Strefa smaku: Weranda lunch&wine

Lena Szydłowska
08.08.2014 08:00
A A A
Weranda lunch&wine

Weranda lunch&wine (Fot. Michał Cichocki)

Miejsce w poznańskim Starym Browarze, które co rusz zaskakuje barwnymi, spektakularnymi metamorfozami wystroju. Zaprasza na lekkie lunche i leniwe niedziele z muzyką, sportem i sztuką.

Bajeczne girlandy, wazony ze świeżymi kwiatami, a wokół soczysta zieleń i widok na pobliski park. Prosty pomysł na wnętrze, a jaki wdzięczny efekt! Weranda Lunch & Wine to najmłodsza z trzech siostrzanych poznańskich lokali. Obok Zielonej Werandy i Werandy Caffe, ma najbardziej nowoczesny charakter wpisujący się w architekturę zabytkowego Starego Browaru. Ci, którzy wpadają tu do galerii handlowej na zakupy, potem często przesiadują „pod kwiatami” przy domowym serniku i zwykle trwa to dłużej niż zaplanowali.

Wnętrze łączy domowy klimat i wspomnienia fabrycznej przeszłości. Kiedyś mieściła się w nim kotłownia dawnego browaru Huggera, przypomina o tym odrestaurowany fragment żeliwnego kotła. Dzięki przeszklonemu dachowi, wielkim oknom i jasnym ścianom jest doświetlone i daje spore pole do popisu dekoratorom. - Kolorowe kompozycje zmieniamy co sezon i jeszcze nie zdarzyło się, by jakikolwiek element się powtórzył. Powstają w naszej pracowni, cały staff, od menedżera po kelnerów, robi i montuje je własnoręcznie. Mamy przy tym mnóstwo zabawy. Potem girlandy trafiają do przedszkoli i sierocińców, by dzieci mogły się nimi nacieszyć - opowiada Jan Poniński, właściciel Werandy, nazwisko świetnie znane nie tylko restauratorom, ale też kibicom   sportowym. Przez kilka lat był w kadrze snow-board cross'u. Sport jest jego pasją, ale poświęcił się restauracjom. Po studiach w Nowym Jorku zaangażował się w rodzinną firmę stworzoną przez rodziców pod koniec lat 90. Najpierw mama otworzyła Werandę Caffe, w tym czasie w Poznaniu brakowało klimatycznej kawiarni. Potem powstała Zielona Weranda ze śródziemnomorską kuchnią, a wreszcie Weranda Lunch & Wine. W karcie są sałaty z grillowanymi mięsami, włoskimi dodatkami, kreatywnie skomponowane crostini, ryby, makarony. Szef kuchni, Grzegorz Gąsior z kucharzami wymyślają codziennie nowe menu. - Od dwóch lat żaden lunch się nie powtórzył! - zapewnia Jan Poniński. Cieszy się, że udało mu się zrealizować marzenie: stworzyć knajpkę w duchu bistr, w jakich bywał w Nowym Jorku.

Latem obok restauracji działa Take Away, czyli letni bar i ogródek. Organizuje się tu słynne już w Poznaniu „Lazy Sundays”. Na Dziedzińcu Sztuki Browaru i w pobliskim parku, można na leżakach posłuchać didżejów, zorganizować piknik, pograć we freesbee. Są warsztaty kulinarne, zabawy dla dzieci, pokazy, np. capoeiry, a nawet mody. - W tym roku impreza odbywa się w festiwalowej stylistyce - mówi Jan. - Są koncerty, podajemy „corn dogi” (bez glutenu), domowe lemoniady oraz „cover drinki”.

Od niedawna autorskie przysmaki restauracji można kupić w Weranda Deli & Gifts, która jest połączeniem delikatesów i sklepu z upominkami. Konfitury (np. winogronowo-orzechowa albo wiśniowa według przepisu brata Jana, z zawodu lekarza), oliwy (pomysłu jednego z młodych kucharzy), przyprawy, miody, a także cieszący się zasłużonym uznaniem firmowy sos winegret, którym przyprawiają w Werandzie sałaty. Jak dotąd nikomu nie udało się „odszyfrować” jego receptury. To rodzinny Top Secret.

ZOBACZ ZDJĘCIA>>

dom i wnętrze na wideo

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Komentarze (1)
Zaloguj się
  • mbroszak

    Oceniono 5 razy 3

    Polski sernik, polska szarlotka, polska restauracja z litewską sałatką, a nazywa się lunch&wine???? "Obiady i wino" brzmi źle?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX