Remont domu droższy od budowy

Tekst: Lilianna Janus-Jampolska

Popełniliśmy mnóstwo błędów, które sporo nas kosztowały. Opowiadamy o tym nie po to, by kogoś zniechęcać, ale żeby przestrzec. Bo mimo wszystko uważamy, że warto mieć własny dom.

Kupując dom do modernizacji, nie przeprowadziliśmy ekspertyzy jego stanu oraz gruntu, na którym stoi. Zanadto zawierzyliśmy sprzedawcom i spotkało nas wiele problemów oraz nieplanowanych wydatków.
Kupując dom do modernizacji, nie przeprowadziliśmy ekspertyzy jego stanu oraz gruntu, na którym stoi. Zanadto zawierzyliśmy sprzedawcom i spotkało nas wiele problemów oraz nieplanowanych wydatków.
Fot. Archiwum domowe
Dom murowany, piętrowy, bez garażu:

- Powierzchnia domu: 300 m2

- Mieszkańcy: małżeństwo z trojgiem dzieci, dwa koty

- Autorzy projektu: pracownia Jadach i partnerzy

Decyzję o budowie domu podjęliśmy z Piotrem, moim mężem, chyba w najbardziej niesprzyjającym dla inwestorów momencie. Był rok 2007 i właśnie rosły ceny działek oraz materiałów budowlanych, a doświadczeni fachowcy budowali Irlandię i Anglię. Nam jednak miało się urodzić trzecie dziecko, dlatego zdecydowaliśmy się, mimo złej koniunktury, na kupno domu z ogrodem. Wyłożyliśmy na to oszczędności oraz pieniądze ze sprzedaży mieszkania.

Domowe początki

Kupiliśmy budynek do remontu, bo wiele wskazywało na to, że jego modernizacja będzie prosta i szybka. Działka była już zagospodarowana, w piętrowym budynku działały elektryczność, wodociąg i kanalizacja, a całość ogrzewano kotłem na paliwa stałe. Dodatkowym atutem była lokalizacja - dom stał w tej samej miejscowości, w której kilka lat wcześniej zamieszkali moi rodzice. I jeśli chodzi o te aspekty, nasze myślenie było racjonalne i słuszne.

Gorzej dla nas, jak się później okazało, wypadł wybór konkretnego domu. Kupiliśmy bowiem budynek, w którym pierwotnie mieścił się niewielki zakład produkcyjny. Na parterze zajmowano się produkcją, natomiast na piętrze umieszczono biuro. Poprzednia funkcja budynku zupełnie nam nie przeszkadzała, ponieważ planowaliśmy wystylizować wnętrza w stylu charakterystycznym dla modnych obecnie loftów. Ale industrialne elementy architektoniczne, które miały nam pomóc, po konsultacjach z architektami musieliśmy całkowicie zmienić.

Zanim jednak doszło do kwestii estetyki wnętrza, zderzyliśmy się z poważnym problemem. W sierpniu, kiedy realizowaliśmy transakcję, ziemia na działce była zupełnie sucha. Jednak już w zimie w kotłowni mieszczącej się w niewielkim pomieszczeniu piwnicznym pod parterem pojawiła się woda.

Niemałe koszty dodatkowe

Dopiero wtedy spostrzegliśmy, że budynek stoi w zagłębieniu terenu, aż 80 cm niżej w stosunku do osiedlowych ulic. Nie było rady. Byliśmy zmuszeni przystąpić do osuszenia fundamentów budynku, założenia drenażu (w narożnikach działki zbudowaliśmy studnie chłonne i podłączyliśmy do nich system rur drenarskich), a następnie do podniesienia gruntu na posesji. Wydaliśmy na to aż 25 tys. zł i z niepokojem czekaliśmy na kolejne roztopy. Na szczęście system odwodnienia zadziałał. Dodatkowym sprzymierzeńcem okazały się rowy odwadniające wykonane w tym czasie wzdłuż ulicy przez gminę.

Przy okazji osuszania fundamentów zabezpieczyliśmy je przeciwwilgociowo (specjalnymi preparatami i folią kubełkową) oraz starannie zaizolowaliśmy przed przemarzaniem. W pionie na ścianach fundamentowych zastosowaliśmy styrodur o grubości 10 cm, a pod dodatkowymi wylewkami na podłodze parteru (podnieśliśmy ją o 50 cm) ułożyliśmy folie i kilka warstw styropianu (łącznie 15 cm). Dzięki temu pozbyliśmy się wilgoci.

Podczas prac ziemnych założyliśmy też wokół domu system czujek zewnętrznych będących częścią systemu alarmowego.

Dalej wcale nie było łatwiej. Prace remontowe rozpoczęliśmy od kompleksowej rozbiórki i demontażu wszystkiego, co na początku uważaliśmy za sprawnie działające. Mury zewnętrzne wzniesione z jednej warstwy pustaków gipsowych ociepliliśmy na zewnątrz styropianem (15 cm). Na elewacji wykończonej akrylowym tynkiem wykonaliśmy ozdobne boniowanie. Również tynki wewnętrzne zostały całkowicie skute i położone wraz z gładziami na nowo.W budynku jest nowa instalacja gazowa, wodna oraz elektryczna. Duże koszty wiązały się też z wymianą okien (90 tys. zł) oraz zmianami w konstrukcji ścian i stropów budynku, które wykonaliśmy, współpracując z konstruktorami (50 tys. zł). Aby doświetlić parter domu, wyburzyliśmy również fragmenty stropów nad parterem (powstały antresole z kładką) oraz zdecydowaliśmy się na modernizację dachu, w którym zamontowaliśmy 12 okien połaciowych. Stare pokrycie wymieniliśmy na blachodachówkę dobrej jakości. Zmieniając pokrycie, wzmocniliśmy też konstrukcję dachu i ociepliliśmy go 25 cm wełny mineralnej. Słowem, tak naprawdę zamiast działki z domem kupiliśmy ładną działkę...

Doświadczenia właścicieli

Nie należy zawierzać temu, co mówią sprzedawcy domu. Radzimy zamówić niezależne ekspertyzy opisujące aktualny stan budynku oraz warunki gruntowe na działce.

Nie zawsze modernizacja budynku jest opłacalna. Należy sprawdzić to, wykonując kosztorys jeszcze przed zakupem domu, z uwzględnieniem wszelkich elementów architektonicznych i stylizacyjnych, które pragniemy zastosować.

Wysokie koszty modernizacji budynku spowodowała także stylizacja wnętrz na poprzemysłowy loft. Od razu ostrzegamy - wszystkie nietypowe rozwiązania (również we wnętrzach) pociągają za sobą dodatkowe koszty.

Udało nam się odpowiednio ocieplić budynek. W domu z otwartymi i dwukondygnacyjnymi pomieszczeniami oraz dużymi oknami jest to nie lada sztuka. Znakomicie sprawdza się ogrzewanie podłogowe. Szkoda tylko, że określona konstrukcja stropów i układ pomieszczeń utrudniały zamontowanie wentylacji mechanicznej a także rur rozprowadzających ciepłe powietrze z kominka. Na wypadek letnich chłodów zainstalowaliśmy w salonie kominek (bez rozprowadzenia ciepła), a w prywatnych łazienkach zastosowaliśmy elektryczne maty grzewcze.

Ze względu na dużą rodzinę i basen pod chmurką zamierzamy zastosować kolektory słoneczne. Instalacja solarna pozwoli na ogrzewanie wody za darmo przez przynajmniej pół roku. Stelaż z kolektorami ustawimy jednak w ogrodzie, ponieważ nie mamy dachu zwróconego na południe.

Postaraliśmy się dobrze zaplanować zaplecze gospodarcze. Przy kuchni mamy zimną spiżarnię, przy prywatnych pokojach garderoby i schowki, a na stryszku suszarnię. Brakuje nam tylko garażu oraz drewutni.

Doskwierają nam dojazdy. Niekiedy mamy wrażenie, że trochę się pospieszyliśmy z wyprowadzką z miasta. Dziś myślimy, że w okresie pracy zawodowej i wychowania dzieci lepszym rozwiązaniem dla nas byłoby pewnie wygodne mieszkanie w mieście, a dom powinniśmy zbudować dopiero bliżej jesieni życia. Przed radykalnymi działaniami wstrzymuje nas jednak ogrom pracy włożony w stworzenie naszego oryginalnego, funkcjonalnego, przestronnego domu oraz możliwość korzystania z ogrodu.

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail: Zobacz przykład



Skomentuj:

Remont domu droższy od budowy