Mieszkanie z widokiem na park

Zdjęcia, stylizacja i tekst: Monika Lewandowska

Po przeprowadzce do nowego mieszkania zyskali ponad dwa razy większa przestrzeń do życia. Można przewrotnie powiedzieć, że urządzili ją... zupełnie po staremu - sięgnęli do wzornictwa lat sześćdziesiątych.

UWAGA PONOWNA PUBLIKACJA ZA ZGODA WLASCICIELI wnętrza, meble, salon, mieszkanie, aranżacje
Aranżacja. Zdjęcie na ścianie pokoju dziennego to nie gotowa fototapeta, ale powiększona rodzinna fotografia. Miękkie kanapy Togo zaprojektował francuski designer Michel Ducaroy. W rogu włoska lampa z lat 60.
Fot. Monika Lewandowska
Anna i Oktawian z synem Ignasiem przenieśli się na warszawską Pragę kilka miesięcy temu. Bardzo mile wspominają poprzednie MIESZKANIE, ale jego lokalizacja - samo centrum stolicy - mocno im dokuczyła. Nie było w pobliżu parku, do którego mogliby chodzić na spacery z Ignasiem, we znaki dała im się ruchliwa i głośna ulica za oknami. Postanowili więc znaleźć coś bardziej przyjaznego, zwłaszcza dla małych dzieci. Najlepsza okazała się Praga. Z piątego piętra, na którym znajduje się ich obecne mieszkanie, roztacza się wspaniały widok na pełne uroku Jezioro Kamionkowskie i park Skaryszewski, a dopiero gdzieś w oddali majaczą warszawskie wieżowce. Ale oczywiście zdecydowali się kupić to mieszkanie nie tylko ze względu na bajeczne widoki, choć - jak sami przyznają - one właściwie przeważyły szalę.

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o urządzaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail:Zobacz przykład, Zapisz się



Przestrzeń tego wnętrza - oto co ich przede wszystkim zachwyciło w nowym mieszkaniu. Nie mogło być inaczej, skoro zamiast dotychczasowych 60 metrów kwadratowych zyskali dwa razy tyle, a na dodatek - ogromny taras o powierzchni niewiele mniejszej od mieszkania. Dla nowych właścicieli nie miało znaczenia to, że czekał ich gruntowny remont związany z przebudową nowego lokum. O przygotowanie projektu poprosili dwoje architektów - Bartka Hryniewickiego i Annę Stachurską. Bardzo sobie chwalą zaproponowane przez nich rozwiązania, które znacznie poprawiły estetykę wnętrza i podniosły jego komfort. Prace remontowe trwały dziesięć miesięcy. Tyle czasu zajęło między innymi wyburzenie niektórych ścian działowych oraz zabudowanie nieciekawego sufitu w POKOJU DZIENNYM (w ten sposób ukryto belki stropowe, które - zdaniem i gospodarzy, i architektów - temu mieszkaniu nie dodawały uroku). Powstała też wyspa na granicy KUCHNI i pokoju dziennego oraz sterowany elektronicznie system oświetlenia.

Urządzone nowocześnie mieszkanie jest jednocześnie bardzo przytulne. Ten ciepły klimat tworzą między innymi liczne boczne źródła światła, podłoga z jasnych jesionowych desek oraz kolorystyka. Dominuje paleta beżów i brązów, którą ożywiają pomarańczowe i pastelowe zielone akcenty. Duże znaczenie w kreowaniu atmosfery wnętrza mają także elementy nawiązujące do stylu lat sześćdziesiątych. Zaczęło się od glazury wybranej do łazienki. Płytki o deseniu i barwach kojarzących się z wzornictwem tamtego okresu projektanci zestawili z urządzeniami i bateriami o nowoczesnej linii. Efekt tak się spodobał Annie i Oktawianowi, że temu stylowi postanowili podporządkować pozostałe pomieszczenia.

Użytkowe i dekoracyjne przedmioty były wybierane bardzo starannie. O każdej lampie, zegarze czy krzesłach Anna potrafi długo opowiadać, przytaczając życiorysy ich projektantów. Ale wyposażając wnętrze, nie ograniczali się do dzieł klasyków designu - realizowali również własne projekty i marzenia. Przykładem jest czarno-biała rodzinna fotografia zajmująca niemal całą ścianę w pokoju dziennym. Zdjęcie przedstawiające Annę, Oktawiana i Ignasia na spacerze w lesie zrobiono podczas specjalnej sesji fotograficznej. Gospodarze wymarzyli sobie również duży, ale lekki i prosty w formie stół do jadalni. Trudno było znaleźć taki, który spełniałby ich wszystkie wymagania, mebel zaprojektowali więc współpracujący z właścicielami architekci. Z podobną pieczołowitością zaaranżowano część prywatną, czyli pomieszczenia usytuowane po drugiej stronie mieszkania. Jest tu SYPIALNIA, gabinet, pokój Ignasia, garderoba, łazienka i toaleta.

Mieszkanie zostało już w zasadzie urządzone - do zrobienia pozostały tylko detale. Podobnie jest z tarasem, na którym pani domu sadzi ostatnie rośliny. Kiedy się wśród nich siedzi, można wyczuć delikatną woń... czekolady. Ten miły skądinąd zapach, dochodzący z pobliskiej fabryki Wedla, trochę już domowników nuży. Udaje im się jednak o nim zapomnieć, kiedy spoglądają z góry na rozległy park i jezioro. Wtedy czują się tu prawie jak na Mazurach.

Zobacz galerię zdjęć



Zobacz także:

Aranżacja o smaku wina

Poetyckie mieszkanie

Mieszkanie w drewnie

Skomentuj:

Mieszkanie z widokiem na park