Dlaczego nie kochamy "kanadyjczyków"

Marek Bajer, Wiesław Rudolf

Większość ludzi w Kanadzie i USA mieszka w drewnianych domach, wybudowanych w technologii lekkiego szkieletu, popularnie zwanej kanadyjską. Podobnie jest w znacznie bogatszych od nas krajach skandynawskich. Dlaczego więc w Polsce tak mało buduje się takich domów?

Widok domu parterowego o powierzchni użytkowej 108m<sup>2</sup>, w tym: pokoje: 27,7m<sup>2</sup>, 14,3m<sup>2</sup>,14,9m<sup>2</sup> i 10,7m<sup>2</sup>, kuchnia: 10,3m<sup>2</sup>, łazienka: 5,8m<sup>2</sup>, w.c.: 1,48m<sup>2</sup>
Widok domu parterowego o powierzchni użytkowej 108m<sup>2</sup>, w tym: pokoje: 27,7m<sup>2</sup>, 14,3m<sup>2</sup>,14,9m<sup>2</sup> i 10,7m<sup>2</sup>, kuchnia: 10,3m<sup>2</sup>, łazienka: 5,8m<sup>2</sup>, w.c.: 1,48m<sup>2</sup>
Wizualizacja Jacek Bajer
Sprawa wyglądała na prostą. W nowoczesnej, udoskonalanej przez lata technologii szkieletu drewnianego powstawały na Zachodzie zarówno domy ludzi niezamożnych, jak i rezydencje bogaczy. Za żelazną kurtyną o takich domach nie mogliśmy nawet marzyć. Ale kiedy runął mur berliński, wydawało się, że wraz z nowymi materiałami budowlanymi bez przeszkód dotrą do Polski nowoczesne technologie i podobnie jak Skandynawowie, Kanadyjczycy oraz Amerykanie, będziemy już teraz budować szybko, lekko i ciepło. I cóż się stało? W skali kraju - niewiele. Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych pojawiły się w Polsce pierwsze domy kanadyjskie. Zaczęły powstawać specjalistyczne firmy. Przyjeżdżali zagraniczni eksperci. Polskim rynkiem budowlanym zainteresowały się firmy z Kanady i USA. Od tego czasu minęło kilkanaście lat i... zaledwie kilka procent nowych domów budowanych jest u nas w technologii szkieletu drewnianego. Dlaczego nadal wolimy ciężkie domy murowane od lekkich "kanadyjczyków"?

1. Dla Polaka własny dom nie jest tym samym, co dla Amerykanina czy Kanadyjczyka.

To prawda. Oni traktują go jak samochód, zmieniając tak często, jak to potrzebne: kiedy podejmują nową pracę (a to się zdarza znacznie częściej niż u nas), kiedy mogą sobie pozwolić na lepszy, a także kiedy ich sytuacja życiowa się pogarsza. W USA czy Kanadzie rzeczywiście nie warto przywiązywać się do domu, skoro nawet czasowa zmiana pracy oznaczać może przeprowadzkę do miasta odległego aż o tysiąc kilometrów. A że i tam można bez większego trudu kupić taki dom, jaki będzie potrzebny rodzinie, stary można sprzedać, by spłacić nowy. Czy poszukując pracy, także i my staniemy się bardziej ruchliwi? Jeśli tak, to zapewne z konieczności znikać będą emocje wokół takich pojęć jak "gniazdo rodzinne", "siedziba rodu" czy "mała ojczyzna". Zresztą w naszych zwyczajach zaszło już wiele zmian. W końcu jeszcze nie tak dawno kupiony na przedpłaty maluch miał być samochodem na całe życie.

2. W Polsce lepiej budować domy murowane.

Powszechny pogląd, jakoby drewniane domy szkieletowe nie nadawały się do naszego surowego klimatu, jest nonsensowny: domy kanadyjskie buduje się także w rejonach o klimacie zbliżonym do polskiego, a nawet surowszym (Skandynawia). Jeśli jednak wziąć pod uwagę względy finansowe i techniczne, to ci, którzy się wahają, powinni też rozważyć takie oto argumenty: - "kanadyjczyka" nie da się budować przez lata, a tak się wznosi większość domów w Polsce;

- technologia kanadyjska wymaga drewna suszonego przemysłowo, czterostronnie ostruganego, z wyokrąglonymi krawędziami. Obecnie takie drewno można już kupić w Polsce, a kosztuje ono jedynie o 20-25% drożej niż drewno prosto z tartaku, co w kosztach całej budowy jest bez znaczenia;

- w przeciwieństwie do USA czy Kanady, nie mieliśmy doskonalonej przez lata koordynacji wymiarowej, dostosowanej do tej technologii, wskutek czego poszczególne materiały, niezbędne do zbudowania takiego domu, często nie pasowały do siebie. To z kolei zwiększało pracochłonność i koszty. Tak było jeszcze niedawno, ale pod tym względem sytuacja bardzo korzystnie się zmieniła.

3. Polskie firmy nie potrafią budować takich domów.

To prawda, że do budowy domów "kanadyjskich" konieczna jest bardzo dobra znajomość technologii oraz wyjątkowa dokładność. Właśnie dlatego na początku technologia ta sprawiała naszym firmom spore kłopoty - zwłaszcza gdy chciały od razu wprowadzać do niej własne udoskonalenia. Obecnie jest jednak coraz więcej firm, które znają tę technologię i mają odpowiednie doświadczenie. Tylko takim warto powierzyć wybudowanie "kanadyjczyka".

4. Drewniane budownictwo zniszczy polskie lasy.

Bardzo łatwo wykazać, że te obawy są zupełnie nieuzasadnione. Po pierwsze: od co najmniej dziesięciu lat w naszych lasach przybywa masy drzewnej, czyli lasów przyrasta więcej, niż wycinamy. Rozwój budownictwa drewnianego na pewno im nie zagrozi. Po drugie: technologia szkieletowa udoskonalana jest od dziesiątków lat. Wszystkie elementy konstrukcyjne mają bardzo ekonomiczne przekroje, a oszczędność drewna doprowadzono w niej do perfekcji. Po trzecie: na tradycyjną konstrukcję dachu domu murowanego potrzeba prawie tyle samo drewna, ile na cały dom drewniany szkieletowy podobnej wielkości.

5. Dom kanadyjski buduje się zbyt szybko.

Ten argument przeciw domom kanadyjskim w Polsce jest wciąż aktualny: ciągle jeszcze budowę domu finansuje się przede wszystkim z oszczędności (co znaczy, że trwa to długo). Niewątpliwa w innych warunkach zaleta technologii szkieletowej okazywała się dla wielu rodzimych inwestorów istotną wadą: często nie byli przygotowani na sfinansowanie budowy w tak krótkim czasie. Jednak dla tych, którzy nie boją się wziąć kredytu, możliwość zamieszkania we własnym domu po trzech miesiącach od rozpoczęcia inwestycji to ogromna zaleta.

6. Domy drewniane nie są tańsze niż domy murowane.

To niestety prawda i pewnie dlatego technologia kanadyjska jest u nas tak mało popularna. Trudno bowiem zrozumieć, dlaczego dom zbudowany w trzy miesiące, w dodatku bardzo lekki, kosztuje tyle samo co dom budowany przez dwa, trzy lata, z ciężkich materiałów.

7. Domy drewniane żyją krócej niż murowane.

Obawy dotyczące trwałości domów kanadyjskich są nieuzasadnione. Okres eksploatacji domów drewnianych i murowanych jest porównywalny. Żeby nie szukać daleko: dowodem na to są liczne drewniane budynki w podwarszawskim Otwocku i jego okolicach, wzniesione na początku XX wieku.

8. W domach drewnianych często występują pleśnie i zagrzybienia.

Nie ma żadnych powodów, by w dobrze wybudowanym i użytkowanym "kanadyjczyku" zagrożenie biodegradacją było większe niż w domu murowanym. Zawilgocenia, a później pleśnie rzeczywiście pojawiały się w wielu pierwszych domach tego typu wybudowanych w Polsce. Przyczyną była nieznajomość technologii i wynikające z niej użycie niewłaściwych materiałów (przede wszystkim mokrego drewna, ale też źle wykonane ocieplenie lub brak wentylacji). Niekorzystną opinię ugruntowały także problemy z niektórymi domami dla powodzian z roku 1998 - wtedy jednak stawianie domów szkieletowych często powierzano nieprzygotowanym do tego firmom budowlanym.

9. "Kanadyjczyk" nie trzyma ciepła.

Prawda, ale nie cała. Ponieważ konstrukcja budynku jest lekka, ma on rzeczywiście małą bezwładność cieplną: ściany i stropy nie magazynują ciepła i po wyłączeniu ogrzewania dom się szybko wychładza. Ale są też dobre tego strony: dom łatwo nagrzać. Dlatego właśnie w domach kanadyjskich najlepiej widać efekty zainstalowania automatyki regulującej temperaturę w pomieszczeniach: znaczne oszczędności w kosztach eksploatacji domu.

10. Domy drewniane źle się sprzedają.

To prawda - potwierdzają to pośrednicy nieruchomości. Ale trudno się dziwić: skoro domy kanadyjskie chce budować jedynie kilka procent inwestorów, to podobnie jest wśród kupujących domy gotowe. Jaka jest więc przyszłość "kanadyjczyków" w Polsce? Najbliższe lata pokażą...

Co jeszcze warto wiedzieć

"Kanadyjczyka" da się zbudować nawet zimą. W tej technologii można budować również wtedy, gdy temperatura spada poniżej zera. W środku ma większą powierzchnię niż dom murowany o takim samym obrysie. Grubość jego ścian zewnętrznych jest zdecydowanie mniejsza niż w domu murowanym, dzięki czemu uzyskuje się większą powierzchnię użytkową przy takich samych wymiarach zewnętrznych. Dodatkowe "darmowe" metry są niemałe - parterowy dom drewniany o powierzchni 100 m2 jest w środku większy od murowanego o 8-10 m2! Z zewnątrz może wyglądać jak murowany. W Ameryce zewnętrzne ściany domu szkieletowego najczęściej wykańcza się okładziną winylową (sidingiem). Można jednak dom szkieletowy wykończyć drewnem lub obmurować: albo cegłą zwykłą i wykończyć tynkiem, albo cegłą klinkierową. Na dachu można zastosować każdy materiał pokryciowy - od lekkich gontów bitumicznych przez pokrycia z blachy aż po ciężką dachówkę ceramiczną. Łatwo go zmodernizować i rozbudować. Ze względu na drewnianą konstrukcję, w domu nietrudno o przeróbki, modernizacje i przebudowy. Dodanie okien czy drzwi, połączenie lub dobudowanie pomieszczeń albo wymiana instalacji wewnętrznych - wszystko to jest możliwe bez kłopotliwego kucia ścian i stropów. "Czysta" budowa. Jeśli nie liczyć fundamentu, montaż i wykończenie domu szkieletowego odbywa się na sucho. Nie ma problemów z pozostałościami po betonowaniu oraz składowiskiem wapna, cementu i piasku. Teren po budowie znacznie łatwiej jest uprzątnąć.

Skomentuj:

Dlaczego nie kochamy "kanadyjczyków"