Kiosk - kup onlineKiosk - Ladnydom.pl

Poniosłeś straty? Walcz o odszkodowanie

Michał Stangret

Ze Sławomirem Zaborkiem, prawnikiem ze Stowarzyszenia Konsumentów Polskich, rozmawia Michał Stangret

Czytelnik przez cały dzień nie miał prądu, teraz chce odszkodowania. Co ma robić?

- Musi odpowiedzieć sobie na pytanie, jakiej szkody doznał z powodu braku prądu. Jeśli zepsuły mu się produkty spożywcze w lodówce i zamrażarce, to powinien podliczyć straty, napisać o tym w piśmie do firmy, z którą podpisał umowę na dostarczanie energii, i zażądać odszkodowania. Na odszkodowanie ma szansę tylko wtedy, gdy wykaże, że brak prądu doprowadził do wymiernej finansowo szkody. Nie będzie nią np. to, że przez cały dzień nie mógł oglądać telewizji.

Co ma zrobić pasażer, który na kilka godzin utkwił w szczerym polu w pociągu?

- On też ma prawo zwrócić się do przewoźnika z żądaniem zapłaty odszkodowania, jeżeli nie dojeżdżając do celu na czas naraził się na wymierne straty. Np. spóźnił się do pracy i zabrano mu premię lub przedsiębiorca nie dotarł na biznesowe spotkanie. Albo miał na nim podpisać umowę i przepadła mu zaliczka. O odszkodowania do zarządcy dróg mogą też wnioskować kierowcy, którzy straty ponieśli, bo stali korku spowodowanym przez zwalone na jezdnię drzewo. To samo mogą zrobić pasażerowie komunikacji miejskiej.

Znajomy jechał wczoraj autem przez most. Z jego konstrukcji na szybę spadł kawał lodu i zbił ją. Nie miał Autocasco.

- Brak ubezpieczenia wcale nie powoduje, że nie ma prawa zwrócić się o wypłatę odszkodowania do zarządcy tego mostu. Warto od razu dokonać niezbędnych napraw auta, a rachunek załączyć do pisma z żądaniem o odszkodowanie

Złoży pismo i co dalej? Przewoźnik, zarządca dróg czy firma energetyczna odpowie najprawdopodobniej, że to nie ich wina i wszystko zrzuci na pogodę.

- Ale gdy złożymy pismo, to już ich obowiązkiem będzie wykazanie, że zadziałała siła wyższa. To firmy będą musiały się wytłumaczyć, czy powodem naszej szkody nie jest to, że po ich stronie doszło do zaniedbania. Np. przewoźnik kolejowy będzie musiał udowodnić, że konar, który spadł na linię kolejową, powodując wstrzymanie ruchu, spadł dlatego, że nastąpiła nadzwyczajna, niedająca się przewidzieć i zapobiec sytuacja pogodowa, a nie zwykłe zaniedbanie. Bo może się okazać, że zarządca trakcji nie dopełnił obowiązków związanych z okresową kontrolą. Będzie musiał wykazać, że zwalone drzewo przy torach tramwajowych musiało tam stać, i dlaczego dopuścił do sytuacji, że tam stało. I czy nie mógł przewidzieć, że przy silniejszym wietrze się przewróci.

Najpewniej druga strona będzie obstawała przy swoim, poszkodowany przy swoim. Pozostaje iść do sądu?

- Jeżeli jesteśmy przekonani, że mamy rację i strata nie jest błaha, warto iść do sądu. Zbyt często machamy ręką. A z doświadczenia wiem, że w przypadkach np. załamywania się linii energetycznych, firma na początku odpowiada o sile wyższej. Ale przed sądem brakuje jej dowodów, że nie doszło do zaniedbania w utrzymywaniu infrastruktury. Firmy często tłumaczą się siłą wyższą, bo nie ma ona jasnej definicji. Jedynie przyjmuje się, że to zdarzenie nieoczekiwane, któremu nie mogliśmy w żaden sposób zaradzić. Czy takie zdarzenia pogodowe, jakie mieliśmy ostatnio, mogą być uznane za siłę wyższą, zależy od konkretnego przypadku - i tu właśnie potrzebny jest sąd.

A czy ludzie, którzy utknęli w pociągach lub tramwajach, mają prawo domagać się zwrotu pieniędzy za bilety?

- Jeżeli dojechali na miejsce - nawet z opóźnieniem czy transportem zastępczym - to niestety, będzie to bardzo trudne.

Więcej o swoich prawach i możliwości uzyskania odszkodowania dowiesz się, dzwoniąc na infolinię do Stowarzyszenia Konsumentów Polskich, tel. 0 800 800 008



    Więcej o:

Skomentuj:

Poniosłeś straty? Walcz o odszkodowanie