Ogród nowy jak stary

Zanim nowo założony ogród nabierze pełnej uroku patyny, zwykle musi minąć kilka, a nawet kilkanaście lat. Ale można ten proces przyspieszyć.
Los sprzyjał Bogumile i Krzysztofowi. Kiedy okazało się, że niedaleko ich domu z ogródkiem - zaledwie 300-metrowym - wystawiono na sprzedaż ładną i dużą działkę, nie zwlekali z jej kupnem. Lubili swoje spokojne, zielone osiedle, a przeniesienie się na większą posesję pozwalało zrealizować marzenia o reprezentacyjnej posiadłości.

Pan Krzysztof od razu wiedział, jak chciałby zagospodarować teren wokół nowego domu. Wcześniej, nie zdając sobie jeszcze sprawy z tego, że stanie się kiedyś właścicielem takiej działki, w jednym z czasopism zobaczył zdjęcia ogrodu, który bardzo przypadł mu do gustu. Spodobał mu się charakterystyczny styl, nadany przez architekta krajobrazu Krzysztofa Kosika. Bogumile i Krzysztofowi nie przeszkadzało to, że we wszystkich ogrodach projektowanych przez pana Kosika pojawiają się te same elementy architektoniczne - podobne do siebie altany, piwniczki ziemne czy woliery. Ważniejsze było co innego - zbliżone upodobania estetyczne oraz to, że projektant umie dodać lat nowo utworzonemu ogrodowi (świeżość nowości nie jest w ich przekonaniu zaletą w odniesieniu do ogrodu).

Nadgonić czas

Zakładanie ogrodu rozpoczęto równolegle z budową domu. Już w fazie wykonywania fundamentów pod budynek mieszkalny postawiono murowane ogrodzenie na granicy z sąsiadem, wykonano fundamenty altany i piwniczki ziemnej. Dzięki temu nie stracono ani chwili cennego czasu. Kiedy po roku dom był już gotowy do zamieszkania, również prace ogrodowe zbliżały się do końca.

Patrząc na ogród, nie można uwierzyć, że ma dopiero niewiele ponad rok. Duże rośliny posadzone w dobrze skomponowanych kolorystycznie grupach już tworzą malownicze zaułki. Stało się tak głównie dzięki temu, że właściciele zdecydowali się kupować droższe i wyrośnięte okazy - zwłaszcza tych drzew i krzewów, które tworzą szkielet kompozycji. To dobra metoda na szybkie "postarzenie" ogrodu.

Aby ogród wyglądał na starszy, posadzono też szybko rosnące trawy ozdobne i osiągające duże rozmiary byliny. W kilku miejscach rozmieszczono pnącza, które charakteryzują się intensywnym przyrostem już w ciągu jednego roku.

Kolejny pomysł polegał na umiejętnym wykorzystaniu materiału do utwardzenia nawierzchni i do budowy ogrodzenia oraz ściany w altanie. Kamienie polne oraz stara cegła rozbiórkowa, połączone ze sobą, szybko pokryły się nalotem z mchów i glonów. Dzięki temu wyglądają, jakby miały co najmniej kilka lat, a nie zaledwie rok.

Jeśli nie na tarasie, to w altanie

Dom ma dwa duże, połączone ze sobą i częściowo zadaszone tarasy, o łącznej powierzchni 70 m2. Jeden z nich znajduje się od wschodniej, a drugi od północno-zachodniej strony. Dlatego domownicy mogą wybrać miejsce do odpoczynku, w zależności od pory dnia i roku. A gdy chcą patrzeć na ogród z innej strony, korzystają z altany położonej przy ogrodzeniu. Bogumiła i Krzysztof lubią w niej spędzać całe letnie popołudnia i wieczory, relaksując się po pracy.

Właściciele przygotowali altanę do użytkowania także w chłodne dni bądź wieczory. Wewnątrz znajduje się nie tylko kominek z grillem, ale i grzejnik podłączony do butli z gazem propan-butan. By ciepło z jednego albo drugiego źródła zostawało w altanie, zamontowano pod okapami dachu opuszczane rolety z grubego żaglowego płótna. Tkaninę obciążono ołowianymi ciężarkami, dzięki czemu nie powiewa na wietrze. Gospodarze twierdzą, że te proste zabiegi pozwalają przedłużyć okres użytkowania altany nawet o dwa miesiące.

W altanie urządzono wygodny kącik kuchenny ze zlewem, szafkami i dużym blatem. Zadbano nawet o to, by woda do mycia naczyń była ciepła - zainstalowano elektryczny podgrzewacz. Wszystko po to, by nie trzeba było ciągle biegać do oddalonej o ponad 30 metrów kuchni. A jeśli gospodarze chcą w altanie wygodnie się położyć na sjestę, mają do dyspozycji domową kanapę i hamak, przywieziony z Kolumbii przez pana Krzysztofa.

Zatrzymać wzrok

Aby gospodarze mogli się czuć swobodnie na działce, projektant zaproponował odizolowanie jej od sąsiedztwa. Od ulicy ogród zasłania rozłożysty budynek. Po przeciwległej stronie (od północy) postawiono mur. W jednym jego końcu zbudowano wielką altanę, a w drugim piwniczkę ziemną przykrytą nasypem. Wschodnią i zachodnią granicę działki postanowiono zasłonić gęstymi kępami roślin.

Należało jeszcze pomyśleć o tym, by i na tarasie było kameralnie. Architekt zaprojektował usypanie obok domu wzniesienia. Górka izoluje taras od sąsiadów, ale i jest również ozdobnym elementem ogrodu, bo utworzono na niej kamienną kaskadę. Woda spływa po kamiennych progach i strumieniem dociera do oczka wodnego okalającego altanę.

W ten sposób z obu głównych miejsc wypoczynkowych ogrodu - tarasu i altany - roztacza się ładny widok. Taki był też cel projektanta: by po zasłonięciu tego co mniej ładne w otoczeniu posesji, skupić wzrok na efektownych partiach ogrodu. Oczko wodne z nenufarami i pływającymi w nim rybami jest właśnie tym, na co chce się patrzeć. Spojrzenie przyciąga także potężny, stary kasztanowiec, który rośnie na wprost domu, tuż przy granicy z posesją sąsiada. Projektant chciał go jeszcze bardziej wyeksponować i dlatego otoczył placykiem z beżowej kostki granitowej.

Zwierzęta na wyciągnięcie ręki

Architekt krajobrazu Krzysztof Kosik często proponuje swoim klientom urządzenie w ogrodzie woliery dla ozdobnych ptaków bądź wybiegu-klatki dla wiewiórek kanadyjskich. Bogumiły i Krzysztofa wcale nie musiał do tego pomysłu namawiać.

Dla papug zbudowano dużą ażurową klatkę o średnicy dwóch metrów oraz specjalny domek, w którym ptaki mogą nocować i bezpiecznie przetrwać zimę. Domek postawiono w zacisznym miejscu za altaną i wyposażono w ogrzewanie oraz lampy doświetlające. Schronienie dla ptaków przylega jedną ścianą do pomieszczenia dla wiewiórek.

Wybiegi dla wiewiórek stanowią długie dębowe konary otoczone tunelem z metalowej siatki o drobnych oczkach. Tunele biegną od altany aż po pagórek z kaskadą wodną. W pobliżu tarasu poszerzają się, bo tam zamontowano dla tych gryzoni obszerny karmnik.

Chociaż papugi i wiewiórki kanadyjskie pojawiły się w ogrodzie głównie z myślą o dzieciach, Bogumiła i Krzysztof nie ukrywają, że podpatrywanie zwierząt to i dla nich ogromna przyjemność. To jeszcze jeden powód, dla którego ogród jest nieustającym źródłem radości.



Więcej o: