Mieszkanie projektantki wnętrz w starej kamienicy

Tekst: Katarzyna Kowalska, stylizacja: Joanna Płachecka, projekt wnętrza: Magda Ilmer/Boho Studio

Każde stare wnętrze ma w sobie to coś, a raczej kogoś - ducha tego miejsca. Ważne, by go nie wypłoszyć, ale stworzyć mu jak najlepsze warunki.

Taki widok jest możliwy tylko w mieszkaniu w amfiladzie. Po obu stronach drzwi stoją prawdziwe meblowe zabytki z lat pięćdziesiątych XX wieku. Z prawej - szafka kupiona za zaledwie 200 zł na targu staroci, z lewej - szafka sprezentowana pani domu przez jej brata. Obie są wymarzonym miejscem na drobiazgi sprzed lat i na piękne szkło. Fioletowy fotel Magda odziedziczyła po wujku.
Taki widok jest możliwy tylko w mieszkaniu w amfiladzie. Po obu stronach drzwi stoją prawdziwe meblowe zabytki z lat pięćdziesiątych XX wieku. Z prawej - szafka kupiona za zaledwie 200 zł na targu staroci, z lewej - szafka sprezentowana pani domu przez jej brata. Obie są wymarzonym miejscem na drobiazgi sprzed lat i na piękne szkło. Fioletowy fotel Magda odziedziczyła po wujku.
Fot. Michał Mutor

Weszliśmy, wpadliśmy w zachwyt, wyremontowaliśmy. zaledwie w trzy miesiące – tak w skrócie można opisać historię mieszkania Magdy i Marka. A oto dłuższa wersja. Mieszkanie znajduje się w przedwojennej kamienicy na warszawskim Grochowie. To okolica, w której wciąż można odkryć prawdziwe wnętrzarskie perełki, tyle że w nieco zaniedbanym stanie. Tak było i tym razem. Przyszli właściciele z dużą niepewnością wchodzili najpierw do starego budynku, a potem do dawno nieodnawianego mieszkania. I już po kilku minutach byli pewni, że znaleźli to, czego szukali. Fachowe spojrzenie projektantki (czyli Magdy) i inżyniera (Marka) od razu pozwoliło dostrzec wielkie zalety i niewielkie wady (bo przecież wizja generalnego remontu nie mogła ich przestraszyć).

Przeczytaj także: Mieszkanie projektantki wnętrz. Wszystko do siebie pasuje

Bardzo spodobał im się układ pomieszczeń, dający duże możliwości. Sypialnia była duża, wydzielili więc z niej pokój do pracy – i tak powstała amfilada, już niespotykana w nowoczesnych wnętrzach. W mieszkaniu na szczęście udało się uratować starą dębową podłogę, która przetrwała w niezłym stanie, przykryta „troskliwie” przez poprzednich mieszkańców warstwą grubego linoleum. Spuszczona na chwilę z oka ekipa remontowa co prawda zgodnie z planem wycyklinowała posadzkę w kuchni, ale potem przez pomyłkę pomalowała ją na czarno. Kilka chwil niezadowolenia i irytacji... – A potem uznaliśmy, że to jednak bardzo dobry kolor – wspominają ze śmiechem Magda i Marek. – I tak już zostało.

Do takiego wnętrza nie pasował żaden nowoczesny styl. Na miejscu wydawała się jedynie klasyka, która – jak się okazało – bardzo gospodarzom odpowiadała. Współczesne meble i dodatki, jak na przykład szary narożnik w pokoju dziennym, nie tylko stały się neutralnym tłem pięknych starych sprzętów, ale same jakby nabrały przy nich szlachetnej patyny.

ZOBACZ ZDJĘCIA >>

Skomentuj:

Mieszkanie projektantki wnętrz w starej kamienicy