Wystrój wnętrz restauracji Palmier

Tekst: Ewa Maciąg, zdjęcia: Celestyna Król

Atmosfera francuskiego bistra. Szlachetne materiały i kolory, które trudno nazwać. W karcie shake z... pieczonego ziemniaka, kefiru i wody pomarańczowej.

Kolory dżungli. Sufit pod antresolą budził najwięcej kontrowersji, ale pasuje idealnie. Krata i balustrada zaprojektowane specjalnie do tego wnętrza.
Kolory dżungli. Sufit pod antresolą budził najwięcej kontrowersji, ale pasuje idealnie. Krata i balustrada zaprojektowane specjalnie do tego wnętrza.
Fot.: Celestyna Król

Dlaczego "Palmier", od palmy, w centrum Warszawy? - To był mój pomysł na coś, co byłoby spektakularnym elementem tego miejsca. Pomyślałam o palmie, właściciele dopowiedzieli nazwę - opowiada Kinga Mostowik, architektka wnętrz. Zaprojektowała wielką palmę, znalazła ślusarza, który zapalił się do pomysłu, by wykonać ją z mosiężnej blachy. Złota instalacja stanęła tuż przy wejściu, wnętrze lokalu wypełniły żywe rośliny, które wbrew obawom ogrodnika zadomowiły się tu bez problemu. Mają mnóstwo dziennego światła, bo okna są tu ogromne, niemal od podłogi do sufitu - dobre pięć metrów! Otwierają się na ulicę i ogródek restauracji, urządzony stolikami i rattanowymi krzesłami charakterystycznymi dla paryskich knajpek. W donicach rośnie macierzanka i rozmaryn, wieczorami pięknie pachną.

Wnętrze nawiązuje do tradycji paryskich restauracji, jest szlachetnie spatynowane. - Wcześniej mieściły się tu różne restauracje, sklep agd. Zaczęłam od wyczyszczenia wnętrza z tego, co z latami narosło. Chciałam odkryć pierwotną fakturę i różowy kolor kolumn, ale okazało się to zbyt trudne. Musiałam je zamalować. Uratowaliśmy za to podłogę. Spod starych paneli i barbarzyńsko przyklejonej wykładziny wydobyliśmy piękne lastriko, wystarczyło je dobrze wyszlifować - opowiada Kinga. Wnętrze wypełniła szlachetnymi materiałami. Kamień, filc, dąb na podłodze antresoli, przy barze i na ścianie, spatynowane lustra wyszperane u kolekcjonerów, blaty kamiennych stolików szlifowane i wycinane tak, by wydobyć blask labradorytów. Uwagę zwracają kolory. Trudno je określić, tłem jest lekko zamglony, dymny odcień błękitu, kolumny utrzymane w szarości. - Z inwestorami podjęliśmy też odważną decyzję o skróceniu antresoli i przesunięciu schodów w głąb lokalu. Przedtem "wchodziły" w okno zabierając mnóstwo światła - dodaje Kinga.

Pod antresolą sufit ma kolor dzikiej, soczystej zieleni. Idealnym dopełnieniem jest bejcowany albo czarny dąb, szarość lastriko, złoto i mosiądz w ramach luster i płaskowniczkach w podłodze i na stołach. Wnętrze jest pięknie oświetlone. Wielki sześcioramienny żyrandol i customizowane lampki - stojące, wiszące, na wysięgnikach, ale na bazie jednego modelu, zaprojektowała autorka wnętrza. Wszystko wygląda na lekko spracowane, właśnie o to projektantce chodziło. Klimat swobodnej elegancji podkreślają też sprzęty. Wysłużone, stare angielskie kanapy (współczesna skóra nie ma tej klasy, połysku i szlachetności - mówi projektantka) i krzesła z fabryki Ton. W łazience zwraca uwagę podłoga według pomysłu architektki. To lastriko z pasami z kamienia i mosiężnymi wstawkami.

Karta francuska. Croissant z rostbefem, zupa cebulowa na bulionie z kaczki z grzanką z zapieczonym serem, foie gras z rabarbarem, karmelizowanymi włoskimi orzechami z sosem na bazie anyżu i skórek pomarańczy. Barem opiekuje się Craft Coctails Brothers. Są dumni, że wykorzystują receptury z pierwszej książki barmańskiej "How to mix drinks" Jerry'ego Thomasa, wydanej w 1862 roku. Proponują niecodzienne połączenia smaków, np. kaszy gryczanej i kokosa. Nic to w porównaniu z  firmowym szejkiem. To miks z pieczonego ziemniaka, kefiru, wody pomarańczowej, masła i wanilii. Kusi tylko odważnych, ale kto raz spróbował, wraca po więcej.



Skomentuj:

Wystrój wnętrz restauracji Palmier