Dom w pałacyku z początku XX wieku

stylizacja i tekst: Julka Paluszkiewicz
22.10.2015 10:43
A A A
Wcześniej mieściły się tu rolnicze biura i szkoła, teraz jest przytulny dom.

Wcześniej mieściły się tu rolnicze biura i szkoła, teraz jest przytulny dom. (Fot. Leo Zappert)

Kupili zniszczony pałacyk z przełomu XIX i XX wieku. Odrestaurowali i wypełnili życiem wszystkie pomieszczenia, oswoili rozległe powierzchnie. Choć codzienność w pałacu to wyzwanie: sprzątnięcie podłogi wymaga pokonania kilku kilometrów, a umycie okien trwa tydzień.

To już prawie dekada jak Katarzyna i Andrzej z rodziną osiedli w rodzinnej rezydencji. Początkowo sądzili, że będzie to doskonałe miejsce na inwestycję czy rozbudowę firmy, ale szybko zmienili zdanie. Postanowili spróbować zamieszkać w pałacu, choć nie byli pewni, czy uda im się funkcjonować w tak ogromnej przestrzeni. Przywrócili rezydencji dawną świetność, zachowali i odrestaurowali pozostałości sztukaterii, zwieńczenia ścian, obrzeży sufitów pokoi, motywów ornamentyki antycznej. Było to wyzwaniem, bo niezamieszkany od lat pałac wymagał całkowitego remontu, a rolnicze biura i szkoła, które mieściły się tu przez dziesięciolecia nadwyrężyły tkankę budynku.

Mieszkać w pałacu - tak. Mieszkać w muzeum - nie

Rekonstrukcja nie była jedynym celem. Gdyby poprzestali na niej, mieszkaliby w muzeum, a tego chcieli uniknąć. Poszli więc dalej i zatopili klasycystyczne wnętrze w nowoczesnych rozwiązaniach architektonicznych, sztuce i designie. Zręcznie łącząc dwa odmienne światy sprawili, że stały się równoległe.

PRZEJDŹ DO GALERII >>

Najpierw ogłosili konkurs na projekt wnętrza pałacu, ale oferty, które otrzymali nie spełniały ich oczekiwań. - Nie chcieliśmy odtwarzać przełomu XIX i XX wieku - mówi Katarzyna. - Chcieliśmy się nim inspirować. Szukaliśmy rozwiązania, które poprowadzi dialog z nowoczesnością, jakiegoś balansu między historyczno-stylistyczną powagą pałacu, a designem XXI wieku.

Kiedyś odwiedzili ośrodek SPA_larnia w Puszczykowie i zachwycił ich jego wystrój. Bartosz Konieczny, który zaprojektował SPA_larnię był jeszcze studentem architektury IV roku, ale miał już na koncie kilka dużych realizacji. - Prawie przestałem studiować, bo ponad rok projektowałem pałac i większość elementów wystroju, w tym meble, ramy, lampy, a nawet świeczniki. To była fantastyczna przygoda - mówi. - Miałem do dyspozycji prawie 1300 m kw., które mogłem zaprojektować, a właściciele byli odważni, otwarci na pomysły i innowacje. Nawiązałem wtedy współpracę z kolegą ze studiów, Tomaszem Sołtysiakiem, z którym do dziś prowadzę pracownię BARCHITECTURE.

Wystrój godny pałacu

Dzięki zgodnej i spójnej wizji prace ruszyły natychmiast. - Pamiętam, jak szukałem mebli - wspomina ze śmiechem architekt. - Na portalach aukcyjnych wpisywałem "największy kredens", "największa komoda". To było główne kryterium, ponieważ mniejsze przedmioty w tym domu są niewidoczne. Wazon musiał mieć przynajmniej metr wysokości. Z drugiej strony nie chcieliśmy, by przedmiotów było dużo, dlatego tak istotna była forma. Przeżyliśmy niejedną chwilę zwątpienia i grozy. Były momenty zabawne i straszne, jak np. ten towarzyszący rozpakowywaniu żyrandoli Zeppelin. Pracownicy zdejmujący folie już się zabierali do nacinania żywicznej powłoki lamp, aby dostać się do właściwego w ich mniemaniu żyrandola. W ostatniej chwili zapytali: szefowo, to też zdjąć? Cudem ocaliliśmy powłokę, która decyduje o ich pięknie.

Wnętrze rezydencji pozostało otwarte, pełne światła i powietrza. Ściany w odcieniu ciepłej szarości wieńczą stylowe zdobienia. Z sufitów zwisają piękne stare lampy, a współczesne Zeppeliny sąsiadują ze sztukaterią. W podłużnym pokoju, którego centrum stanowi sześciometrowy stół z desek odzyskanych z więźby dachowej zawisła czarno-biała reprodukcja "Ostatniej Wieczerzy" Leonarda da Vinci. - To takie sacrum profanum - tłumaczy Bartosz Konieczny. - Ideą było wykorzystanie tego genialnego dzieła, przedrukowanie go w czerni i bieli i oświetlenie na podobieństwo bilboardu. Polemika dzieła sztuki z popkulturą, a całość w objęciach masywnej nowoczesnej anodowanej ramy.

Z holu głównego z marmurową czarno-białą posadzką rozchodzą się drzwi do kolejnych pomieszczeń. Gdy spojrzymy w górę mamy widok na ozdobną balustradę pierwszego piętra, patrząc jeszcze wyżej można zobaczyć niebo. Trzecie piętro - poddasze, wsparto na stalowej konstrukcji z grubym szkłem.

Bawiące się na górze dzieci widać z parteru przez szklaną podłogę.

Powrót do świetności pałacu

Andrzej z pasją opowiada o losach rezydencji. Na początku XX wieku z inicjatywy ówczesnych właścicieli ziemskich powstał klasycystyczny pałac, który zaprojektował architekt kojarzony ze stylem narodowym, Stanisław Mieczkowski. Dzięki połączeniu wysokiej klasy elementów dekoracji architektonicznej z najwyższej jakości materiałami budowlanymi rezydencja nawiązuje do najlepszych przykładów klasycyzmu końca XVIII wieku i jest świadectwem trwania tego nurtu w architekturze rezydencjonalnej na terenie Wielkopolski aż po wiek XX. Na skutek wystawnego trybu życia dziedzica majątek zaczął jednak z czasem podupadać i na początku lat 30. kupił go przybyły z Małopolski przemysłowiec. Cieszył się nim kilka lat, do wybuchu wojny w 1939 r. Powojenne losy posiadłości były zagmatwane, a jej przeznaczenie zmieniało się w zależności od ustroju politycznego i decyzji ówczesnej władzy.

Teraz perełka architektury odzyskała swój oryginalny kształt pod opieką właścicieli doceniających zarówno czas, w którym powstała, jak i teraźniejszość. Po pięknie zaprojektowanym ogrodzie zgodnie przechadzają się perliczki, kury i gęsi, a także dwa majestatyczne dogi i liczne koty. Choć niełatwo utrzymać i zarządzać tak dużą posiadłością, życie w takim miejscu wydaje się idyllą.

PRZEJDŹ DO GALERII >>

Zobacz także

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Komentarze (21)
Zaloguj się
  • vittorio_da_barca

    Oceniono 55 razy 39

    Kawał bardzo dobrej roboty :)

  • art_102

    Oceniono 37 razy 25

    Przykro mi, bo pewnie na mnie naskoczycie, ale mimo, ze chłopak się napracował, to temat go przerósł. Nie ma pomysłu na przestrzeń,dlatego widać, ze miał problem z jej zapełnieniem, i wymyślał co i rusz jakieś perełki, żeby cos się zadziało.
    Uwielbiam duże, puste przestrzenie, ale one nie moga ziać pustka, bo to jest różnica, a tu tak się dzieje. Odszedł od dworkowatości, i chwała mu za to, ale za dużo tu "deweloperki", i wszechobecne krzesła eameskie... Jest sporo fajnych pomysłów, i ładnych fragmentów, jak chociażby jadalnia z prześwitem na kuchnię, ale to sa momenty, ale całość niestety bez pomysłu. Może i ma chłopak juz jakieś realizacje za sobą, ale wyraźnie brakło mu doświadczenia, albo wizji całości. On projektował ściany, kąciki, a tu trzeba zagospodarować przestrzeń, jako całosć.
    Szarość jest świetnym kolorem do wnętrz, ale tu w pewnym momencie już wieje nudą, jak w kolejnym pomieszczeniu ogląda się białe gzymsy i szare ściany.
    Ale ogólnie nie ma straty, tylko jest zysk. Piękny budynek uratowany, tętni życiem, a wnętrze zawsze można dopracować, zmienić... Czas sam pewne rzeczy zweryfikuje.

  • maigwen

    Oceniono 22 razy 18

    przyjemnie popatrzeć, aczkolwiek mrozi mnie myśl o kosztach ogrzewania takiej powierzchni...

  • mamagda3

    Oceniono 11 razy 9

    "To już prawie dekada jak Katarzyna i Andrzej z rodziną osiedli w rodzinnej rezydencji." Po jakiemu to? Bo na pewno nie po polsku, pani Julko-autorko. Sądząc z imienia i ze stylu, Julka jest gimnazjalistką.

  • ziomekg2

    Oceniono 15 razy 5

    Kamien i szklo, gdzie tam przytulny

  • Mo S

    Oceniono 4 razy 4

    "chcielismy sie inpsirowac style dworkowym"... czyli jak zgwalcic palac przy pomocy nadmiaru plastiku i betonu.... temat przerosl projektanta.. duzo ciekawych elementow... calosc juz nieciekawa...mozaika w lazience mogla byc spektakularna.. a wyszla jak projekt gimnazalisty... podloga malo kontrastowa... pomieszczenie z kominkiem blaga o mega kanape, a postawiono dwa mini fotele... w rezultacie wyglada to jak korytarz z kominkiem, gdzie w razie zachcianki mozna pojezdzic na tej hulajnodze widocznej na innym zdjeciu... tapeta w sypialni sie nie obrania bo brakuje tam jakiegos zdecydowanego elementu...w jadalni ten element jest (lampa) ale psuja klimat te plastkowe krzesla w tej ilosci... generalnie costam bije, tylko nie wiadomo w ktorym kosciele

  • Szarak 1

    Oceniono 4 razy 4

    Ładny pałacyk ale z zewnątrz , w środku kiczowato urzadzony, zimny szary i biały , dechy jak w rustykalnej stodole a nie pałacu, totalny nie smak ........

  • minkat

    Oceniono 18 razy 4

    pieknie.

  • izarider

    Oceniono 2 razy 2

    Mnie osobiście przeraża fakt, że w tak pięknym budynku można tak popsuć wnętrze... Nowoczesne elementy zupełnie tutaj nie pasują, ordynarny beton, szkło, plastik - boże uchroń... Wydane mnóstwo pieniędzy, a efekt mizerny. Ten stół z odzyskanych belek -katastroficznie krzywy, brzydko wykonany, jak można go postawić w pałacu - do stodoły się nadaje, ewentualnie. I to drewno kominkowe w jakichś przeszkleniach... Dziwne co najmniej.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX