Przebudowa PRL-owskiej "kostki"

Lilianna Janus-Jampolska

Za czasów PRL-u osiedla domów jednorodzinnych stanowiły oazę luksusu wśród bloków z wielkiej płyty. Dzisiaj siermiężność tamtej architektury już nie zachwyca. Ale zmiany następują z dnia na dzień. Właściciele prezentowanego domu wprowadzili tu nową jakość.

Właściciele nie zdecydowali się na rozbudowanie domu wzwyż, choć to rozważali. Uznali, że na wąskiej działce wysoki budynek wyglądałby nieproporcjonalnie
Właściciele nie zdecydowali się na rozbudowanie domu wzwyż, choć to rozważali. Uznali, że na wąskiej działce wysoki budynek wyglądałby nieproporcjonalnie
Fot. Bartosz Makowski
Pan Andrzej doskonale zna okolicę, w której wspólnie z żoną Kamilą wzniósł rodzinną siedzibę. Spędził tu, w domu rodziców, dzieciństwo i młodość. Wiedział, że ta cicha dzielnica Warszawy zapewni również jego rodzinie wygodne i spokojne życie.

Metryczka domu

Autor projektu: arch. Bartosz Zdanowicz

Projekt wnętrz: arch. Marcin Kołacki

Powierzchnia domu: 205 m2 + piwnica 45 m2 + garaż 40 m2

Powierzchnia działki: 1070 m2

Mieszkańcy: małżeństwo z trójką dzieci



Dom przeznaczony do remontu

Po miesiącach cierpliwych poszukiwań udało im się kupić stary, zniszczony dwukondygnacyjny dom w kształcie kostki, o powierzchni 180 m2, stojący na dość dużej posesji, na końcu ślepej i cichej uliczki. Budynek był mieszaniną wad i zalet. Wzniesiono go w latach 1976-78, oczywiście z ówczesnych materiałów i według obowiązujących wtedy, często absurdalnych, przepisów.

Za zaletę właściciele uznali lokalizację, a także dostęp do wszystkich mediów (elektryczności, gazu ziemnego, wodociągu i kanalizacji). Głównym mankamentem było to, że pierwsza mieszkalna kondygnacja znajdowała się nad wyniesioną ponad powierzchnię gruntu sutereną z pomieszczeniami gospodarczymi. To właśnie z tego powodu, aby się dostać do głównego wejścia do budynku, trzeba było wchodzić po wysokich, wąskich schodach. Na dodatek piwnice - ze względu na niedostateczną izolację i wysoki poziom wód gruntowych w tej okolicy - były zawilgocone.

By można było tu zamieszkać, trzeba było przeprowadzić poważny remont domu.

Trudne decyzje

"Komunistyczna" forma budynku z wysoką antresolą nie podobała się nowym właścicielom. Pan Andrzej, z zawodu inżynier, długo i skrupulatnie omawiał z fachowcami różne warianty modernizacji. Rozważano każdą możliwość i każdy pomysł. Podjęto kilka prób zaprojektowania nowego układu budynku, ale w końcu zapadła radykalna decyzja.

- Po konsultacjach z przeróżnymi specjalistami zdecydowałem się rozebrać sporą część istniejącego domu, ponieważ remont i doprowadzenie całości do stanu odpowiadającego potrzebom rodziny byłyby nieopłacalne, trudne i długotrwałe - opowiada pan Andrzej. - Kilku fachowców namawiało mnie na całkowite wyburzenie budynku, ale tak radykalny krok wiązałby się z wieloma administracyjnymi formalnościami. Dlatego tę część, która mogła nam jeszcze dobrze służyć, postanowiłem starannie wyremontować i dobudować do niej niezbędne pomieszczenia.

Rozbiórka części domu i wywiezienie gruzu z posesji kosztowały 10 tys. zł, ale dzięki temu inwestorzy zyskali większe pole manewru. Podczas rozbiórki okazało się również, że warstwowe ściany wymurowano w części z cegły ceramicznej, a w części z silikatowej, co prawdopodobnie było efektem "przejściowych trudności na rynku".

Nowy projekt

Kamila i Andrzej mieli bardzo konkretne oczekiwania i to ułatwiało wzajemną współpracę z projektantem nowo planowanego budynku, architektem Bartoszem Zdanowiczem oraz projektantem wnętrz - architektem Marcinem Kołackim.

Właścicielom zależało na stworzeniu dużego, wygodnego garażu z zapleczem gospodarczym i połączeniu go z wnętrzami mieszkalnymi wewnętrznym przejściem. Chcieli mieć także spory wiatrołap, a przy nim wydzieloną szatnię, w której jednocześnie mogłoby się przebierać kilka osób.

Kamila i Andrzej zdecydowali się zrezygnować z modnego łączenia wszystkich wnętrz dziennych. Owszem, jadalnia, salon i spory hol (15,5 m2) z drewnianą klatką schodową wiodącą na piętro, tworzą jedną dużą przestrzeń, ale już niewielka kuchnia i spiżarnia stanowią osobne wnętrza wydzielone drzwiami. Na parterze zmieściły się jeszcze gabinet z biblioteką oraz nieduże gościnne w.c. z prysznicem.

Na piętrze, w całkowicie prywatnej strefie znajdują się cztery pokoje. Każde z trojga dzieci ma własny, ale korzystają ze wspólnej łazienki. Oddzielną łazienkę wygospodarowali dla siebie rodzice tuż przy czwartej sypialni. W ich apartamencie znalazło się również miejsce na osobną garderobę.

Z trzecią kondygnacją

Największą zmianą w przebudowanym budynku było stworzenie trzeciej kondygnacji. Nie jest to jednak piętro, ale przeciwnie - w pełni zagłębiona w gruncie piwnica!

- W domu rodziców przyzwyczaiłem się do piwnicy i bardzo chciałem ją mieć w swoim - mówi właściciel. - Nawet na przekór niesprzyjającym warunkom gruntowym. Pasjonuję się wyrobem win i piwa, dlatego upierałem się przy stworzeniu profesjonalnej chłodnej przechowalni. A w pomieszczeniu obok niej umieściliśmy kino domowe.

Główne wejście i cała dzienna strefa domu znajdują się teraz na poziomie gruntu, natomiast piwnice powstały od nowa. Mając na uwadze podmokłe podłoże z wysoko przebiegającymi wodami gruntowymi, kondygnację podziemną wybudowano i zaizolowano metodą "wanny" - czyli szczelnego pomieszczenia zagłębionego w gruncie, do którego nie ma szans się przedostać żadna wilgoć z podłoża.

Nowe ściany budynku wzniesiono z bloczków betonu komórkowego. Zostały ocieplone na zewnątrz budynku 20-cm warstwą styropianu. Taka sama warstwa izoluje płytę fundamentową; jedynie strop nad piwnicą odizolowano warstwą cieńszą o połowę. Pod połacią dachu wykończonego ceramiczną dachówką ułożono 25-cm warstwę wełny mineralnej. Cały budynek wyposażono w duże drewniane okna z szybami o współczynniku U = 1,1 i w zewnętrzne żaluzje będące również skuteczną przegrodą cieplną.

Zobacz plan domu



Z nowoczesnymi instalacjami

Podczas przebudowywania i modernizacji domu właściciele wymienili instalację elektryczną, wydając na to 20 tys. zł.

Andrzej i Kamila lubią palić w kominku i chcieli jak najlepiej spożytkować to źródło ciepła. Zdecydowali się więc na zamontowanie wkładu z płaszczem wodnym. Inwestycja, choć trafiona, okazała się dość droga ze względu na wybrany przez właścicieli model wkładu z narożną szybą. Wkład wykonany na zamówienie kosztował 12 tys. zł, a cała instalacja kominkowa z dwoma pompami i automatycznymi sterownikami oraz obudową z kamienia - aż 30 tys. zł. Właściciele nie żałują jednak wydatku, ponieważ kominek dobrze spełnia dwie funkcje - ogrzewa cały dom i dekoruje salon.

Kiedy nie używa się kominka, budynek ogrzewa kondensacyjny kocioł na gaz ziemny. Latem wodę podgrzewają kolektory słoneczne. Wszystkie wymienione instalacje grzewcze współpracują ze sobą. Ogrzewają posadzki w całym budynku (tylko w łazienkach zamontowano dodatkowe grzejniki naścienne) oraz wodę do celów gospodarczych. Dla pełnego komfortu w łazienkach zamontowano dodatkowo elektryczne maty grzewcze w podłogach oraz za lustrami (aby te nie parowały podczas kąpieli). System c.o., kosztował łącznie 70 tys. zł.

W pierwszym roku po przeprowadzce, kiedy dom jeszcze wysychał po przebudowie, właściciele zapłacili za ogrzewanie 5200 zł. W codziennej pielęgnacji domu przydają się też centralny odkurzacz, stacja filtrów oczyszczających wodę oraz... młynek odpadków w zlewie.

Pan Andrzej, mając uprawnienia budowlane, samodzielnie nadzorował i organizował budowę. Każdy dostrzeżony przez niego błąd musiał być perfekcyjnie naprawiony, co wydłużyło czas budowy.

Rodzina mogła wprowadzić się do domu dopiero po dwóch latach od rozpoczęcia inwestycji. Ale warto było czekać. Właściciele mieszkają w starannie wykończonym domu, w spokojnym i bezpiecznym miejscu, gdzie czują się szczęśliwi.

Doświadczenia właścicieli

- Warto dom solidnie zbudować oraz ocieplić. Nasz chroni nie tylko przez zimnem, ale i przed upałem. Latem jest w nim tak chłodno, że żałujemy wydania pieniędzy na okablowanie do instalacji klimatyzacyjnej - prawdopodobnie nie będzie potrzebna.

- Zamiast zadaszać taras, planujemy wybudować ogród zimowy. Dom zyska w ten sposób dodatkową przestrzeń, a zarazem bufor łapiący ciepło i chroniący przed wyziębieniem.

- Garaż mieści dwa samochody oraz aneksy gospodarczy i do majsterkowania. Brakuje w nim jednak miejsca na sprzęt sportowy i ogrodniczy, mimo dobudowanej niedawno antresoli. Okazuje się, że zaplecze gospodarcze powinno być jeszcze większe.

- Zewnętrzne rolety osłaniają wnętrza przed słońcem, chłodem oraz ludzkim wzrokiem. W osiedlowej gęstej zabudowie są bardzo przydatne. Zaplanowaliśmy je w fazie projektowania budynku, by gdy są podniesione, móc ukryć je w murach.

Zobacz galerię zdjęć domu z przebudowanego z PRL-owskiej "kostki"



Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o budowie, remoncie i wykańczaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail: ZOBACZ PRZYKŁAD





Skomentuj:

Przebudowa PRL-owskiej "kostki"