Mieszkanie Agaty Passent w samym sercu Warszawy

Felietony pisze zawsze w bibliotece, bo w domu za dużo rzeczy ją rozprasza. Agata Passent stworzyła mieszkanie tak, by każdy z mieszkańców miał swoją przestrzeń, ale jednocześnie żeby mogli być razem.

Kto tu mieszka? Agata Passent - felietonistka i dziennikarka; Wojtek Kuczok - pisarz; Kuba Wieteska - syn Agaty (i pies Korek).
Gdzie? W Warszawie.
Metraż: 120 m kw.

Po latach mieszkania przy gwarnej ulicy w centrum miasta z pięknym widokiem i neonami za oknem Agata miała dość hałasu i kurzu. Kupiła mieszkanie w oficynie kamienicy z 1937 roku, oddzielone od ulicy głównym budynkiem i dziedzińcem. Zyskała spokój i ciszę.

Mieszkanie na ostatnim piętrze

Usytuowane na ostatnim piętrze mieszkanie, jest przepełnione światłem. Salon z kuchnią i biuro budzą się wraz ze wschodem słońca, sypialnię usypia zachód. Przestrzeń mieszkania została stworzona od nowa po totalnym remoncie, podczas którego usunięto ścianę dzielącą kuchnię i salon. Zmienione zostało także przeznaczenie niektórych pomieszczeń - np. obecny pokój synka Agaty dawniej był służbówką. Nad wszystkimi zmianami czuwał architekt Mateusz Baumiller.

Agata zdecydowała się na modernizm i europejski funkcjonalizm, połączenie Paryża i Berlina. Jestem z miasta i mieszkam w samym sercu miasta - mówi. Dlatego w nowoczesnej jak na ówczesne czasy kamienicy z garażem podziemnym i windą nie chciała wprowadzać przaśnych elementów kurpiowskich czy prowansalskiej nostalgii. Mieszkam w Europie, ale na Mazowszu, gdzie jeśli chodzi o styl architektoniczny, nie ma do czego nawiązywać - tłumaczy. Zdecydowała się na eklektyczne meble, biel i szarość, która dobrze eksponuje obrazy i fotografie. Odrzuciła surowy minimalizm, nie zrezygnowała z pamiątek i przedmiotów z historią.

Kuchnia z widokiem na podwórze

Sercem domu jest kuchnia z mocnym akcentem stołu, który Agata sama zaprojektowała. Kwadratowy, bo nie lubi, gdy podczas kolacji ktoś siedzi sam u szczytu stołu jak na weselu. Z zaokrąglonymi kantami, bo zbliża. Dostatecznie duży, by pomieścić wszystkie aktywności domowników. Raz jest jadalniany, raz jest biurkiem Kuby do odrabiania lekcji, stołem Wojtka do pisania powieści i felietonów, biurem Agaty. Zwykle panuje na nim twórczy bałagan, często stoją kredki Kuby, owoce, książki. Jest tak duży, że przed śniadaniem można jednym ruchem odsunąć papiery i kredki na bok, by postawić talerze. Agata pomalowała go na żółto, żeby ożywić wnętrze, ale też z powodu sentymentu do Szwecji, gdzie część jej rodziny musiała wyemigrować w 1968 roku.

Niestandardowe rozwiązania

Dość ryzykowny pomysł luster zamiast tradycyjnych płytek czy marmuru nad blatem kuchni świetnie się sprawdził. Początkowo Agata była temu przeciwna, ale Mateusz wymusił na niej to rozwiązanie, obiecując, że jeśli się nie sprawdzi, osobiście skuje lustra! Bała się odbić kuchennego bałaganu i wiecznych plam na szkle przy zmywaniu. Tymczasem w lustrach odbija się świat wewnętrzny domu, światło, niebo i słońce. Dzięki temu realność zza okna mniej tu dociera. Doskonale spisuje się też bazaltowa, antypoślizgowa podłoga w kuchni i korytarzu, którą łatwo utrzymać w czystości.

Przesuwne drzwi sypialni z płaskorzeźbą, nawiązujące do prac Romana Owidzkiego, wykonał rzeźbiarz Jan Terlecki, którego projekty zachwyciły Agatę. Pomimo że wyglądają na ciężkie, w rzeczywistości nie są, łatwo je zdjąć, a w razie przeprowadzki można je zdemontować i zabrać ze sobą w nowe miejsce. Jan Terlecki jest też autorem większości drewnianych elementów w domu, w tym szaf zmyślnie wkomponowanych w powierzchnię ścian oraz imitujących białe, masywne filary. Ich przepastne wnętrza mieszczą wszystkie ubrania, a także zbiory książek, których nadmiar Agata z Wojtkiem regularnie oddają do dwóch śródmiejskich bibliotek.

Anna Mucha: "W moim mieszkaniu są szwedzkie meble, bo to są polskie pieniądze"

Więcej o: