Poetyckie mieszkanie

Stara warszawska kamienica, a w niej mieszkanie jakby przeniesione z zupełnie innej epoki. To świat, po którym za chwilę pozostaną już tylko wspomnienia.
Ulica Wiejska - ważny punkt na mapie Warszawy. Wśród wyremontowanych domów ukrywa się kamienica z drugiej połowy XIX wieku, która cudem, choć poważnie uszkodzona, przetrwała wojnę. I chociaż dozorca już dawno zmiótł ze schodów ślady butów Witolda Gombrowicza (pisarz często odwiedzał tu swoich przyjaciół), stare mury - gdyby tylko mogły przemówić - opowiedziałyby nam zapewne historie niezwykłe.

Jedno z mieszkań zajmuje Małgosia Berwid z rodziną. Jest autorką i redaktorką telewizyjnych programów dziecięcych (m.in. "Molików książkowych"). Wspólnie z mężem Andrzejem Grabowskim (ojcem chrzestnym Żaby Moniki i Kulfona) tworzyła "Ciuchcię". Teraz razem realizują program dla dzieci "Budzik" - jego bohaterami są dwa koty prowadzące kocią telewizję. Świat najmłodszych jest Małgosi szczególnie bliski, nic więc dziwnego, że najbardziej cieszy ją Order Uśmiechu, którym kilka lat temu uhonorowały ją dzieci.

Starą kamienicę przy Wiejskiej gospodyni zna od dzieciństwa. Przedtem mieszkała tutaj jej babcia. Od najdawniejszych lat te magiczne wnętrza kojarzyły się Małgosi z tajemniczymi zakamarkami (teraz skrytki są wspaniałym miejscem zabaw dziewięcioletniego syna Jędrka oraz wnuczki Emilki). I chociaż od tamtej pory minęło sporo czasu, niezwykła atmosfera pozostała. Dom jest otwarty dla przyjaciół, dzieci i zwierząt. Tych ostatnich mieszka tu zresztą cała gromadka: żółw lądowy Dudek, chomik dżungarski Dzikuś, olbrzymi ślimak afrykański Edek oraz papuga Zorro, dziewiętnastoletnia pasjonatka dalekich wycieczek. Ostatnio, ku ogromnej rozpaczy właścicieli, zaginęła, by szczęśliwie odnaleźć się w odległym o wiele kilometrów Rembertowie.

Mieszkanie składa się z pokoju dziennego, pokoju Jędrka, dwóch kuchni (roboczej oraz "reprezentacyjnej" - z jadalnią i antresolą, gdzie śpią rodzice), łazienki oraz korytarza o nieregularnym kształcie, którego część pełni funkcję biblioteki. Na szczęście udało się ocalić przedwojenną stolarkę okienną (wymieniono ją tylko w dwóch pomieszczeniach). Dzięki staraniom Małgosi, a wcześniej jej babci, w pokoju dziennym zachował się XIX-wieczny kasetonowy parkiet z pięciu gatunków drewna; reszta tej pięknej podłogi została zniszczona w czasie wojny. Wnętrza emanują rodzinną historią. Większość mebli stała niegdyś w kamienicy dziadków we Lwowie. Wiąże się z nimi mnóstwo wspomnień. Ot, chociażby jedna z komód... Ciotka Małgorzaty, piękna Zofia Berwid, przechowywała w niej młodzieńcze listy od Kazimierza Wierzyńskiego, poety dwudziestolecia międzywojennego. Właściciele nie mają jednak nabożnego stosunku do przedmiotów. Meble i pamiątki stanowią dla nich przede wszystkim wartość sentymentalną i cieszy ich, że służą im na co dzień.

Niestety, już niedługo rodzina Małgosi zmieni adres. Wiekowy budynek, przeznaczony do generalnego remontu, zostanie bowiem przerobiony na hotel albo na biurowiec. Dawni mieszkańcy już tutaj nie wrócą. A co z dobrym duchem kamienicy? - Skoro nie może tutaj pozostać, zabierzemy go ze sobą. Niech dalej nam towarzyszy w nowym miejscu - stwierdza z zadumą Małgosia.

Więcej o: