Mieszkanie miłośniczki vintage

stylizacja Agnieszka Tepli, tekst Joanna Skirlińska

Miłośniczka winyli, polskiego jazzu i plakatów filmowych adoptuje kalekie meble, lampom z przeszłością proponuje nowe życie, a nieciekawe na pozór przedmioty poddaje lekkiej metamorfozie.

Przestrzeń salonu łączy się z kuchnią. Za okapem stary komin z odkrytą przedwojenną cegłą. Podkreśla nieco "chropowaty" charakter wnętrza. Na podłodze piękne gresowe płytki Hexagon (Zahna Fliesen). Komoda skomponowana z szufladek pochodzących ze starej fabryki wind. Madonna, to znaleziona figurka.
Przestrzeń salonu łączy się z kuchnią. Za okapem stary komin z odkrytą przedwojenną cegłą. Podkreśla nieco "chropowaty" charakter wnętrza. Na podłodze piękne gresowe płytki Hexagon (Zahna Fliesen). Komoda skomponowana z szufladek pochodzących ze starej fabryki wind. Madonna, to znaleziona figurka.
Fot. Joanna Pawłowska

Stary Mokotów. Modna dzielnica Warszawy. Przyciąga przedwojennym klimatem, modnymi knajpkami, zielenią, która latem odurza zapachem, a jesienią błyszczy odcieniami ochry i złota, ale przede wszystkim czaruje kameralną atmosferą. Chociaż to jedna z największych dzielnic miasta, sąsiad zna sąsiada, a panie w małych sklepikach witają uśmiechem stałych klientów. Zaprosiła mnie do siebie Magda, producentka filmowa. Zakochana w Mokotowie z wzajemnością od lat. Z wzajemnością, bo odkąd zamieszkała tu kilkanaście lat temu po przeprowadzce z Katowic, ta część Warszawy uznała ją za swoją.

Mieszkanie w starej kamienicy

Właśnie kupiła mieszkanie w solidnej, przedwojennej kamienicy. Wysiadam z tramwaju nieopodal. W pobliżu modernistyczne osiedle Szare Domy, nobliwa ulica Narbutta, liczne uczelnie. Pomimo tętniącego miasta w powietrzu czuć przyjemny powiew świeżości bijący od ogromnego parku, Pola Mokotowskiego. Wchodzę do chłodnej sieni kamienicy z lat 30., gdzie czas jakby zatrzymał się w miejscu wiele lat temu. Pokonuję kolejne piętra zachwycając się po drodze mozaikami na posadzkach klatki schodowej.

PRZEJDŹ DO GALERII >>

Za drzwiami, które otwiera mi uśmiechnięta blondynka, ukazuje się otwarta przestrzeń. Za chwilę dowiem się, że to właśnie za taką przestrzenią tęskniła Magda mieszkając na typowym katowickim osiedlu z wielkiej płyty. - Kocham strychy! - wyznaje od progu. - Moje poprzednie mieszkanie, też na mokotowskim poddaszu, służyło mi przez 10 lat, ale jak to w życiu, przyszedł czas na zmiany. Kiedyś, robiąc zakupy, spostrzegłam, że nieopodal na dachu przebiegają prace remontowe. Okazało się, że budynek jest w procesie nadbudowy i będą w nim mieszkania na sprzedaż. Nie zastanawiałam się długo!

Mieszkanie marzeń

Nowoczesna architektura nadbudowy nawiązuje do dawnej podziałami okiennymi i zaokrąglonym kształtem bryły. Dolny poziom mieszkania to strzelisty salon połączony z kuchnią i miejscem do pracy (w najwyższym punkcie osiąga nawet ponad 5 metrów), mała łazienka dla gości, garderoba i pomieszczenie gospodarcze.

- Kiedy pierwszy raz weszłam do tego mieszkania, było jeszcze w trakcie budowy, bez ścian i okien... Pomyślałam: to jest to o czym marzyłam tyle lat. Nie chciałam wznosić żadnych ograniczeń. Duża przestrzeń daje głęboki oddech i więcej wolności.
O pomoc przy aranżacji mieszkania Magda poprosiła parę zaprzyjaźnionych architektów: Martę Bołtowicz-Fransowską i Łukasza Masnego.

Wychodzimy na balkon, który wije się wokół dolnego poziomu mieszkania. Zapach ziół wyhodowanych przez gospodynię, wspaniały widok na miasto. Wysokie okna doświetlają wnętrza słonecznym światłem. Z balkonu Magda prowadzi mnie na górę. Wdrapuję się po stromych schodach i nieco onieśmielona decyduję się wkroczyć w strefę prywatną właścicielki. Tworzy ją sypialnia, łazienka i pokój gościnny. - Mogłam zabudować antresolę, tworząc niezależne piętro, ale lubię spoglądać na salon z lotu ptaka - tłumaczy. W istocie, dopiero z tej wysokości widać całą jego urodę, ze wszystkimi osobliwościami, które tworzą spójną, choć zbudowaną z różnych wątków aranżację.

Wnętrza: mieszanina stylów

Jaki jest styl tego miejsca? Trudno powiedzieć. Z pewnością jest to styl Magdy, niepowtarzalny. Kierunek wyznacza loft, takie wnętrza lubi najbardziej. Trochę surowe, industrialne, trochę nadgryzione zębem czasu. Przestrzeń działa skalą, wysokością i światłem, ale klimat tworzy co innego.

To mieszkanie to prawdziwa fuzja smaków. Meble i przedmioty z odzysku intrygują zmodyfikowaną formą i zawikłanym rodowodem. Trudno przewidzieć na co natrafi nasz wzrok za chwilę, a wszystko zaskakuje i wzrusza niewymuszoną szczerością i prostotą. Jak na przykład stół w kuchni, przy którym pijemy kawę. - Przy nim upływa większość mojego czasu - mówi Magda - dlatego szczególnie go lubię - dodaje. Mebel ma nogi od starej tokarki znalezione na złomowisku, a blat z kawałka pięknego jesionu. Wspaniały mezalians szlachetnego drewna i wysłużonej stali. Takich perełek jest tu więcej. Szafki pochodzące ze starej szkoły przeznaczonej do rozbiórki, lampy, które kiedyś oświetlały hale fabryczne, dziś już nieistniejące. Magda adoptuje je wszystkie i z pomocą znajomego renowatora działającego pod marką "1982 początek", przywraca do życia. -Przerabiam je na własne potrzeby. Barek z lat 70. pełni funkcję półki na książki, a stolik kawowy zrobiłam z blatu stołu przywiezionego z rodzinnego domu. Znajomy zamontował do niego hydrauliczne elementy, służą jako nogi.

Magda to prawdziwa kolekcjonerka. Ciągle coś wyszukuje. Na targach staroci, na aukcjach, podczas podróży. Jej ostatnią fascynacją są winyle, zwłaszcza te z polskim jazzem, oraz plakaty filmowe. Zbieractwo jest jak robienie sobie prezentów. Kto tego nie lubi?

Kto tu mieszka?
Magdalena, producentka filmowa

Gdzie?
W Warszawie

Metraż
118 m kw.

PRZEJDŹ DO GALERII >>

Skomentuj:

Mieszkanie miłośniczki vintage