Wnętrza: 220 metrów na Mokotowie

Julka Paluszkiewicz,

Zapach espresso, dzieła sztuki, biżuteryjny blask dodatków, niewymuszona elegancja na każdym metrze. Radość życia w stylu chic. Projekt: Agnieszka Pudlik, BBHome Design

Jadalnia i kuchnia otwierają się na siebie. Stół Paola z blatem z bielonego dębu, krzesła Sophie, żyrandol Egmont, symetrycznie wiszące lampy nad stołem, w głębi na postumencie donica Deauville (BBHome).
Jadalnia i kuchnia otwierają się na siebie. Stół Paola z blatem z bielonego dębu, krzesła Sophie, żyrandol Egmont, symetrycznie wiszące lampy nad stołem, w głębi na postumencie donica Deauville (BBHome).
Fot. Leo Zappert

Kto tu mieszka? Sławek, biznesmen i Kamila, prowadzi prywatny dom pomocy społecznej na Mazurach.

Gdzie? Warszawa, Mokotów.

Metraż: 220 m2

Dwustumetrowe mieszkanie na zielonym Mokotowie.

Klimat wnętrza ma coś z francuskiej mieszczańskiej tradycji, do której coraz chętniej odwołuje się paryska młoda burżuzja. W na wskroś nowoczesnym apartamencie, zaaranżowanym pragmatycznie i romantycznie zarazem, oko łowi co chwila odniesienia do klasyki.

- Chcieliśmy, by można tu było poczuć choć trochę przyjemność, jaka płynie z kontaktu z luksusem - mówi Agnieszka Pudlik, architekt.

Wyselekcjonowane przedmioty, wino, sztuka, biżuteria, dobra kuchnia, ale przede wszystkim elegancja - śmieje się, że właśnie o tym myślała, gdy na nowo aranżowała to mieszkanie dla czteroosobowej rodziny. Powstało z połączenia dwóch apartamentów. Wysokie sufity, duże okna były ogromnymi atutami.

- Zmieniłam układ ścian kuchni i jadalni oraz sypialni Kamili i Sławka, ich łazienki i garderoby tak, aby powstała prawdziwa „master bedroom”. Totalnej przebudowy nie było, podział funkcjonalny był podobny - mówi architektka.

Po tych zmianach powstał czytelny podział na strefy sypialni oraz dzienną z salonem, kuchnią, jadalnią i symbolicznie zamkniętym za szklanymi drzwiami kameralnym pokojem do pracy.

Całość utrzymana jest w ciepłej tonacji kolorystycznej.

I w tym mieszkaniu to pomysł naprawdę trafiony. Kolor gra tu ważną rolę, ale zdecydowanie wybija się tylko w obrazach i czasem na ścianie, która dzięki temu staje się swego rodzaju antyramą. Jak w salonie, gdzie na tle głębokiej szarości klasyczna bryła białego marmurowego kominka i lustro z ramą z soczewek układają się w efektowną kompozycję.

Na tym tle zaskakuje kilka detali, na przykład fotele i prosta kanapa w beżowej tonacji, jakby z trochę innej stylistyki. Okazuje się, że ocalały z poprzedniego wystroju, ale w nowym doskonale się odnalazły i mimo-chodem łagodzą mocne akcenty obecne w dodatkach.

Kolejną silną stroną tego wnętrza jest połączenie przestrzeni pokoju dziennego i kuchni.

Otwierają się na siebie, przejmują swoje funkcje i wspierają, bo to najbardziej eksploatowane obszary domu. Tutaj toczy się codzienne życie: wieczorne rozmowy, spotkania, wspólne posiłki przy długim stole, zaprojektowanym specjalnie do kubatury tego wnętrza przez architektkę. Dodatków tu stosunkowo niewiele, za to dobrze przemyślanych. Przestrzenną, opartą na kontraście bieli i czerni kuchnię ozdabia ściana grubych żaluzji. Ten prosty zabieg dał ciekawy efekt: w słoneczne dni sączące się przez nie światło tworzy pasiaste wzory na blatach szafek kuchennych ożywiając ich gładkie powierzchnie. Futurystyczny okap Elica pokryty opalizującym lakierem w odcieniu masy perłowej też bierze udział w teatrze świateł i cieni. Architektka konsekwentnie bawi się tym motywem, nawet kryształowe lampy, srebrne dodatki odbijają lub rozpraszają światło... Wszystko razem buduje atmosferę wysmakowanego wnętrza.

Buduarowa sypialnia, z przylegającą do niej pałacową łazienką, wyłożoną marmurem nie zmienia tego nastroju.

Futrzane poduchy oparte o miękką i ekskluzywną kombinację pikowanych skórzanych modułów na ścianie, warstwy pledów, symetryczne szafki nocne i kultowe kinkiety Artemide sprawiają, że jest tu przede wszystkim przytulnie i niebanalnie.

W łazienkach dzieci na ścianie znalazły się modne stylizowane tapety z motywem wieży Eiffla i widokiem nowojorskiej taksówki wśród wieżowców Manhattanu. Tam, gdzie było to możliwe, architektka połączyła w zgrabne duety dodatki: lampki nocne, stoliki, żyrandole, a nawet świeczki.

- Staram się być wierna zasadzie harmonii i symetrii. Lubię ją stosować dla przeciwwagi nadmiaru i chaosu zewnętrznego świata - mówi.

Postanowiła wypełnić nowoczesne wnętrze duchem przeszłości. Dlatego też zastosowała wyrazistą fasetę przysufitową, a na ścianach klasycyzująca sztukaterię (Orac), czarno-białe marmurowe posadzki, wysokie listwy podłogowe i ponadczasową dębową stolarkę.

Właściciele mieszkania, Kamila i Sławomir lubią jasne zasady, bezpieczne i wygodne rozwiązania. Dobrze się czują w swoim na nowo urządzonym mieszkaniu, które zyskało styl i dyskretny urok. Czasem tylko widok z okna przypomina im, że są w Warszawie.

ZOBACZ ZDJĘCIA>>

Skomentuj:

Wnętrza: 220 metrów na Mokotowie