Nowoczesne wnętrza w Warszawie

Nowoczesny wystrój wnętrz był marzeniem Małgorzaty i Piotra. Nie chcieli się jednak przeprowadzać z mieszkania przy placu Zbawiciela. Zdecydowali się więc na generalny remont. Dzięki temu zyskali wystrój wnętrz, o jakich marzyli i nie stracili widoku na tęczę.

Odziedziczone po dziadkach mieszkanie z lat pięćdziesiątych XX wieku składało się z kilku ciasnych i dość ciemnych pomieszczeń. Dla Małgorzaty i Piotra taki PRL-owski standard i wystrój wnętrz był nie do przyjęcia. Poza tym nie potrzebowali aż trzech pokoi, zależało im natomiast na dużej KUCHNI, GARDEROBIE i pralni. Nie chcieli jednak sprzedawać nieruchomości. Po pierwsze, żal byłoby rozstawać się z rodzinną spuścizną, a po drugie, doceniali doskonałą lokalizację - położony w śródmieściu Warszawy plac Zbawiciela jest pełen przytulnych kafejek, straganów kwiaciarek, spacerujących turystów. No i ta tęcza za oknami...

Zdecydowali się więc przebudować mieszkanie. Ale ze względu na miłe wspomnienia i szacunek do przeszłości, nie była to prosta decyzja. Lubili panujący w tych wnętrzach specyficzny klimat i chcieli go ocalić, znaleźli więc kompromisowe rozwiązanie - postanowili dostosować układ pomieszczeń do swoich wymagań, a dawną atmosferę przywołać odpowiednim wystrojem wnętrza.

FAKTY:
- mieszkanie w Warszawie
- 72 m kw., 2 pokoje
- domownicy: Małgorzata i Piotr

Architekt, który podjął się modernizacji, zaproponował zmiany nawet większe od tych, które sami planowali. Uzyskawszy stosowne pozwolenia, przyłączył do mieszkania nieczynny od wielu lat zsyp i przerobił go na PRZEDPOKÓJ i sąsiadującą z kuchnią spiżarnię. Z trzech małych pokoi zrobił dwa duże - dzienny i sypialnię. Zdecydowanie powiększył też kuchnię, dzięki czemu mógł w niej stanąć stół na kilka osób. Na osobną garderobę miejsca już nie starczyło, ale znakomicie zastępują ją dwie pojemne szafy w sypialni. W rezultacie powstał wygodny apartament na miarę naszych czasów, ale z nieco socrealistycznym klimatem.

PRZEJDŹ DO GALERII >>

 

Więcej o: