Kiosk - kup onlineKiosk - Ladnydom.pl

Apartament z widokiem na morze w wieżowcu Sea Towers

zdjęcia Celestyna Król stylizacja Celestyna Król, Katarzyna Młodzińska tekst Anna Tomiak wybór przedmiotów do butiku Magda Rzeszot

Jeśli od progu widzimy za oknem zjawiskową panoramę wybrzeża, natychmiast mamy skojarzenie z luksusem. Mieszkanie, nawet niewielkie, od razu staje się apartamentem. Taki właśnie efekt zachodzi we wnętrzach Sea Towers, najbardziej rozpoznawalnego wieżowca Trójmiasta.

Między oknami stolik z marmurowym blatem Pelegie, zaprojektowany przez Dorotę Koziarę dla Comforty (Mesmetric). Fotel wykonany przez tapicera Kazimierza Miąskowskiego, zasłony WinDekor.
Między oknami stolik z marmurowym blatem Pelegie, zaprojektowany przez Dorotę Koziarę dla Comforty (Mesmetric). Fotel wykonany przez tapicera Kazimierza Miąskowskiego, zasłony WinDekor.
Fot. Celestyna Król

Kto tu mieszka? Małżeństwo z Warszawy
Gdzie? W Gdyni, budynek Sea Towers.
Metraż: ok. 55 m2

Sea Towers, kompleks dwóch gdyńskich wieżowców, to szczególne miejsce. Wielu jego mieszkańców pochodzi spoza Trójmiasta, bywają tam tylko podczas weekendów albo urlopów, przyjeżdżają nacieszyć się plażą i wspaniałym widokiem na morze, który rozciąga się z okien. To mieszkanie to właśnie taki przypadek – nieduże, ale tak urządzone, by można było w nim wypocząć.

– Nie obeszło się bez przesuwania ścian – przyznaje projektantka Joanna Kiryłowicz. Wmieszkaniu był wąski, ciemny korytarz. Na szczęście udało się go poszerzyć, co zupełnie zmieniło charakter wnętrza. Przybyło miejsca, zrobiło się jaśniej, aprzede wszystkim otworzył się widok na morze.

Zwężenie pozostało jedynie na wysokości „komina”, czyli obudowanego pionu, którego w żaden sposób nie dało się przesunąć. W tym miejscu wstawiono ramę przedłużoną pięknym nadświetlem, której biel kontrastuje z ciemnym kolorem ścian przedpokoju. –

Ta symboliczna brama prowadzi nas do środka – tłumaczy Kiryłowicz. – Pierwsze wrażenie jest bardzo ważne – dodaje. – Dość często wyburzam nadproża iwstawiam drzwi prawie sięgające sufitu. Dzięki temu pomieszczenia wydają się wyższe. Czujemy się wnich lepiej, bo mamy wrażenie przestrzeni. Wtym przypadku, dzięki drobnej przeróbce, zyskaliśmy jeszcze jedno – wejście do mieszkania znalazło się wjednej linii zoknem wsalonie. Przekraczając próg, od razu widzimy, że jesteśmy nad morzem.

Małą kuchnię oddzieliła od przedpokoju przeszklona ścianka w stalowej ramie ustawiona na rancie szafki. Sprytny pomysł, który optycznie powiększył i nieco rozjaśnił oba wnętrza. Kuchnia nie ma okna, jest otwarta na salon, ale wyraźnie zamyka się w swojej przestrzeni. Dokładnie przemyślana, nie stanowi jego części, jest tylko ważnym uzupełnieniem. Zdobi ją orzechowe drewno (przykrywa nie tylko fronty szafek, ale i sufit) oraz przyjemne w dotyku, cementowe płytki sprowadzone z Maroka. Czerń i biel przeplata się na nich z kolorem oliwki. Biel, która powtarza się także w innych elementach kuchni i marmurowy blat stołu, sprawiają, że wnętrze jest jasne i pogodne.

Projektantka, zainspirowana nadmorską przyrodą, postawiła na ciepłe barwy. Odcienie szarości, które pojawiają się w salonie, a także w holu i sypialni, urozmaica wyraźna domieszka beżu. Skojarzenie z piaskiem na plaży? Być może.

– Ciepłe kolory mają ważną zaletę: rozmywają się wprzestrzeni, nie umniejszają jej ani nie dzielą, to bywa zadaniem zimnych barw – tłumaczy Kiryłowicz.

Sypialnię również przegradzał pion. Został zamaskowany pokaźną szafą, której dolna część pełni rolę wezgłowia łóżka. Ściana z luster odbija światło padające z okna i rozjaśnia wnętrze. Ozdobą są nocne szafki ozdobione czeczotowym fornirem o bardzo bogatym rysunku. To nawiązanie do art déco, podobnie jak uchwyty szafek wiszących w salonie czy ozdobne nadświetla nad drzwiami. Z kolei frezowane linie, widoczne na lustrach i meblach, a także kształt stolika w salonie, budzą skojarzenie z gdyńskim modernizmem. Płytki w kuchni i krzesła to wspomnienie amerykańskich filmów z lat 60.

– Wnętrze nie musi być modne, ani wiernie oddawać konkretnego stylu – uważa projektantka. – Ale musi odpowiadać ludziom, którzy mają wnim mieszkać. Niczego nie kopiuję, lecz chętnie wracam do historii, przetwarzam ją na różne sposoby. Mieszam style, eksperymentuję, awszystko po to, by stworzyć wnętrze adresowane do konkretnych osób. Liczę na to, że dobrze się wnim poczują ije polubią.

Joanna Kiryłowicz zaprojektowała większość mebli znajdujących się w mieszkaniu. Szafki w łazience to też jej dzieło.

– Łazienka została podzielona na dwie części – tłumaczy. – Wpierwszej znajduje się duża szafa zperforowanej blachy pomalowanej na biało. Mieści pralkę isuszarkę. Drugą zajmuje prysznic ozdobiony marmurem. Blat zumywalką też jest marmurowy. Dolne szafki, tak jak meble wcałym mieszkaniu, wykończone zostały orzechowym drewnem, górne – lustrami. Musiało być funkcjonalnie, wobec tego, oprócz półeczek zamontowano wnich gniazdka. Płytki, jak w kuchni, są cementowe, czarno-białe, wykończone listwami zgranitu.

Mieszkanie oświetlają lampy upolowane w internecie, ale równie ważne są punkty świetlne umieszczone w  wielu miejscach na ścianach. Wieczorem to one budują nastój, dodają wnętrzu lekkości, podkreślają jego charakter i urodę.
O spójności pomieszczeń przesądza m.in. powtarzająca się kolorystyka i meble wykonane z tego samego materiału (orzech). Mimo podobieństw, zachowują swoje kształty i odrębność.

    Więcej o:

Skomentuj:

Apartament z widokiem na morze w wieżowcu Sea Towers