Czy warto docieplać ściany?

Włodzimierz Krupa, Katarzyna Wangin

W pierwszych systemach ociepleniowych, które zaczęto u nas układać ponad 40 lat temu, warstwa płyt ocieplających była bardzo cienka - miała zaledwie 5, a czasem nawet 3 cm. To stanowczo za mało jak na obowiązujące dzisiaj standardy.

ocieplenie ścian
Jeśli elewacja ocieplonego domu, zbudowanego w latach 80. czy 90., wymaga modernizacji, warto pomyśleć, czy przy okazji nie pogrubić warstwy izolacji (na przykład układając nowy system ociepleń na starym)
Fot. BZM
Takie rozwiązania nie pasują już ani do obecnie obowiązujących warunków technicznych, ani do wyśrubowanych oczekiwań właścicieli domów, którzy zdecydowanie nie chcą wydawać majątku na ogrzewanie. Dlatego, planując renowację kilkunastoletniej (albo starszej) fasady, właściciele mogą rozważyć, czy nie warto przy tej okazji docieplić już ocieplonych ścian zewnętrznych. Jeśli elewacja wymaga odnowienia (bo tynk jest zniszczony, brudny, odpada), a więc i tak zatrudniamy wykonawców, ustawiamy rusztowania - dodatkowy wydatek na kupno i ułożenie na ścianach ocieplenia nie będzie bardzo duży. Aby ocenić opłacalność docieplania ścian, trzeba sprawdzić, jaki jest ich obecny współczynnik przenikania ciepła U (dowiemy się tego, jeśli poszukamy, jakie były wymagania w latach, kiedy powstawał dom - raczej nikt nie budował wtedy lepiej), i jaka grubość nowego ocieplenia będzie optymalna. Najlepiej zwrócić się z tym do doradcy technicznego producenta systemów ociepleń, albo do audytora energetycznego. Jeśli okaże się, że nasze ściany tylko nieznacznie odbiegają od wymagań nowych warunków technicznych, a elewacja jest w przyzwoitym stanie, dokładanie kilku centymetrów izolacji i kładzenie nowego tynku (choć stary jeszcze był dobry) raczej nie będzie ekonomicznie uzasadnione.

Uwaga! Same ściany to nie wszystko; ciepło może uciekać z domu także przez dach, podłogę lub nieszczelne okna. Może też się okazać, że system ogrzewania nie jest najlepszy - zawsze warto przed decyzją o remoncie poradzić się specjalisty, który oceni, jakie prace przyniosą najwięcej korzyści. Wracając jednak do słabo ocieplonych ścian - jeżeli już podjęta została decyzja, że warto je docieplić, trzeba jeszcze zdecydować się (również w porozumieniu ze specjalistą od ociepleń) na dalszy sposób postępowania. Możliwości są bowiem dwie: albo układamy nową warstwę ocieplenia na tej już istniejącej, albo zrywamy stare ocieplenie i zaczynamy prace od początku.

Jak zmieniały się przepisy dotyczące ociepleń?

Pierwsze wymagania dotyczące izolacyjności termicznej przegród budowlanych pojawiły się w Polsce w latach pięćdziesiątych XX wieku. Początkowa maksymalna wartość współczynnika przenikania ciepła k (dopiero w 1992 roku zmieniono jego oznaczenie na U, którym posługujemy się obecnie) ścian zewnętrznych wynosiła - zależnie od strefy klimatycznej - od 1,2 do 1,5 W/(m2K). Ponieważ jednak koszty uzyskania energii rosły, w kolejnych latach systematycznie ją zmniejszano: do 0,75 W/(m2K) w latach 1974-1982; do 0,55 lub 0,70 W/(m2K) - druga wartość dotyczy ścian jednowarstwowych - w latach 1982-1991; do 0,3 lub 0,5 W/(m2K) - druga wartość dotyczy ścian jednowarstwowych - w latach 1992-2009; do 0,3 W/(m2K) - zarówno dla ścian ocieplonych, jak i jednowarstwowych - w latach 2009-2013; do 0,25 W/(m2K) - od początku roku 2014.

Wymagania dotyczące ciepłochronności przegród mają być dalej zaostrzane. W roku 2017 współczynnik przenikania ciepła U dla ścian zewnętrznych ma zostać obniżony do 0,23 W/(m2K), a w roku 2021 - do 0,20 W/(m2K). Jeśli więc porównamy ścianę wybudowaną w latach 80. z taką, która ma być standardem za 7 lat (a wcale nie jest rzadkością już teraz, bo wielu inwestorów decyduje się na grubszą warstwę ocieplenia niż wymagają przepisy), okazuje się, że może być aż 2-3 razy zimniejsza!



Skomentuj:

Czy warto docieplać ściany?