Mieszkanie na wysokim poziomie

Tekst: Dorota Zalewska Stylizacja: Klaudia Janowska Zdjęcia: Aneta Tryczyńska

Potwierdza go nie tylko szesnaste piętro, na którym znajduje się to mieszkanie. O jego wysokim poziomie świadczy również przemyślany do ostatniego szczegółu projekt wnętrza i staranne wykończenie.

Gdy pani Anna opowiada o swoich poprzednich mieszkaniach, zaczyna od tego rodzinnego, na Saskiej Kępie w Warszawie. Usytuowane na parterze, zaciszne, pełne pięknych drobiazgów zbieranych przez ojca architekta. Córka, z zawodu archeolog, odziedziczyła po nim słabość do wyjątkowych przedmiotów. Zresztą... również same przedmioty, przypominające jej teraz o świecie dzieciństwa. Choćby uratowana z jakiegoś kościółka figura Chrystusa bez rąk i gigantyczny ołówek, który niegdyś stał oparty o ścianę księgarni prowadzonej przez dziadka. Z Saskiej Kępy pani Anna przeprowadziła się na Ursynów, do bloku. Wtedy jeszcze myślała, że piąte piętro to maksymalna wysokość, jaką może tolerować. Gdy mieszkanie zrobiło się za ciasne, wspólnie z mężem Jerzym i nastoletnią córką uznali, że czas poszukać czegoś większego. W ogóle nie brali pod uwagę przeprowadzki za miasto. Najważniejsza była dla nich szybka i wygodna komunikacja, stanęło więc na Ursynowie, między innymi ze względu na metro. Nieoczekiwanie mąż zdecydował się na szesnaste piętro w wysokościowcu zbudowanym na planie elipsy.

Tak wysoko położone mieszkanie ma tę zaletę, że przez chwilę można się tu poczuć jak w Nowym Jorku. Ursynów to wprawdzie nie Manhattan, ale oglądana z góry dzielnica, tak jak zresztą

cała Warszawa, mieni się kolorowymi światłami i wieczorem wygląda naprawdę magicznie. W dzień można natomiast patrzeć na Las Kabacki. - Wygląda jak morze. Z balkonu widzę, że Ziemia naprawdę jest okrągła! - stwierdza ze śmiechem gospodyni. Rzeczywiście, wieżowiec przypomina trochę latarnię morską. Nietrudno wyobrazić sobie panią Annę w roli latarnika czuwającego za małym stołem ustawionym przy oknie. Rozciągający się stąd widok jest naprawdę wspaniały, nic więc dziwnego, że niemal wszyscy goście pierwsze kroki kierują właśnie do okien. A kiedy już się nazachwycają tym, co na zewnątrz, spoglądają na wnętrze. I również widzą rozległą przestrzeń, dla której rodzina zdecydowała się opuścić stare lokum.

Pan Jerzy, architekt, sam zaplanował rozmieszczenie ścian wewnętrznych w całym mieszkaniu. Niemal każda ma dodatkowe praktyczne zastosowanie. Nie tylko oddzielają poszczególne pomieszczenia - wbudowano w nie na przykład szafy wnękowe w przedpokoju oraz półki i większość kuchennych urządzeń (wśród nich lodówko-zamrażarkę, zmywarkę, ekspres do kawy). We wnętrzu widać pasję i radość tworzenia. Pan Jerzy niezmordowanie wymyślał coraz to nowe koncepcje, rysował je i oczywiście konsultował z panią Anną. Z niczym się nie spieszył, co zaowocowało harmonijnym, przemyślanym do ostatniego szczegółu projektem. Już na pierwszy rzut oka uwagę zwraca wybór szlachetnych, dobrej jakości materiałów wykończeniowych. Można powiedzieć, że obydwoje właściciele są wręcz zafascynowani drewnem egzotycznym i naturalnym kamieniem. Bardzo lubią łączyć ze sobą te dwa materiały, co bez trudu da się zauważyć zaraz po wejściu do mieszkania. W przedpokoju w podłogę z drewna o wdzięcznej nazwie afromozja została wkomponowana kwadratowa marmurowa płyta. W kuchni ciepły palisander efektownie kontrastuje z zimnym granitem. Płyta wypolerowanego kamienia o wysokości 2,7 metra zdobi także jedną ze ścian pokoju dziennego (z daleka przypomina nieco kominek).

W przestrzeń uporządkowaną przez pana domu wkroczyła następnie gospodyni, ocieplając ją starannie dobranymi meblami i dekoracyjnymi drobiazgami. Mieszkania nie zagracają jednak niepotrzebne sprzęty; w pokoju dziennym nie pozwoliły na to zresztą półokrągłe ściany zewnętrzne, przy których niewiele da się postawić.

Skomentuj:

Mieszkanie na wysokim poziomie