Kajuta dla dwojga

Stylizacja i tekst: Agnieszka 0sak-Rejmer Zdjęcia: Sylwester Rejmer

Ach, jak przyjemnie kołysać się wśród fal... Brązowych i chłodnych jak wzburzone wody Morza Północnego i wesołych niebieskich jak ciepłe morza południowe. To otoczenie w sam raz dla marynarza i jego rodziny.

Agnieszka i Adam pochodzą spod Białegostoku. Czasami żartują, że mieli duże szczęście, przychodząc na świat w małej miejscowości - dzięki temu los dał im większą szansę na spotkanie.

- Gdybyśmy urodzili się w wielkim mieście, przez całe życie moglibyśmy się mijać - dodają z zadumą. W tym stwierdzeniu jest dużo prawdy, tym bardziej że naszych bohaterów śmiało można nazwać obywatelami świata. Agnieszka po ukończeniu studiów prawniczych kilka lat spędziła w Stanach Zjednoczonych. Adam zaś dłuższy czas mieszkał w różnych miejscach globu, tak odległych od Polski jak RPA i Australia. Kiedy byli już gotowi, by zamieszkać razem, na swoje miejsce na ziemi wybrali Warszawę.

Adam jest marynarzem i dużo czasu spędza na morzu. Formalności związane z przeprowadzką do stolicy spadły więc głównie na barki żony. Na początek, by oswoić wielkie miasto, postanowili jedynie wynająć mieszkanie w stolicy. Teraz Agnieszka wspomina ze zgrozą, że zupełnie w ciemno wybrała je przez. telefon. Potem - z duszą na ramieniu i walizką w ręku - prosto z Białegostoku wylądowała na Ursynowie, w mieszkaniu, którego wcześniej nie widziała na oczy. Na szczęście dało się w nim bez większych kłopotów pomieszkać przez kilka miesięcy.

Gdy zaprzyjaźnili się już z Warszawą, postanowili poszukać czegoś własnego. Jedno z mieszkań, położone na Dolnym Mokotowie, urzekło ich od pierwszego wejrzenia. Zalet miało kilkanaście. Najbardziej spodobały im się duże okna, przez które swobodnie wpadało światło, funkcjonalny układ pomieszczeń i spory taras. Nie bez znaczenia był również fakt, że okolica nie została jeszcze szczelnie zabudowana wieżowcami, dzięki czemu z okien, zamiast betonu i szkła, widać przede wszystkim morze... Oczywiście zieleni.

Decyzję o kupnie podjęli bardzo szybko. Ponieważ jeszcze nie do końca orientowali się w stołecznych meandrach usługowo-remontowych, postanowili skorzystać z pomocy architekta oferowanej w pakiecie przez dewelopera. I znów mieli szczęście. Pani Magda Osipowska, architekt, od początku do końca czuwała nad pracami przy przebudowie ich mieszkania.

- To była dla mnie ogromna pomoc, zwłaszcza że nawet nie znałam adresów sklepów z wyposażeniem wnętrz w Warszawie - opowiada Agnieszka.

Układ mieszkania na szczęście nie wymagał radykalnych zmian. Wyburzono tylko fragment ściany pomiędzy kuchnią a przedpokojem. Dobudowano także barek zasłaniający aneks kuchenny od strony pokoju dziennego oraz ściankę z dużym otworem na granicy pokoju i przedpokoju. Wszystkie przeprowadzone zmiany miały na celu zwiększenie komfortu życia, jednocześnie jednak bardzo dbano o to, by nie ograniczyć przestrzeni mieszkania. Teraz jego reprezentacyjna część, dostępna dla gości, składa się z pokoju dziennego połączonego z kuchnią, przedpokoju i niewielkiej toalety. Natomiast w części prywatnej znajduje się spora sypialnia, z której bezpośrednio wchodzi się do łazienki gospodarzy.

Właściciele lubią minimalizm oraz klasyczną prostotę. Nie chcieli więc mieszkać pośród ostrych, nasyconych barw, za którymi obydwoje nie przepadają. Zdecydowali się na neutralną kolorystykę - odcienie jasnych beżów i ciemniejszych brązów. Są również zwolennikami nowoczesnego designu. Starali się jednak, by wnętrza nie wydawały się zbyt chłodne, dlatego szkło i stal (których w mieszkaniu nie brakuje) zostały ocieplone drewnem i nielicznymi, ale efektownymi dodatkami i pamiątkami przywiezionymi przez Adama z dalekich rejsów.

Mieszkanie ciągle się zmienia. Właściciele szukają teraz pomysłu na wystrój kącika z telewizorem i sprzętem grającym. Myślą również o praktycznym wykorzystaniu wnęki między przedpokojem a pokojem dziennym; może zrobią w niej wygodne siedzisko, przydatne podczas wkładania butów. Jedno jest pewne - dopieszczanie wnętrza stało się zajęciem, które skutecznie skraca Agnieszce oczekiwanie na męża podczas jego trzytygodniowych nieobecności (tyle czasu Adam spędza zazwyczaj poza domem). A on? Powraca tu z dalekich morskich wypraw jak do portu, w którym czeka na niego... żona.

Skomentuj:

Kajuta dla dwojga