Stara chata w roli domku letniskowego. Jak ją urządzić i wyposażyć ?
03.02.2005
, aktualizacja: 16.03.2009 13:03
Mazowieckie chaty mają prostą konstrukcję - wyglądają jak z dziecięcego obrazka: centralnie położone drzwi, dwa okna po bokach, niewielki, zadaszony ganek i prosty, dwuspadowy dach.
Stara drewniana chata po pewnych przeróbkach może służyć jako komfortowy domek letniskowy. Oto przykład jak można nowocześnie i komfortowo wyposażyć chatę nie niszcząc jej pierwotnego uroku.

Fot. Ewa Zychowicz
Ściany wewnętrzne warto wyłożyć deskami, a przestrzeń pomiędzy nimi i drewnianymi balami wypełnić materiałem ocieplającym.

Fot. Ewa Zychowicz
Szczególnie warto zadbać o stylowe oświetlenie - stare lampy, kinkiety i świeczniki

Fot. Ewa Zychowicz
Wchodząc do domu z sieni i przechodząc przez kolejne izby trafia, się z powrotem w to samo miejsce.

Fot. Ewa Zychowicz
Oczywiście możemy zdecydować się także na otwarty lub zamknięty kominek, który nie tylko podnosi urodę wnętrza, ale może nam służyć jako główne źródło ogrzewania.
ZOBACZ TAKŻE
- Dom letniskowy - przeniesienie domu z bali (06-07-11, 10:00)
- Domy z bali (05-07-09, 12:00)
- Zbuduj dom w miesiąc! Historia budowy domu prefabrykowanego (05-07-10, 12:00)
- Remont elewacji - stary dom jak nowy (03-02-09, 00:00)
Wiejskie klimaty
Decydując się na kupno starej, wiejskiej chałupy jako naszego domu letniskowego, otrzymujemy coś, czego nie da się uzyskać budując dom z nowoczesnych materiałów - niepowtarzalny klimat i przeszłość obecną w wiekowych, drewnianych ścianach.
Warto je zatrzymać, wyposażając wnętrze domu - nie kupujmy nowoczesnych mebli, nie wieszajmy lamp z supermarketu budowlanego, nie stawiajmy elektrycznych piecyków. Starajmy się, w miarę możliwości, odtworzyć przeszłość z pomocą starych sprzętów i przedmiotów, które służyły przez lata kolejnym właścicielom wiejskiej siedziby.
Chata, choć stara, wymaga jednak nowoczesnych instalacji - nie należy się ich bać, chyba że koniecznie chcemy zamieszkać w skansenie.
Ratować przeszłość
Wiejscy cieśle nie mają na ogół zbyt wielkiego zrozumienia dla przeszłości, dlatego musiałam stoczyć prawdziwą batalię o ścienne szalunki. Pionowymi, cienkimi deskami szef ekipy, pan Piętka, chciał przykryć z zewnątrz piękne, stuletnie bale, uważając, że liczne spękania, sęki i przebarwienia szkodzą urodzie ścian. Uważał - zapewne nie bez racji - że szalunek wydłuży żywot domu i uchroni go przed działaniem deszczu i śniegu. Skończyło się na kompromisie - układając bale ekipa pozostawiła kilkucentymetrowe uskoki na ścianach, aby w przyszłości, kiedy będzie to już naprawdę konieczne, można było je oszalować.
Mazowieckie chaty mają prostą konstrukcję - wyglądają jak z dziecięcego obrazka: centralnie położone drzwi, dwa okna po bokach, niewielki, zadaszony ganek i prosty, dwuspadowy dach. Nie da się ukryć, że wygodniejsza byłaby szeroka weranda, na której mógłby stanąć duży stół, ale tak budowali nasi przodkowie i tak wyglądają niemal wszystkie stare chałupy w okolicy. Warto więc posłuchać tego co podpowiada nam przeszłość.
Ganek bywał pięknie rzeźbiony, więc jeśli przy rozbiórce starej chałupy zachował się chociaż fragment artystycznej pracy dawnego cieśli, poprośmy ekipę, aby postarała się ją odtworzyć.
Ciepło i przytulnie
Otwieramy drzwi i wchodzimy do sieni. W starych domach podłoga wyłożona tu była polnymi kamieniami. Warto i dziś wykorzystać ten pomysł bo wygląda świetnie, a poza tym znacznie ułatwia utrzymanie strefy wejścia w czystości. Tu można postawić psie miski, bez obawy, że podłoga się pobrudzi i postawić zabłocone kalosze.
Chata na Mazowszu miała amfiladowy, bardzo wygodny układ. Wchodząc do domu z sieni i przechodząc przez kolejne izby trafia, się z powrotem w to samo miejsce. Przy dzisiejszych naszych przyzwyczajeniach można oczywiście połączyć z sobą sąsiadujące pomieszczenia, uzyskując większą przestrzeń, ale nie trzeba przy tym rezygnować z amfilady. Taki układ ma swój niezaprzeczalny urok.
Każda chata była wyposażona w kaflową kuchnię węglową, na której gotują i dziś współczesne mieszkanki wsi. Rozbierając dom nie wyrzucajmy jej ponieważ wygląda pięknie i jest poważnym źródłem ciepła. Kuchnia jest zwykle połączona z kaflowym, dwustronnym piecem, przy którym można się wygrzewać w chłodniejsze dni lata lub na jesieni. Palenie pod kuchnią wymaga pewnej wprawy, ale ten wysiłek się opłaci. Już po kilkunastu minutach po rozpaleniu kuchni piec staje się gorący, ogień pod fajerkami zaczyna buzować, a po całym domu rozchodzi się przyjemne ciepło.
Stare, bardzo zużyte kuchenne i piecowe kafle, a także fajerki są na ogół do wymiany, ale na wsi łatwo można je kupić od prywatnych wytwórców lub w specjalistycznych, niewielkich sklepach.
Oczywiście możemy zdecydować się także na otwarty lub zamknięty kominek, który nie tylko podnosi urodę wnętrza, ale może nam służyć (w wersji zamkniętej z żeliwnym wkładem) jako główne źródło ogrzewania przy pomocy rozprowadzonego po całym domu ciepłego powietrza. Ciepłe powietrze rozprowadzane jest do poszczególnych pomieszczeń przy pomocy turbiny, stanowiącej integralna część całej instalacji. Uruchamia się ona automatycznie po osiągnięciu w palenisku kominka odpowiednio wysokiej temperatury.
Jeśli zdecydujemy się na kominek z taką instalacją, trzeba już zawczasu na etapie wylewania fundamentów, przewidzieć dla niego miejsce. Jest on bowiem bardzo ciężki i wymaga postawienia na odpowiednio wzmocnionej podstawie.
Budowa kominka to spore przedsięwzięcie budowlane. Trzeba zaangażować fachowca, który zna się na instalowaniu ogrzewania kominkowego, a przedtem również murarza, który umie wybudować komin ze specjalnej cegły szamotowej, co wbrew pozorom nie jest takie proste. Komin musi być idealnie prosty - tymczasem utrzymanie pionu okazało się dla wynajętego przeze mnie warszawskiego murarza zadaniem niemal ponad siły. Murarz, to obecnie jeden z ginących zawodów, których trudno znaleźć w mieście, ale można i w tym przypadku polegać na wiejskich specjalistach .
Przede wszystkim drewno
Ściany wewnętrzne warto wyłożyć deskami, a przestrzeń pomiędzy nimi i drewnianymi balami wypełnić materiałem ocieplającym. W warunkach wiejskich lepiej sprawdza się wełna mineralna niż styropian ze względu na częste niestety wizyty myszy i innych małych gryzoni zwłaszcza zimą, kiedy nikt im nie przeszkadza. Wełny szklanej nie lubią, smakuje im natomiast bardzo łatwo kruszący się styropian. Po paru latach może się okazać, że w ścianach już nic z niego nie zostało.
Oczywiście jest to kwestia gustu, ale radziłabym nie tynkować ścian wewnętrznych. Drewno na ścianach to naturalny element wiejskich chat, pięknie pachnie, nawet po wielu latach, a także szlachetnie się starzeje, tworząc we wnętrzu niepowtarzalny mikroklimat. Swoje robią też szerokie podłogowe deski, które w ostateczności można polakierować, ale znacznie lepiej pokryć olejem lub woskiem.
Do drewnianych podłóg i ścian w wiejskiej chacie nie pasują współczesne meble. Niestety wielu właścicieli letniskowych domów zwozi do nich z miasta wszystkie niepotrzebne i wysłużone łóżka, kanapy i krzesła, ale tym skutecznie zniszczymy pierwotny klimat chaty.
Decydując się na kupno starej, wiejskiej chałupy jako naszego domu letniskowego, otrzymujemy coś, czego nie da się uzyskać budując dom z nowoczesnych materiałów - niepowtarzalny klimat i przeszłość obecną w wiekowych, drewnianych ścianach.
Warto je zatrzymać, wyposażając wnętrze domu - nie kupujmy nowoczesnych mebli, nie wieszajmy lamp z supermarketu budowlanego, nie stawiajmy elektrycznych piecyków. Starajmy się, w miarę możliwości, odtworzyć przeszłość z pomocą starych sprzętów i przedmiotów, które służyły przez lata kolejnym właścicielom wiejskiej siedziby.
Chata, choć stara, wymaga jednak nowoczesnych instalacji - nie należy się ich bać, chyba że koniecznie chcemy zamieszkać w skansenie.
Ratować przeszłość
Wiejscy cieśle nie mają na ogół zbyt wielkiego zrozumienia dla przeszłości, dlatego musiałam stoczyć prawdziwą batalię o ścienne szalunki. Pionowymi, cienkimi deskami szef ekipy, pan Piętka, chciał przykryć z zewnątrz piękne, stuletnie bale, uważając, że liczne spękania, sęki i przebarwienia szkodzą urodzie ścian. Uważał - zapewne nie bez racji - że szalunek wydłuży żywot domu i uchroni go przed działaniem deszczu i śniegu. Skończyło się na kompromisie - układając bale ekipa pozostawiła kilkucentymetrowe uskoki na ścianach, aby w przyszłości, kiedy będzie to już naprawdę konieczne, można było je oszalować.
Mazowieckie chaty mają prostą konstrukcję - wyglądają jak z dziecięcego obrazka: centralnie położone drzwi, dwa okna po bokach, niewielki, zadaszony ganek i prosty, dwuspadowy dach. Nie da się ukryć, że wygodniejsza byłaby szeroka weranda, na której mógłby stanąć duży stół, ale tak budowali nasi przodkowie i tak wyglądają niemal wszystkie stare chałupy w okolicy. Warto więc posłuchać tego co podpowiada nam przeszłość.
Ganek bywał pięknie rzeźbiony, więc jeśli przy rozbiórce starej chałupy zachował się chociaż fragment artystycznej pracy dawnego cieśli, poprośmy ekipę, aby postarała się ją odtworzyć.
Ciepło i przytulnie
Otwieramy drzwi i wchodzimy do sieni. W starych domach podłoga wyłożona tu była polnymi kamieniami. Warto i dziś wykorzystać ten pomysł bo wygląda świetnie, a poza tym znacznie ułatwia utrzymanie strefy wejścia w czystości. Tu można postawić psie miski, bez obawy, że podłoga się pobrudzi i postawić zabłocone kalosze.
Chata na Mazowszu miała amfiladowy, bardzo wygodny układ. Wchodząc do domu z sieni i przechodząc przez kolejne izby trafia, się z powrotem w to samo miejsce. Przy dzisiejszych naszych przyzwyczajeniach można oczywiście połączyć z sobą sąsiadujące pomieszczenia, uzyskując większą przestrzeń, ale nie trzeba przy tym rezygnować z amfilady. Taki układ ma swój niezaprzeczalny urok.
