Odzyskana uroda wnętrza

Tekst, stylizacja, zdjęcia: Monika Lewandowska/Phototapeta

Stare meble, które trafią w dobre ręce, mogą znów zalśnić dawnym blaskiem. I połączyć przeszłość z teraźniejszością.

UWAGA PONOWNA PUBLIKACJA ZA ZGODA WLASCICIELI
Fot. Monika Lewandowska
Sześć lat temu Joanna (prawniczka) i Kuba (ekonomista) przeprowadzili się z warszawskiego Żoliborza na Stary Mokotów. Poprzednie niewielkie mieszkanie znajdowało się w bloku z lat pięćdziesiątych stojącym przy cichej uliczce. Oboje uwielbiali i okolice, i swoje pierwsze wspólne M, jednak z czasem okazało się ono po prostu za ciasne. Nowe miejsce było równie atrakcyjne (dużo zieleni wokół, bardzo blisko stacja metra), tylko... mieszkanie znowu zrobiło się za małe. Rodzina powiększyła się bowiem o Antka. Nie było dla niego oddzielnego pokoju, rodzice nie mieli też pomysłu na rozsądną przebudowę wnętrza. W grę wchodziło jedynie podzielenie pokoju dziennego, tego jednak woleli uniknąć.

Już szukali nowego, przestronniejszego mieszkania, gdy zdali sobie sprawę, że sąsiednie od roku stoi puste, a właścicielka przygotowuje je do wynajęcia. Chociaż nie przypuszczali, żeby była zainteresowana sprzedażą, na wszelki wypadek zapytali. Sąsiadka długo się nie namyślała i niebawem Joanna i Kuba stali się szczęśliwymi posiadaczami dodatkowej powierzchni mieszkalnej. Zapanowanie nad powiększoną przestrzenią powierzyli fachowcowi. Architekt Małgorzata Jodłowska nie tylko opracowała plan przebudowy - wymyśliła również wiele praktycznych i ciekawych rozwiązań; jednym z nich jest wychodzące na przedpokój okrągłe okno wybite w ścianie dziecięcego pokoju.

Dodatkowa powierzchnia została podzielona na sypialnię, pokój Antka i dużą łazienkę. W "starym" mieszkaniu znajduje się pokój dzienny, kuchnia, gabinet oraz przedpokój i malutka toaleta. Obydwie części łatwo odróżnić po podłodze - w starej pozostał jasny dąb, w nowej pojawiło się ciemne merbau. Joanna i Kuba postanowili sami umeblować pokoje. Sprzęty, które się w nich znalazły, pochodzą z różnych źródeł, ale łączy je jedno - nie są to nowoczesne drogie meble znanych producentów, ale przedmioty z duszą. Niektóre z nich to pamiątki rodzinne, np. stolik do gabinetu (z lat siedemdziesiątych) dostali od babci Kuby. Inne odziedziczyli po poprzednich właścicielach obu mieszkań, kilka kupili na targach staroci. W ich odnawianiu bardzo pomocny okazał się pan Waldek, zaprzyjaźniony stolarz z Wołomina.

Pasja poszukiwaczy zaprowadziła gospodarzy do meblarni Refre, która oferuje "odświeżanie na żądanie", czyli renowację i metamorfozę starych mebli, przede wszystkim z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku. Właścicielka Agata Hasiak zaproponowała kilka sprzętów, które dodały wnętrzom charakteru. I tak w gabinecie stanął żółty fotel, w innych pomieszczeniach - krzesła pokryte tkaninami imitującymi zwierzęce skóry i futra (w zabawne krowie łaty oraz w lamparcie cętki). Pokoje są bardzo jasne, nie tylko dzięki stonowanym barwom - przez duże okna, charakterystyczne dla starych kamienic, wpada mnóstwo światła. Ich udekorowaniu poświęcono bardzo dużo uwagi. W pokoju dziennym udrapowano w nich białe firany; zasłony i rolety do gabinetu, sypialni i łazienki uszyła znajoma krawcowa. Idealnie pasują do starych mebli i razem z nimi tworzą nieco staroświecki - w pozytywnym tego słowa znaczeniu - klimat mieszkania.

Skomentuj:

Odzyskana uroda wnętrza