Wnętrza: dom na wzgórzu

Julka Paluszkiewicz
10.09.2015 15:20
A A A
Wokół domu rozległy ogród z basenem i odpornymi na upały roślinami.

Wokół domu rozległy ogród z basenem i odpornymi na upały roślinami. (Fot. Leo Zappert)

Znaleźli to miejsce przypadkiem i od razu wyobrazili sobie przyszły dom. Zaprojektowali go tak, by w nowoczesny sposób nawiązywał do Bauhausu.

Kto tu mieszka? Marie, nauczycielka matematyki, Jean Luc, farmaceuta, kolekcjoner sztuki i designu, i ich dwie córeczki.
Gdzie? Marsylia.
Metraż: 180 m kw.

Usytuowany na wzgórzu spokojnej 12. dzielnicy St. Julien, jest idealnym miejscem do życia z dziećmi. Można czuć się tu jak na wsi, będąc jednocześnie blisko centrum Marsylii. Znaleźli to miejsce przypadkiem. Mieszkali w kamienicy kilkaset metrów stąd, kiedy nadarzyła się okazja. - Nie planowaliśmy zakupu ziemi ani budowy, ale gdy na spacerze trafiliśmy na to wzgórze, wyobraziliśmy sobie, że tu stanie nasz dom - mówi Marie.

Od początku wiedzieli, że w nowoczesny sposób będzie nawiązywał do ulubionego Bauhausu. Proste powierzchnie betonu i mnóstwo światła wpadającego przez okna. Przez dwa lata wspólnie z architektem pracowali nad projektem, aby nadać mu wymarzony kształt. Wokół domu zaplanowali rozległy ogród z basenem, gdzie cała rodzina spędza większość wolnego czasu. Zdecydowali się na przestrzeń, miękkie trawniki i kilka odpornych na upały roślin, dzięki temu pielęgnacja ogrodu nie jest czasochłonna.

Marie i Jean-Luc dzielą wspólne zainteresowania architekturą i projektowaniem wnętrz, a w swoim domu stworzyli niezwykłą ekspozycję wyszukanych, oryginalnych (sygnowanych) przedmiotów i kultowych mebli vintage z lat 50. i 60.

Drewniane krzesła Amsterdam proj. Pierre'a Guariche'a,?rattanowe proj. Janine Abraham z?lat 50. Eliptyczny stół  proj. Pieta Heina i?Bruno Mathssona z?manufaktury Fritz Hansen z 1968 r. Na ściance dzielącej pomieszczenia Fot. Leo Zappert

Obok designu w domu rządzi sztuka współczesna, ulubiona dziedzina Jean-Luca. Jest jednym z niewielu młodych kolekcjonerów, który żyje z dala od ich mekki - Paryża. Na co dzień zarządza apteką, którą kilka lat temu kupił jako upadłą i nie rokującą. Choć przed szansą na powodzenie stał wielki znak zapytania, tchnął w nią życie i pozwolił, by się rozwinęła. Inwestycja okazała się trafiona, a on mógł zająć się innymi sprawami.

O swojej imponującej kolekcji mówi bezpretensjonalnie podkreślając, że jest wciąż dość skromna. Kiedyś zbierał winylowe płyty, aż pewnego dnia trafił do galerii, w której kupił niewielki obraz. To dało początek nowej pasji, która z czasem zaowocowała konsekwentnie budowaną kolekcją dzieł od malarstwa, fotografii, rusunku, rzeźby, grafiki po sztukę wideo. Regularnie odwiedza targi sztuki, biennale w Wenecji, Lyonie, wystawy w Friche Belle de Mai, galerię Off Marseille.

Bardzo ceni sobie bezpośredni kontakt i przyjaźnie z artystami. Gdy zaprasza ich na kolacje do swojego domu, nocnym dyskusjom nie ma końca. - To otwiera umysł, poszerza światopogląd - mówi Jean Luc. - Artyści mają tak ciekawe, nietuzinkowe spojrzenie na wiele spraw.

Zapytany, którą pracę wybrałby ze swoich zbiorów, gdyby musiał zdecydować się tylko na jedną, odpowiada, że serigrafię marokańskiej artystki Bouchry Khalili, przedstawiającą symboliczną konstelację morskich przepraw imigrantów na Lampeduzę. Jest to przygnębiająco aktualna praca w związku z falą imigrantów z Afryki.

Zobacz także kolorowe mieszkanie Agaty Passent>>

Wnętrze swojego domu Jean-Luc i Marie zaprojektowali tak, by część dzienna, którą tworzą otwarta przestrzeń salonu, kuchni, biura i małego pokoju gościnnego znajdowała się na dole. Sypialnia, pokoje dzieci i łazienka mieszczą się na pierwszym piętrze, a oba poziomy łączą betonowe, surowe schody. W salonie sztuka ze zbiorów Jean-Luca prowadzi dialog z pięknymi obiektami vintage. Gdzie nie spojrzeć, tam przedmioty i dzieła sztuki o ciekawej formie i niebanalnej historii. Wiele z nich pochodzi z francuskich antykwariatów, targów staroci, galerii, salonów z designem, niektóre z aukcji. Siedząc przy niskim stole z czarnego marmuru Di Angelo Mangiarotti z 1971 roku na jednym z wygodnych foteli G10 Pierre'a Guariche'a można spędzić długie godziny patrząc na hipnotyzujący rysunek Abdelkadera Benchamma, artysty znanego z wielkoformatowych rysunków na ścianach. Wisząca na nonszalancko wbitych w ścianę gwoździach, zakrywająca częściowo kominek w salonie, to praca Jean'a Alaina Corre'a - artysty znanego ze spektakularnych instalacji. Graficzny laminowany stolik, o niezwykłej formie jest cennym projektem Michele de Lucchi (model Kristal z 1981 roku). Dwie kolorowe lampki przypominające zabawki (modele Tahiti i Oceanic) są projektu tego samego architekta. Ich obecność w surowym wnętrzu domu, gdzie beton stanowi idealne tło ekspozycji tej różnorodnej kolekcji stanowi radosną i ekscentryczną nutę.

W domu Marie i Jean-Luca nie ma przedmiotów bez wartości i znaczenia. Kilka lat studiowali historię sztuki i design, aby wypracować indywidualny klucz do stworzenia swojej kolekcji. Rozsmakowali się w pięknie przedmiotów z minionej epoki, doceniają niezwykłą formę, znają też doskonale ich genezę, a także biografie twórców. Chcieliby, żeby córki, które dorastają otoczone sztuką, również były w przyszłości na nią uwrażliwione. Wspólnie spędzają z nimi czas oglądając wystawy, nawet te trudniejsze w odbiorze. W pokojach dziewczynek nie ma telewizorów, ani komputerów. Wystarcza im piękny widok z okna na ogród i prace artystów, które same wybrały. A mają zaledwie kilka lat.

 

ZOBACZ DOM>>

 

Zobacz także

dom i wnętrze na wideo

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Komentarze (1)
Zaloguj się
  • izarider

    Oceniono 2 razy 2

    Szału nie ma. Ten wszech modny minimalizm mnie przeraża. W tym nie da się żyć. Brak uczuć, chłód, jakieś gadżety z metkami, które są po prostu brzydkie, ale drogie. Ech, dobrze, że nie muszę tam mieszkać...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX