Wilgoć i zielony nalot na otynkowanej elewacji

Tekst: Włodzimierz Krupa
04.11.2010 , aktualizacja: 04.11.2010 16:02
A A A Drukuj
Jeśli mokre plamy utrzymują się bardzo długo, tynk (lub cały system) jest wadliwy

Jeśli mokre plamy utrzymują się bardzo długo, tynk (lub cały system) jest wadliwy (Fot. Katarzyna Wangin)

Tynki cienkowarstwowe układane na ociepleniach, są wodo- i mrozoodporne. Zamoczone deszczem mogą zmieniać kolor (ciemnieć) - szczególnie dotyczy to nie malowanych, barwionych w masie tynków mineralnych. Jeśli zawilgocenie będzie się długo utrzymywać, na tynku może pojawić się zielony nalot.
Wilgotne plamy, pojawiające się na elewacji po deszczu, mogą przeszkadzać wyłącznie optycznie, nie są jednak wadą - oczywiście pod warunkiem że tynki te szybko wysychają. Jeśli jednak plamy na tynku utrzymują się bardzo długo lub w ogóle nie znikają - świadczy to o wadzie tynku lub całego systemu ocieplającego. Przyczyn można szukać w uszkodzeniach powierzchni tynku (rysy, punktowe uszkodzenia) lub zawilgoceniu podłoża (przez nieszczelności systemu ociepleniowego).

Stale utrzymujące się wilgotne plamy mogą prowadzić do zawilgacania konstrukcji budynku, czego należy bezwzględnie unikać. Tynki (po wysuszeniu) można pokryć specjalnym płynem hydrofobizującym (np. Caparol Disboxan 450 Fassadenschutz, Ceresit CT-13, Sikagard 703 W); preparaty tego rodzaju kosztują 100-250 zł/5l. Nanosi się je na elewacje pędzlem, dokładnie wcierając je w podłoże lub natryskując.

Zielony nalot jest efektem zawilgocenia tynku. Zwykle najpierw pojawia się na tych fragmentach elewacji, które długo (lub zawsze) pozostają w cieniu. "Pokarmem" dla rozwijających się mikroorganizmów są albo osiadające na elewacji zanieczyszczenia, albo po prostu sam tynk. Najbardziej odporne na porastanie są tynki mineralne, dzięki zawartości wapna i wysokiemu pH, najmniej (jak okazuje się w praktyce) - tynki akrylowe.

Uwaga! Zielone naloty powinno się usuwać jak najszybciej. Pokryta nimi fasada nie tylko bowiem źle wygląda, ale i ulega korozji biologicznej.

Przede wszystkim trzeba znaleźć i usunąć przyczynę zawilgoceń. Mogą nią być: źle wykonane obróbki blacharskie, nieszczelne rynny i rury spustowe, parapety bez kapinosów, złe uszczelnienie styku balkonu ze ścianą czy po prostu użycie tynku złej jakości, słabego i nieodpornego na zawilgocenie. Dopiero po tym zabieramy się do usuwania skutków zawilgoceń. Najpierw należy twardą szczotką wyczyścić naloty pleśni (stosując przy tym maseczki do ochrony dróg oddechowych), następnie odkazić tynk preparatem grzybobójczym (np. Ceresit CT99, Atlas Mykos, Tytan Środek Grzybobójczy, Icopal Grzybo-Izol Mur; kosztują one 10-30 zł/1l).

Kiedy tynk całkowicie wyschnie, malujemy go farbą fasadową o właściwościach grzybobójczych. Pozwoli to maksymalnie opóźnić ponowne pojawienie się mikroorganizmów (niestety, ani ten, ani żaden inny sposób nie chroni jednak przed nimi całkowicie; stuprocentowe zabezpieczenie jest praktycznie niemożliwe). Malować należy całe fragmenty ścian, inaczej naprawiane fragmenty będą odróżniać się od pozostałych.

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail: Zobacz przykład



Zobacz także
Brak komentarzy
PRZED DECYZJĄ
BUDOWA i REMONT
INSTALACJE
WNĘTRZA
WYKOŃCZENIE
KONTAKT Z REDAKCJĄ
  • ul. Czerska 8/10
  • 00-732 Warszawa
  • ladnydom@agora.pl