Mieszkanie w budynku Cosmopolitan - z widokiem na Pałac Kultury

zdjęcia: Hanna Długosz, stylizacja: Anna Tyślerowicz, tekst: Aleksandra Miłorzębska

Mieszkanie z widokiem na Pałac Kultury - taka panorama jest godna pozazdroszczenia! Ale stanowi też nie lada wyzwanie. Narzuca styl i kolor wnętrza. I tylko od wyczucia projektanta zależy, czy stanie się atutem wnętrza czy jego przekleństwem.

Meble i dodatki jak dzieła sztuki: charakterystyczna lampa podłogowa od Delightfull przypomina saksofon, skórzany fotel Lama projektu Ludowiki i Roberta Palombów dla Zanotta to już klasyk designu. Na podłodze dywan autorstwa Jana Katha. Kanapy od Rolf Benz, stoliki od Minotti.
Meble i dodatki jak dzieła sztuki: charakterystyczna lampa podłogowa od Delightfull przypomina saksofon, skórzany fotel Lama projektu Ludowiki i Roberta Palombów dla Zanotta to już klasyk designu. Na podłodze dywan autorstwa Jana Katha. Kanapy od Rolf Benz, stoliki od Minotti.
Fot. Hanna Długosz

Czasem nie wystarczą oryginalne meble, by stworzyć ciekawe wnętrze. Czasem trzeba jeszcze tak je dobrać, żeby zagrały z panoramą za oknem. Dopiero wtedy powstaje spójny projekt. Ta zasada idealnie sprawdziła się w apartamencie Martyny i Piotra. Wystarczyła jedna wizyta w ich mieszkaniu, by Anna Koszela i Joanna Malinowska, architektki wnętrz, zrozumiały, że widoku, jaki się z niego rozpościera, nie można zlekceważyć.

PRZEJDŹ DO GALERII >>

Życie w nowoczesnym wieżowcu

Apartament znajduje się w budynku Cosmopolitan – jednym z najwyższych i najnowocześniejszych wieżowców w centrum Warszawy. Czterokondygnacyjny parking, piętro rekreacyjne z klubem fitness, saunami i jacuzzi, lokale usługowe i restauracje na parterze – wszystko zostało tak zaplanowane, by czas upływał mieszkańcom miło i wygodnie. Kiedy listonosz włoży do skrzynki list, kwitek czy przesyłkę, w mieszkaniu na ekranie wyświetla się komunikat „poczta”, a ogrzewaniem i klimatyzacją właściciele mogą sterować zdalnie za pomocą tabletu albo smartfona.
Tym jednak, co mieszkańcy tego wieżowca doceniają najbardziej, jest lokalizacja w centrum miasta i oszałamiająca panorama.

Martyna iPiotr często wyjeżdżają służbowo za granicę. Właściwie nie ma tygodnia, by gdzieś nie lecieli. Choć pod Warszawą mają przestronny dom, ciągłe dojazdy na lotnisko zabierały im mnóstwo czasu inerwów. Szukali jakiegoś innego rozwiązania iwtedy właśnie wstolicy wyrósł nowy apartamentowiec

– opowiada Anna Koszela. Dzisiaj wiedzą, że nie mogli wybrać lepiej. Z jednej strony są w centrum wydarzeń, z drugiej wysoko nad ziemią czują się całkowicie odizolowani od miejskiego gwaru – zwłaszcza, gdy miasto spowija gęsta mgła. To mieszkanie nazywają oazą spokoju.

Prosta sprawa tylko z pozoru

Co ciekawe, trochę trwało poszukiwanie architekta. – Może dlatego, że oddany przez dewelopera apartament miał już urządzone łazienki i kuchnię, wydawało się więc, że mieszkanie jest właściwie skończone – zastanawia się projektantka. Tymczasem do szczęśliwego finału było jeszcze bardzo daleko. Anna Koszela wiedziała, że szklane ściany są nie lada wyzwaniem, a rozległa panorama będzie się narzucała z całą intensywnością.

Zanim jednak doszło do wyboru konkretnych kanap, stołów, krzeseł, czekała ją niespodzianka. Powstał problem z oświetleniem. – Budynek ma skomplikowaną konstrukcję, podobną do tych stosowanych w wiszących mostach. Konserwator nie zgodził się na głębokie wkuwanie się w tynk czy wymianę instalacji. Musiałam znaleźć nie tylko odpowiednie lampy, ale jeszcze zastanowić się, jak je podwiesić – wyjaśnia architektka.

Kwestia wyboru

Właściciele bardzo jej kibicowali i mimo licznych obowiązków aktywnie uczestniczyli we wszystkich pracach. Szczególnie Piotr nieustannie dopytywał się o szczegóły proponowanych przez Annę rozwiązań. Kiedy nareszcie uporali się z kwestiami technicznymi, przeszli do tego, co zawsze w urządzaniu jest najprzyjemniejsze – do wyboru mebli.

Właścicielom zależało, żeby były funkcjonalne, wygodne iprzypominały małe dzieła sztuki. Dopytywali się, gdzie staną ijak będzie padało na nie światło, ale co do samego wyboru zdali się całkowicie na mnie. Od początku też zgodziliśmy się co do tego, że bardzo determinuje nas widok za oknem. Wzwiązku zczym kolor musi być stonowany, aformy proste, bo inaczej wyjdzie kakofonia barw ikształtów

– tłumaczy Anna Koszela.

Wnętrze jest więc nowoczesne i nieprzeładowane, miejscami wręcz surowe i chłodne (np. obok kuchni cała ściana wyłożona jest postarzanymi lustrami). Jednym z głównych jego atutów są designerskie lampy. Tylko w sypialniach właściciele pozwolili sobie na drobne odstępstwa i wprowadzili więcej ciepłych materiałów i faktur, takich jak mdf, tapety, tapicerowane zagłówki łóżek.

Tu się dobrze mieszka

Anna, od niedawna właścicielka Galerii Ornament, sama dobierała też obrazy i je oprawiała. Część powstała na specjalne zamówienie. Dzisiaj wiszą pośród plakatów z polskich komedii, które zbiera Piotr. W jego kolekcji odnaleźć można np. plakaty z „Misia” czy „Rozmów kontrolowanych”.

Wysiłek architekta i zaangażowanie właścicieli bardzo się opłaciły. Nie tylko dlatego, że w mieszkaniu po prostu dobrze się mieszka. Niedługo po tym, jak zakończyli urządzanie, apartament zdobył pierwsze miejsce w prestiżowym międzynarodowym konkursie European Property Awards w Londynie.

Kto to zaprojektował?

Anna Koszela, annakoszela.pl:
Projekt wnętrza był bardzo zdeterminowany przez widok za oknem. Chodziło o to, żeby panorama stolicy stała się integralną częścią apartamentu, naturalnym tłem mebli, ale jednocześnie nie zdominowała ich. Największym wyzwaniem okazały się... sprawy techniczne. Złożona konstrukcja budynku uniemożliwiała na przykład wymianę instalacji elektrycznej czy głębokie wkuwanie się w tynk. Musiałam wymyślić specjalne rozwiązania, ale koniec końców mieszkanie na tym zyskało.

PRZEJDŹ DO GALERII >>

Skomentuj:

Mieszkanie w budynku Cosmopolitan - z widokiem na Pałac Kultury