Każda chata była wyposażona w kaflową kuchnię węglową, na której gotują i dziś współczesne mieszkanki wsi. Rozbierając dom nie wyrzucajmy jej ponieważ wygląda pięknie i jest poważnym źródłem ciepła. Kuchnia jest zwykle połączona z kaflowym, dwustronnym piecem, przy którym można się wygrzewać w chłodniejsze dni lata lub na jesieni. Palenie pod kuchnią wymaga pewnej wprawy, ale ten wysiłek się opłaci. Już po kilkunastu minutach po rozpaleniu kuchni piec staje się gorący, ogień pod fajerkami zaczyna buzować, a po całym domu rozchodzi się przyjemne ciepło.
Stare, bardzo zużyte kuchenne i piecowe kafle, a także fajerki są na ogół do wymiany, ale na wsi łatwo można je kupić od prywatnych wytwórców lub w specjalistycznych, niewielkich sklepach.
Oczywiście możemy zdecydować się także na otwarty lub zamknięty kominek, który nie tylko podnosi urodę wnętrza, ale może nam służyć (w wersji zamkniętej z żeliwnym wkładem) jako główne źródło ogrzewania przy pomocy rozprowadzonego po całym domu ciepłego powietrza. Ciepłe powietrze rozprowadzane jest do poszczególnych pomieszczeń przy pomocy turbiny, stanowiącej integralna część całej instalacji. Uruchamia się ona automatycznie po osiągnięciu w palenisku kominka odpowiednio wysokiej temperatury.
Jeśli zdecydujemy się na kominek z taką instalacją, trzeba już zawczasu na etapie wylewania fundamentów, przewidzieć dla niego miejsce. Jest on bowiem bardzo ciężki i wymaga postawienia na odpowiednio wzmocnionej podstawie.
Budowa kominka to spore przedsięwzięcie budowlane. Trzeba zaangażować fachowca, który zna się na instalowaniu ogrzewania kominkowego, a przedtem również murarza, który umie wybudować komin ze specjalnej cegły szamotowej, co wbrew pozorom nie jest takie proste. Komin musi być idealnie prosty - tymczasem utrzymanie pionu okazało się dla wynajętego przeze mnie warszawskiego murarza zadaniem niemal ponad siły. Murarz, to obecnie jeden z ginących zawodów, których trudno znaleźć w mieście, ale można i w tym przypadku polegać na wiejskich specjalistach .
Przede wszystkim drewno
Ściany wewnętrzne warto wyłożyć deskami, a przestrzeń pomiędzy nimi i drewnianymi balami wypełnić materiałem ocieplającym. W warunkach wiejskich lepiej sprawdza się wełna mineralna niż styropian ze względu na częste niestety wizyty myszy i innych małych gryzoni zwłaszcza zimą, kiedy nikt im nie przeszkadza. Wełny szklanej nie lubią, smakuje im natomiast bardzo łatwo kruszący się styropian. Po paru latach może się okazać, że w ścianach już nic z niego nie zostało.
Oczywiście jest to kwestia gustu, ale radziłabym nie tynkować ścian wewnętrznych. Drewno na ścianach to naturalny element wiejskich chat, pięknie pachnie, nawet po wielu latach, a także szlachetnie się starzeje, tworząc we wnętrzu niepowtarzalny mikroklimat. Swoje robią też szerokie podłogowe deski, które w ostateczności można polakierować, ale znacznie lepiej pokryć olejem lub woskiem.
Do drewnianych podłóg i ścian w wiejskiej chacie nie pasują współczesne meble. Niestety wielu właścicieli letniskowych domów zwozi do nich z miasta wszystkie niepotrzebne i wysłużone łóżka, kanapy i krzesła, ale tym skutecznie zniszczymy pierwotny klimat chaty.
1
2
następne »
Zobacz także »
PRZED DECYZJĄ
BUDOWA i REMONT
INSTALACJE
KONTAKT Z REDAKCJĄ
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- ladnydom@agora.pl


więcej zdjęć






