Marzę o traktorku

Krystyna Naumczyk

W dużym ogrodzie sprawdzi się wertykulator mechaniczny

Mam dużą, częściowo zalesioną działkę (7000 m2). Moimi pierwszymi narzędziami, oprócz kilku rodzajów sekatorów i nożyc do cięcia gałęzi, były dwie siekiery i ręczne piły do cięcia drewna. Zarówno siekiery - mniejsza do rąbania oraz duża ze specjalnie wyprofilowanym ostrzem do rozłupywania kloców drewna, jak również ręczne piły są w moim ogrodzie niezbędne, bo pomagają mi obrobić drewno do kominka i pielęgnować drzewa.

Liściasto-iglasty drzewostan wiąże się oczywiście z grabieniem liści, szyszek i żołędzi z trawnika. Służą mi do tego różnego rodzaju grabie - przede wszystkim wachlarzowe (ze sprężystego tworzywa).

Rozległy trawnik (ok. 2000 m2) koszę kosiarką spalinową z napędem na cztery koła i pojemnikiem na trawę. Ponieważ jednak zajmuje mi to aż osiem godzin tygodniowo, dojrzewam do zakupu małego traktora z funkcją koszenia oraz rozdrabniania trawy i gałęzi, do którego zamierzam dokupić przystawki ułatwiające prace ogrodowe - kosz na trawę, wertykulator.

Ze względu na spory ciężar rzadko używam kosy spalinowej, którą kupiłam do podkaszania trawy w miejscach niedostępnych dla kosiarki. Podobnie praca ręcznym wertykulatorem okazała się ponad moje siły. W tak dużym ogrodzie bardziej sprawdzi się wertykulator mechaniczny - stąd wziął się pomysł skompletowania dostawek do traktora.

Skomentuj:

Marzę o traktorku