Dom na przedmieściach dla rodziny

Heather Nette King, Ewa Malinowska, stylizacja: Heather Nette King
21.01.2016 09:51
Nareen uwielbia przyjmować swoje przyjaciólki na tarasie, który stanowi naturalne przedłużenie salonu.

Nareen uwielbia przyjmować swoje przyjaciólki na tarasie, który stanowi naturalne przedłużenie salonu. (fot. Lisa Cohen/Living Insidex)

Ten dom miał łatkę największego brzydala w okolicy. Mimo to małżeństwo z trójką dzieci go wyremontowało, rozbudowało i zamieniło w prawdziwą perełkę.

Kto tu mieszka? Małżeństwo: Nareen i Indy z trójką dzieci.

Gdzie? Na przedmieściach Melbourne.

Metraż: 320 m kw.

Nie był to as, którego wyciągają z rękawa agenci nieruchomości, kiedy trafi im się dobrze rokujący klient. Przeciwnie - dom miał łatkę największego brzydala w okolicy. Na dodatek był zniszczony i niezdrowy - elewacje otulał imitujący cegłę, tu i ówdzie spękany eternit. A jednak zamiast pospiesznie przerzucić tę ofertę, Nareen i i Indy zobaczyli w niej pewien wabik. Działkę, na której się mieścił na przedmieściach Melbourne, dzieliło tylko 10 minut jazdy samochodem do centrum, sąsiadowała z uroczym parkiem i nie było zagrożenia, że obok wyrośnie jakaś budowla, która odetnie ich od słońca. Dali się skusić.

PRZEJDŹ DO GALERII >>

Dom do generalnego remontu

Wydawać by się mogło, że nowi właściciele czekają tylko na moment, kiedy buldożery zmiotą budynek z powierzchni ziemi, a psychodeliczne malunki, którymi ostatni lokatorzy pokryli ściany, z powrotem zamienią się w pył. Ale Nareen i i Indy wybrali drogę boczną, krętą i pod górkę, za to zgodną z ich ekologicznymi przekonaniami. Nie można przecież marnować żadnej energii, nawet tej włożonej w wybudowanie czegoś koniec końców paskudnego. Niszczenie, a potem budowanie od zera, to kolejne obciążenie dla środowiska. Zajrzeli więc pod azbestowy mundurek, w który odziany był dom i odkryli całkowicie zdrową tkankę - solidną drewnianą konstrukcję pochodzącą z lat 30. ubiegłego wieku. Postanowili uratować z domu, co się da.

dom na przedmieściach, aranżacja wnętrz, salonfot. Lisa Cohen/Living Insidex

Część frontową odrestaurowali, a małe pokoiki od strony ogrodu wyburzyli. W ich miejscu stanęła nowoczesna dobudówka, która pełni rolę wielkiego akumulatora energii. Przez ogromne szklane tafle słońce ogrzewa wnętrze i ściany w ciągu dnia, z wolna oddając ciepło podczas nocy. Wszystko to dzieje się dzięki specjalnej konstrukcji ścian, wykorzystującej jako budulec ubitą ziemię. Ta ma wiele zalet - dobrze się wentyluje, jest niepalna i ma minimalny współczynnik przenikania ciepła. Ściana z niej zbudowana zachowuje się jak osoba chciwa i skąpa jednocześnie. Gromadzi, kumuluje energię cieplną i bardzo niechętnie rozdaje ją na zewnątrz. Jest idealnym patentem dla klimatu kontynentalnego, notującego znaczne różnice w temperaturze pomiędzy dniem i nocą. Albo dla miejsc takich jak Melbourne, gdzie szczególnie wiosną i latem słupek na termometrach lubi sobie poskakać.

Dom samowystarczalny

Dom Nareen i Indy'ego nie jest klasycznym earthshipem. Te mają szyby w oknach ustawione pod takim kątem, by promienie słońca padały na nie prostopadle (czyli maksymalnie wysysały ciepło), a wszystkie ściany są wznoszone ze specjalnie ubitej ziemi. Tu zaś okna wciąż stoją po staremu, w pionie, ale przebito je w murach, gdzie tylko się dało - także w narożniku kuchennym i nad okapem tarasu. Właściciele w swym ekologicznym dekalogu mieli też punkt dotyczący wody - nie będziesz jej używał nadaremnie. Stworzyli więc system zbierający deszczówkę. Mają zbiornik o pojemności 13 000 litrów i wykorzystują jego zawartość do prania, spłukiwania toalety czy podlewania ogrodu. - Kiedy dzieciaki urządzają sobie bitwę na armatki wodne, nie boli nas serce - uśmiecha się Nareen.

Pasję do wykorzystywania materii w drugim obiegu czuć też we wnętrzach. Najważniejsze meble - piękna stolarska robota fachowców z The Timbertrip - powstały z drewna odzyskanego. Są to szafki kuchenne, komody, półki czy długie na całą salonową ścianę siedzisko. Najważniejszy mebel w domu - stół w jadalni - wyszedł natomiast spod ręki samego Indy'ego, który wiele miesięcy „rzeźbił” jego recyklingowaną stopę, by na koniec zwieńczyć ją cienkim sklejkowym blatem.

Wnętrza pełne sskarbów

Wnętrze dopełniła dodatkami Nareen, która na co dzień prowadzi firmę i showroom Marmoset Found z przedmiotami w stylu etno. Sprowadza i sprzedaje to, co sama chętnie widzi w swoim domu: ceramikę noszącą ślady ludzkiej dłoni, wyplatane z cienkiego drutu abażury czy ręcznie tkane kolorowe poduszki. Rzemiosło, importowane nieraz z innych kontynentów, miesza ze sztuką. Pośród ulubionych obrazów na ścianach salonu potrafi zawiesić coś wariackiego - oprawioną w ramy ścierkę kuchenną z Third Drawer Down czy portret wielkiego insekta. Osobne miejsce zajmują w tej galerii grafiki Claude Jones pokazujące historyjki z życia różnej maści hybryd - ludzioptaków czy małpoludów.

Nareen i Indy uwielbiają swój popołudniowo-wieczorny rytuał. Włączają muzykę, rozsuwają wielkie szklane drzwi na taras i zatapiają się w sofie z kieliszkiem wina w dłoni. Patrzą na ogród. Dzieło Indy'ego, który postanowił przejść specjalny kurs kształtowania zieleni, wygląda bardzo naturalnie, momentami nawet dziko. Zamiast równo obsadzonych rabatek tu i ówdzie wyrastają kępy traw. Roślinność rodzima miesza się ze śródziemnomorską, gatunki sprowadzone z Meksyku z południowoafrykańskimi zasadzonymi po to, by ogród był „trochę bujniejszy i bardziej rozwibrowany kolorystycznie”. I w tych intymnych chwilach czują, że odzyskują cząstkę energii, którą przez lata wkładali w planowanie, przebudowę i urządzanie domu. I że starczy jej jeszcze na długo.

PRZEJDŹ DO GALERII >>

Zobacz także

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Komentarze (17)
Zaloguj się
  • marcus1406

    Oceniono 40 razy 40

    artykuł absolutnie idiotyczny, nieedukacyjny, gdzie zdjęcia z przed remontu, gdzie zdjęcia całości, zdjęcia załączone pokazają kilka razy ten sam widok, gdzie finanse...

  • szympansjera

    Oceniono 34 razy 22

    Ekologiczni ci ludzie może i są, ale jakoś pominięto jeden bardzo ważny aspekt: nie podano, ILE kosztowała ta przebudowa z rozbudową. Bez tego pisanie o sprawie jest pisaniem o fanaberii ludzi nie tylko mających fantazję, ale zapewne również dość zamożnych. Nawet nie napisano, czy robili to wszystko sami, czy zapłacili firmie budowlanej za wykonawstwo. Niestety ale z braku tych informacji, po lekturze materiału pozostaje niedosyt, żeby nie powiedzieć: niesmak.

  • ampolion

    Oceniono 30 razy 20

    Pstrokata ta perełka.

  • birnbaum09

    Oceniono 16 razy 14

    Twierdzisz Gazeto, piórem swojego żurnalisty,
    że zastosowane w domu impregnujące "oleje"
    - to nie jest żaden związek chemiczny?

    W takim razie czekam na wyjaśnienie,
    czym inkryminowany olej jest.

  • rikol

    Oceniono 20 razy 10

    Dalej jest brzydki, tyle że wyremontowany.

  • tohk

    Oceniono 11 razy 9

    Coś mi mówi, że przed remontem to on był ładniejszy...

  • czemublokujecie_mikonto

    Oceniono 6 razy 6

    A ten eternit to tak sami sobie zdzierali z całego porycia domu i jeszcze do śmieci do kubła wywalili? :P
    ps. a teraz jak zamieściliście ten swój wytwór-tłumaczenie-cokolwiek to było to poprawcie sobie te wszystkie błędy jakie popełniliście:)

  • ubudubu4

    Oceniono 5 razy 5

    Jak by mi dali kilka milionów zł to zrobiłbym jeszcze ładniejszy remont mojego m3.......

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX