Wnętrza: awangarda na zamówienie

tekst i stylizacja Katarzyna Mackiewicz
29.09.2015 07:00
A A A
Rafał Dominik w pracowni.

Rafał Dominik w pracowni. (Fot. Michał Mutor)

Rafał Dominik po swojemu wpisuje się w rodzinną tradycję. Robi niekonwencjonalne gadżety i meble. Maluje murale w galeriach i garażach. Bierze udział w akcjach społecznych, a jego filmy przybliżają sztukę. Jednocześnie tworzy teksty i śpiewa w zespole... disco polo. Przyznaje: "mam pociąg do robienia awangardowej komercji".

Pracownia Rafała Dominika powstała w czasach, kiedy dla artystów przeznaczano górne mieszkania w odbudowywanym śródmieściu Warszawy. Gdy jeszcze studiował na Akademii Sztuk Pięknych rozglądał się za własnym kątem do malowania. Wtedy dziadek, znany malarz Tadeusz Dominik, postanowił przekazać mu swą dawną pracownię. Choć nie łączyła ich zwykła relacja mistrz - uczeń, szanowali swe dokonania czy możliwości. Ich wzajemny stosunek określa powiedzenie: "nie rozumiem tego, co robisz, ale wierzę w twój talent". Rafał malował dużo, z rozpryskiem. Bez generalnego remontu już nikt by po nim nie wynajął mieszkania i powoli ta tymczasowa pracownia zamieniała się w mieszkanie artysty - jego własny kąt. Obecnie pracuje głównie przy komputerze tworząc obrazy cyfrowe. Farb już nie widać i nie czuć, ale za to rozchodzi się woń solwentu (substancji uwalnianej przy wydrukach komputerowych). "To taki nowoczesny werniks" - wyjaśnia Rafał.

Planuje już na jednej ze ścian mural i przestaną być one dziewiczo białe, ale na razie są idealnym tłem do wyświetlania ulubionych filmów.

Przestrzeń zaprojektowana specjalnie na pracownię ma wiele zalet - przede wszystkim wysokość i świetlik w dachu dający idealne rozproszone światło. Pełno tu zakamarków, różnych poziomów, co sprawia, że 68-metrowe wnętrze wydaje się większe. Gęstwina przypadkowych mebli z okresu wynajmu została mocno przerzedzona, by odsłonić część oryginalnego wyposażenia pracowni. - Dziadek wykładał przez jakiś czas na wzornictwie i sam majsterkował. Mam jego zydle, także antresola jest jego pomysłu, zbudował łóżko z szufladą i meblościankę - wylicza Rafał, który w pewien sposób kontynuuje tę metodę urządzania się. Jeśli potrzebuje jakiegoś mebla, najpierw się zastanawia jak go samemu zrobić, co wykorzystać. Ma też trochę mebli z odzysku, a niektóre z nich zostały przemalowane. Nawet banalne plastikowe krzesło nabrało indywidualnego charakteru. Oparł się jednak pokusie pomalowania antresoli na biało, bo lubi widok drewna, "a poza tym wygląda bardziej oldskulowo". Balustrada antresoli to też dobre miejsce na ekspozycję prac takich jak flagi (wystawione na festiwalu w Amsterdamie, gdzie powiewały jak proporce na tyczkach). Ich nazwy "Action", "Tropical" "Heat" to owoc fascynacji filmami akcji z lat 80., które żartobliwie określa filmami klasy G do Z.

Pod antresolą znalazło się miejsce na stare pianino, zachowane, "bo to po prostu fajny, ładny mebel". W trosce o sąsiadów nie gra na nim, bo rozstrojone i zbyt głośne. Swoje pasje muzyczne realizuje inaczej. Płyt słucha, jakkolwiek dziwnie to brzmi, na Jeleniu - meblu własnego pomysłu, jednym z serii Mebleksu, firmy meblarskiej powstałej jako fikcyjny koncept na zaliczenie na akademii, który potem faktycznie zrealizował. W tym wypadku jest to przerobiona rzeźba ogrodowa z dodaną półką na adapter. Zestaw muzyczny dopełnia zaadaptowana na stojak na płyty winylowe skrzynka Coca-Coli. Marzy mu się projektowanie okładek dla zespołów disco polo, jednak one nie wydają drogich winyli. Sam, jeszcze jako student, wymyślił fikcyjny (znowu!) zespół i nagrał płytę. Tak mu się to spodobało, że nie tylko dostał zaliczenie na akademii, ale teraz na serio pisze teksty i śpiewa. Z Galactics dali swój koncert w Muzeum Sztuki Nowoczesnej - "Nie ma sorry" w 2008, byli też obecni na 65. urodzinach Galerii Arsenał w Poznaniu w 2014 r.,  gdzie dopełnieniem było wideo Rafała "Polska" i "Age of Aquarius". Dostali nawet zaproszenie do klubu w Tokio, ale na razie sprawa rozbija się o brak funduszy.

ZOBACZ MIESZKANIE W SOPOCIE PEŁNE AŻUROWEJ LEKKOŚCI>>

W muzyce disco polo podoba mu się jej szczerość, brak zadęcia. - Chcę swoją sztukę robić w rytmie disco polo, no, chyba trochę przesadziłem - śmieje się. Bardzo jednak chciałby, aby na grudniową wystawę w Zachęcie przyszło wiele osób spoza kręgu sztuki. W studiu Czosnek, w którym pracuje z Tymkiem Borowskim i Kasią Przezwańską, mają powiedzenie,  że chcą robić fajne prace, które spodobałyby się wujkowi - takie, które można by pokazać na imieninach u cioci. Na zlecenie stowarzyszenia beethowenowskiego razem z Tymkiem Borowskim i Jakubem Maińskim zrobili film w konwencji explanation video "How culture works?" - wyjaśniający mechanizmy działania kultury.

Obecny system pracy Rafała to coraz bardziej działanie samodzielnie, w domu. Mieszkanie w centrum ma swe zalety - wszędzie blisko, więc rzadko rusza gdzieś dalej. Gdyby zrobić mapę jego wędrówek byłaby to duża czerwona kropka w centrum Warszawy. Ceni sobie śródmiejskie klimaty, warszawskość rodem ze "Złego" Tyrmanda, jednej z ważniejszych powieści odkrytych w bibliotece dziadka. Tym bardziej, że sam mieszka tuż przy jednym z kluczowych punktów zawiązania akcji tej książki. Fikcja miesza się tu z rzeczywistością. Tyrmand, który na kartach "Złego" rozprawił się z chuliganerią, w rzeczywistości miał z nią spory problem. Rafał zaś wymyśla fikcyjne firmy, zespoły muzyczne, które powstają potem naprawdę - w realu.

 

ZOBACZ ZDJĘCIA>>

 

 

Zobacz także

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Komentarze (1)
Zaloguj się
  • architektura2004

    0

    Gratuluję, świetne pomysły i realizacje. U nas w Krakowie mamy manufakturę Luxum.,też niesamowite wnętrza,tylko może bardziej skomercjalizowane.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX