Projekt światła i przestrzeni

Kolory - jasne i ciepłe. Ściany - tylko te niezbędne. Za to jak najwięcej światła w każdym pomieszczeniu. Takie wnętrza wymarzył sobie młody gospodarz tego mieszkania. I właśnie takie udało mu się urządzić.
Łukasz, 26-letni dziennikarz jednego z kolorowych miesięczników, mieszka w Warszawie przy ulicy o wdzięcznej nazwie Biały Kamień. Interesuje się fotografią oraz reżyserią. Jego ogromną pasją jest pisanie scenariuszy filmowych i telewizyjnych. Po skończeniu studiów wyprowadził się z Grochowa i przez krótki czas mieszkał na Mokotowie. Ta chwila wystarczyła, by zakochał się w tej dzielnicy. Pewnego dnia, spacerując po Polu Mokotowskim, trafił na budowę kameralnych apartamentowców i uznał, że właśnie znalazł swoje miejsce na ziemi. Zdecydował się na mieszkanie na parterze, z tarasem i ogródkiem (być może dla odmiany, bo dotychczas mieszkał w wysokim bloku na ostatnim piętrze).

Gdy na budowie wylano fundamenty, pomyślał, że już na tym etapie mógłby zacząć przystosowywać mieszkanie do swoich potrzeb, aby w przyszłości uniknąć kłopotliwego wyburzania ścian działowych. O pomoc zwrócił się do Agnieszki Cholewy z Desi Studio. Specjalistka wypytała dokładnie o jego przyzwyczajenia, budżet przeznaczony na wyposażenie wnętrz oraz o ulubiony styl. Podczas wielu roboczych posiedzeń ustalili krok po kroku szczegóły dotyczące materiałów wykończeniowych, kolorystyki oraz mebli. Gospodarz lubi przestrzeń, od razu więc powiedział, że marzy mu się mieszkanie otwarte, typu studio, zaaranżowane w ciepłych kolorach. Nie chciał wstawiać tu zbyt wielu sprzętów, by nie zagracać niepotrzebnie pomieszczeń. Za mebel niezbędny do życia uznał dużą wygodną sofę.

Pani Agnieszka zaproponowała częściowe otwarcie sypialni na pokój dzienny i zrobienie dodatkowych, przeszklonych drzwi z sypialni do łazienki. Łukaszowi bardzo się ten pomysł spodobał. Wejście z sypialni nazywa prywatnym, z przedpokoju - ogólnodostępnym. Możliwość nieskrępowanego chodzenia (a raczej biegania) dookoła mieszkania przypadła do gustu również trzem kotom Łukasza. Wnętrze miało być nie tylko przestronne, ale również przystosowane do szybkich zmian. Na przykład sofę i fotele można dowolnie przestawiać, a stół podczas uroczystych obiadów wędruje na środek pokoju. Podłoga w pokoju dziennym, sypialni i przedpokoju jest zrobiona z egzotycznego drewna merbau (spełnione marzenie Łukasza). Na jej tle efektownie prezentują się proste meble fornirowane jasną brzozą. Monotonię jednobarwnych płaszczyn przełamują wzorzyste tapety i kolorowe dodatki.

Wnętrze jest minimalistyczne, ale nie zimne. Łukasz szybko polubił nie tylko samo mieszkanie, ale także taras i ogródek - z racji nienormowanego czasu pracy może w ciepłe dni celebrować na nim kolejne poranki. Jak mówi, dużo światła to dużo życiowego optymizmu, a wolna przestrzeń wokół pomaga mu w twórczym myśleniu.

Więcej o: