji, położonej niedaleko. Pojechali bez przekonania... i znaleźli nowy dom!

Jakby na nich czekał

To było to! Nasi gospodarze zachwycili się formą budynku, jego wielkością, usytuowaniem i otoczeniem. Jak opowiadają - w sobotę wszystko dokładnie obejrzeli, a w niedzielę zapadła decyzja o kupnie.

Budynek otacza atrakcyjna przestrzeń. Do Puszczy Kampinoskiej jest tylko 300 m, a na samej granicy działki rośnie ściana wspaniałych dębów - choć stoją już poza posesją, tworzą piękny kontrapunkt dla niezadrzewionego terenu wokół domu. W najbliższym sąsiedztwie znajduje się tylko jeden budynek, ale i on jest znacznie odsunięty od granic działki gospodarzy i nie narusza ich intymności. Wszystkie parcele w okolicy są duże, bo tak nakazują miejscowe przepisy. Dzięki temu warunki do mieszkania są naprawdę komfortowe. Właściciele, jak mówią, czują się niczym na leśnej polanie. Zalety lokalizacji widzą tym lepiej, że przez lata mieszkali w domu wzniesionym w mocno zabudowanej okolicy, gdzie dom stał obok domu. Jak wspominają - nie zawsze było to przyjemne.

Cyzelowanie wnętrz

Dom, który kupili, był niemal gotowy do zamieszkania. Miał już nawet balustrady i oświetlenie. Właściwie wystarczyło pomalować ściany i można było się wprowadzać. Układ wnętrza z grubsza odpowiadał nowym nabywcom, jednak dla pełnej satysfakcji zapragnęli zmienić w nim kilka elementów. Między innymi zależało im na połączeniu przestrzeni kuchni z salonem i na tym, by wszystkim sypialniom towarzyszyły osobne garderoby.

Zobacz plan parteru



Mając doświadczenia z poprzedniego domu, z jednej strony dobrze wiedzieli, czego potrzebują, z drugiej - mieli już również świadomość jak bardzo delikatnym i wrażliwym elementem jest struktura wewnętrzna budynku. Zdawali sobie sprawę, że nawet drobne z pozoru szczegóły (jak to, w którą stronę otwierają się drzwi, czy niewielkie różnice w proporcjach pomieszczeń) mogą zakłócić funkcjonowanie przestrzeni i utrudnić życie mieszkańcom.

Dlatego, choć nie kryli swojego sceptycyzmu co do działań architektów wnętrz, czuli, że powinni ze swoim domem zwrócić się do fachowca.

Szczęśliwy zbieg okoliczności polegał na tym, że mieli znajomą architekt Chie Piskorską. To właśnie ją gospodarz poprosił o pomoc w urządzeniu i wykończeniu domu. I to dzięki niej radykalnie zmienił swój stosunek do działalności architektów wnętrz.

- Zawsze miałem wobec nich raczej mieszane uczucia - mówi dziś. - Widziałem w nich ludzi, którzy na siłę narzucają przyszłym mieszkańcom własną wizję, uszczęśliwiając tak naprawdę siebie, a nie przyszłych domowników. Pani architekt Chie Piskorska zmieniła radykalnie moją opinię. Patrzyła na nasz dom jak na maszynę, która przede wszystkim musi dobrze funkcjonować. Wszystkie zaproponowane przez nią rozwiązania uwzględniały nasze potrzeby, nasz tryb życia i zastaną formę budynku. To dzięki niej wszystko w naszym domu jest logiczne, harmonijne i racjonalne. A dzięki temu - ładne.

"Odzianie" takiej dobrze przemyślanej koncepcji w konkretne materiały, urządzenia i meble było już tylko konsekwentnym dopełnieniem. Architekt, podobnie jak funkcji, dopilnowała również każdego detalu wykończenia. Jeździła po sklepach, wybierała poszczególne materiały, a potem pilnowała jakości prac. Właścicielom pozostawała tylko radość z kolejnych wykańczanych pomieszczeń.

- Na taką formę współpracy zdecydowaliśmy się zaraz na początku i dziś widzimy, że było warto - przyznają. - Mamy taki dom, jaki chcieliśmy. Oszczędziliśmy sobie błędnych decyzji i stresów. Na dodatek jesteśmy przekonani, że całkowity koszt wykończenia wcale nie byłby niższy, gdybyśmy prowadzili prace samodzielnie, a zamiast sprzętów na zamówienie kupowali meble w sklepach.

- I pomyśleć - dodaje z uśmiechem nasz gospodarz, - że tę znajomość zawdzięczamy treningom aikido, na których to właśnie poznaliśmy się z panią Chie, Japonką od lat mieszkająca w Polsce! Człowiek nigdy nie wie, kiedy na swej drodze spotka ludzi mogących tak wiele zmienić w jego życiu.

Zobacz plan pierwszego piętra



Dla wygody i relaksu

Przebudowa zabrała w sumie sześć miesięcy. W domu, oprócz typowych przestrzeni dziennych i prywatnych - takich jak salon, jadalnia, kuchnia, sypialnie i łazienki - są aż trzy pomieszczenia gospodarcze oraz garaż z warsztatem i miejscem na rowery. Taka ilość przestrzeni przeznaczonej na funkcje gospodarcze wynika z doświadczeń gospodarzy.

- To dzięki miejscom, gdzie wygodnie da się przechowywać różne rzeczy i gdzie każdy przedmiot ma swoje miejsce, w domu łatwo jest utrzymać harmonijny wystrój i zwyczajnie porządek - oceniają.

Jedno z gospodarczych pomieszczeń ma wejście tylko od strony ogrodu. Tam można trzymać meble tarasowe i wszelkie narzędzia przydatne do uprawy ogrodu. Łatwo się do nich dostać i łatwo je ukryć, nie wnosząc do domowej przestrzeni kurzu, ziemi i roślinnych resztek z dworu.

Mało typowym dla polskich domów rozwiązaniem jest również urządzony w ogrodzie basen. Malejące koszty zakładania basenów w ostatnich latach sprawiły, że stają się one coraz bardziej dostępne dla przeciętnych właścicieli podmiejskich domów. Tym, co wciąż zniechęca ludzi do ich posiadania, jest przekonanie o krótkim okresie eksploatacji w ciągu roku.

- Nic bardziej mylnego! - twierdzą nasi gospodarze. - Jeśli tylko zadbamy o urządzenia do podgrzewania wody (w naszym klimacie rzeczywiście konieczne), na przykład w formie kolektorów, to z basenu można korzystać od kwietnia do października. Najważniejsze, by w domu byli miłośnicy pływania.

Basen jest wykorzystywany co najmniej cztery razy w tygodniu, a w wakacje czy podczas największych upałów nawet częściej. Do pływania zachęca również sauna urządzona w ogrodowym domku.- To naprawdę wspaniały i efektywny relaks - przekonują domownicy. - W 30-40 minut da się zapomnieć o wszystkich stresach!

Doświadczenia właścicieli

Najważniejsza jest funkcjonalność domu, nie zaś pierwsze wrażenie. Zamiast zastanawiać się nad kolorem glazury, lepiej sprawdzić, czy np. siedząc wieczorem przed telewizorem, nie będziemy przeszkadzać pozostałej części rodziny w spaniu i czy w holu zmieści się szafa.

W części dziennej domu powinno być miejsce, w którym domownicy będą mogli wyciszyć się po pracy - odsunięta od szlaków komunikacyjnych przestrzeń, gdzie da się spokojnie przejrzeć gazetę czy poczytać książkę.

Warto dopilnować, aby dobre funkcjonowanie domu nie wymagało od domowników zbyt wielu zabiegów. Im bardziej samoobsługowy jest dom, tym lepiej się w nim mieszka.

Łatwiej ocenić przydatność wnętrz i ich dopasowanie do rzeczywistych potrzeb, kiedy określi się oczekiwania mieszkańców.

Projektant, prócz proponowania rozwiązań, powinien mieć nadzór nad całym procesem inwestycyjnym. Wszelkie problemy rozwiązuje się wówczas na bieżąco.

Dobry architekt to prawdziwy skarb! Doradzi wiele bardzo praktycznych rozwiązań. Wie na przykład, jakie odległości warto zachować pomiędzy rozmaitymi sprzętami oraz meblami, żeby poruszanie się po wnętrzach w praktyce nie okazało się kluczeniem w labiryncie. Pomoże dobrać funkcjonalne i często wcale niedrogie materiały wykończeniowe. No i zawsze jest szansa, że współpracuje ze sprawdzonymi wykonawcami, którzy sprawnie wykonują swoje zadania.

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail: ZOBACZ PRZYKŁAD





Skomentuj:

Polski dom z japońską precyzją