Aranżacja po sąsiedzku

Tekst, stylizacja i zdjęcia: Monika Lewandowska/Phototapeta

Co zrobić, gdy trzyosobowa rodzina potrzebuje coraz więcej miejsca, a sąsiedzi zza ściany uprzykrzają życie? Wraz ze sprawdzonymi przyjaciółmi można poszukać nowego domu.

UWAGA PONOWNA PUBLIKACJA ZA ZGODA WLASCICIELI
Wnętrze. Gospodyni bardzo lubi urozmaicone oświetlenie, dzięki któremu można kreować odpowiedni nastrój. W salonie przytulny klimat pomagają stworzyć lampy wiszące zamontowane w kilku miejscach. W podłużnej wnęce w ścianie z telewizorem zainstalowano halogen.
Fot. Monika Lewandowska
Pierwszy raz spotkali się w przedszkolu w Mrągowie, gdy mieli po cztery lata. Drugi raz nastąpił dwadzieścia lat później, także w Mrągowie. Obydwoje studiowali wówczas ekonomię (Paweł w Białymstoku, Małgosia w Warszawie). Po studiach ona chciała zamieszkać w stolicy na stałe i udało jej się przekonać do tego Pawła, już wtedy narzeczonego. Koronnym argumentem były lepsze widoki na rozwój zawodowy.

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o urządzaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail:Zobacz przykład, Zapisz się



Na dobry początek małżeństwa kupili niewielkie MIESZKANIE w bloku w Białołęce. Potem przyszła na świat Oleńka. Mieszkanie w mrówkowcu stawało się coraz bardziej uciążliwe, nie tylko ze względu na mały metraż i brak POKOJU DLA DZIECKA - najbardziej przeszkadzało im hałaśliwe sąsiedztwo. Małgosia i Paweł wspólnie z przyjaciółmi wpadli więc na pomysł, by kupić mieszkania obok siebie w jakimś niewielkim bloku. Cała czwórka zaczęła odwiedzać budowy i wertować ogłoszenia. Jednak czas płynął i nic interesującego się nie trafiało. Postanowili więc wspólnie wybudować bliźniak.

Sprawdź najnowsze trendy w urządzaniu mieszkań i domów



Poszukiwania zaczęły się na nowo, ale tym razem rozglądali się za działką budowlaną na przedmieściach. Dotarli aż do Jastrzębia, spokojnej wsi położonej dość daleko od Warszawy, gdzie trafili na powstające osiedle domków jednorodzinnych. I właśnie tam zamieszkały po sąsiedzku dwie zaprzyjaźnione rodziny. Dom otacza duży ogród, Ola ma więc wreszcie wystarczająco dużo miejsca do zabawy. Nie brakuje go także wewnątrz domu. Ulubionym miejscem gospodarzy jest parter, na którym urządzono otwartą część dzienną z SALONEM, jadalnią i KUCHNIĄ. Poddasze to przestrzeń bardziej intymna - tutaj znajduje się sypialnia rodziców, jeszcze nie urządzony pokój Oleńki, gabinet, łazienka oraz garderoba.

Zamów prenumeratę! To się opłaca! 12 numerów - tylko 64 zł!



Zaprojektowanie wnętrz powierzyli architektce Milenie Maciak. Gospodarze nie mieli dużych wymagań. Zależało im na funkcjonalności "ubranej" w estetyczną formę. Dom miał być pogodny i ciepły, pełen optymistycznych, jasnych kolorów. Urządzanie trwało równo rok. Każde pomieszczenie ma odmienną kolorystykę, a w związku z tym - swój charakterystyczny klimat. ŁAZIENKA jest kolorowa i wesoła; utrzymaną w ciemniejszej tonacji toaletę zdobi mozaika. Sypialnię dekoruje tapeta w różowe kwiaty, gabinet - złocista. Do salonu gospodarze wybrali neutralne, spokojne barwy, aby miejsce, w którym spędzają najwięcej czasu, zbyt szybko im się nie opatrzyło.

Najważniejszym - i najbardziej rzucającym się w oczy - elementem wystroju salonu jest kominek z zaokrągloną obudową, częściowo wyłożoną pięknym jasnym marmurem. Kominek od zawsze był wielkim marzeniem Małgosi i Pawła, nic więc dziwnego, że dzień, kiedy rozpalono w nim po raz pierwszy, został uznany za domowe święto. Właściciele są bardzo zadowoleni ze swojego domu (i nareszcie - także z sąsiedztwa). Stanowi on spokojny azyl na co dzień; dłuższe chwile relaksu rodzina spędza na Mazurach, gdzie Oleńka odwiedza swoich dziadków.

Zobacz galerię zdjęć



Zobacz także:

Kolorowa aranżacja

Dom podwójnie otwarty

Dom pełen obrazów

Skomentuj:

Aranżacja po sąsiedzku