Podlewanie "samoobsługowe"

Tekst: Anna Skórkowska Stylizacja: Aneta Kosiba Zdjęcia: Anna Białek,Łukasz Falkowski, Kit Irring, Łukasz Zandecki, Claber

Przed każdym dłuższym wyjazdem na wakacje zadajemy sobie pytanie: kto będzie podlewał kwiaty? Cóż, może im samym zostawić to zadanie?

12.10.2006 WARSZAWA
Jeżeli wyjeżdżamy na krótko, doniczki możemy ustawić na tacach z kamykami zalanymi wodą. Parująca woda będzie delikatnie nawilżać podłoże.
Fot. Lukasz Zandecki / AG
Większość roślin doniczkowych najlepiej rośnie w lekko wilgotnym podłożu. Opuszczając mieszkanie na kilka dni, raczej nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak szybko rośliny wyczerpią zapas wody zgromadzonej w ziemi po obfitym podlaniu. Zależy to w dużej mierze od pogody. Jeśli jest dość chłodno, przetrwają bez uszczerbku, ale podczas upałów wody wystarczy na dwa, trzy dni i po powrocie zastaniemy suche badyle.

Co zrobić, aby uniknąć takiej sytuacji? W sklepach ogrodniczych i niektórych kwiaciarniach kupimy specjalne akcesoria i urządzenia, które rozwiążą nasz problem. Możemy wybrać automatyczną konewkę podlewającą równocześnie nawet dwie lub trzy grupy roślin o zróżnicowanych wymaganiach dotyczących wilgotności. W sprzedaży są też proste systemy doprowadzające wodę do doniczek przewodami połączonymi z ceramicznymi sączkami umieszczanymi w podłożu oraz różnego rodzaju zbiorniczki, z których woda sączy się kropla po kropli do podłoża. Można również po prostu wstawić doniczki do płaskich naczyń z niewielką ilością wody.

    Więcej o:

Skomentuj:

Podlewanie "samoobsługowe"