Akademia designu: Ludwig Mies van der Rohe

Anna Grużewska
22.05.2014 08:00
A A A

fot. serwisy prasowe firm

Był pionierem modernizmu, który projektował budynki i meble ze szkła i stali. Tymczasem sam mieszkał w XIX-wiecznej kamienicy w przytulnym, konwencjonalnym apartamencie. 27 marca minie 128 rocznica urodzin Ludwiga Miesa van der Rohe, człowieka pełnego sprzeczności.

imię: Ludwig

nazwisko: Mies van der Rohe

zawód: architekt i projektant, dyrektor szkoły projektowej Bauhaus

 fot. serwis prasowy

Ludwig Mies van der Rohe (27 marca 1886-17 sierpnia 1969) zapisał się w historii architektury i designu. Owładnięty myślą, by stworzyć taki styl, który będzie odpowiadać nowoczesnym czasom, tak jak gotyk korespondował ze średniowieczem, był jednym z pionierów modernizmu. Jego nazwisko wymienia się obok Le Corbusiera, Alvara Aalto i Franka Lloyda Wrighta, jako tych, którzy wybudowali i umeblowali nam świat. Co ciekawe, w przeciwieństwie do wyliczonych tu gwiazd architektury LMvdR (jak często piszą o nim lubujący się w skrótach Anglosasi), nie miał akademickiego wykształcenia. Był synem kamieniarza i pracę zaczynał w zakładzie ojca. W pewnym momencie zatrudnił się w biurze architektonicznym, gdzie dostrzeżono jego samorodny talent. Z biegiem czasu zaczął dostawać coraz poważniejsze zlecenia, z których wywiązywał się na tyle dobrze, że nikt nie drążył sprawy dyplomu autora. Wraz z rozwojem kariery twórca zaczął też uprawiać coś, co dziś nazwalibyśmy pracą nad własnym wizerunkiem. Urodzony w Akwizgranie jako Ludwig Mies, dołączył do nazwiska ojca, panieńskie nazwisko matki - Rohe. Jako spójnika użył holenderskiego „van der”, rezygnując z niemieckiego przedrostka „von” zarezerwowanego dla arystokracji. Syn kamieniarza, obdarzony zdrowym rozsądkiem, wiedział, że nie może się powołać na elitarne szkoły i koligacje rodzinne, o które zapewne dopytywałaby jego zamożna i utytułowana klientela. W 1913 r. poślubił córkę zamożnego przemysłowca Adę Bruhn (1885-1951), co przypieczętowało jego awans społeczny.

 fot. producent

Gdy patrzymy na zdjęcia Ludwiga Miesa van der Rohe trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z kimś obrzydliwie pewnym siebie, kogo w luźnej rozmowie pewnie określilibyśmy „bucem”. Fotografowany zazwyczaj z cygarem przypomina raczej biznesmena niż artystę. Do końca używał kieszonkowego zegarka, mocowanego na złotym łańcuszku, z biegiem czasu coraz bardziej opinającym jego wydatny brzuch.

W przededniu II wojny światowej opuścił Niemcy i wyemigrował do USA. Zamieszkał w Chicago w pięciopokojowym apartamencie w starej kamienicy. W kuchni kazał zainstalować tradycyjną, wielopalnikową kuchnię gazową. Tak mieszkał człowiek, który innym ordynował szkło i stal.

Jednak pod zimnym szkieletem konstrukcji autorstwa LMvdR można dostrzec jego zamiłowanie do luksusu. Swoim współpracownikom często powtarzał „Bóg ukryty jest w detalach”, dlatego słynne meble jego autorstwa, np. z serii Barcelona, tapicerowane są najlepszymi skórami, a w jednej ze swoich najbardziej znanych realizacji, willi Tugendhatów w Brnie zaprojektował ściany z onyksu. Być może to właśnie stąd wzięła się jego wielka popularność, że rozumiał, że nawet dając ludziom nową formę, nie pozbawi ich starych przyzwyczajeń? Do dziś ogromną popularnością cieszą się również meble jego autorstwa, a przynajmniej jemu przypisywane.

 fot. serwis prasowy

Jego kariera designera trwała około dziesięciu lat i dziwnym trafem łączy się z okresem, w którym LMvdR współpracował z Lilly Reich (1885-1947). Pierwsze projekty krzeseł, np. S 533 R (Thonet) pochodzą z roku 1927, w którym poznał Lilly. Ta utytułowana artystka była pierwszą kobietą wybraną w 1920 roku do Rady Zarządzającej Deutscher Werkbund (Niemiecki Związek Twórczy). W 1929 r. została dyrektorem artystycznym odpowiedzialnym za niemiecki udział w Wystawie Światowej w Barcelonie. Pawilon autorstwa LMvdR, zaprojektowany na to wydarzenie, uważany jest za jedną z jego najwybitniejszych prac. Fotele, na których miała zasiadać hiszpańska rodzina królewska, to dziś ikony designu. Wielu badaczy jest jednak zdania, że o ile bryła budynku to bezsprzecznie praca LMvdR, to wyposażenie jest raczej dziełem utalentowanej i zakochanej bez pamięci Lilly. Podobnie rzecz się ma z willą Tugendhatów w Brnie, to znów dzieło Ludwiga i Lilly. Wspaniała rezydencja umeblowana została specjalnie zaprojektowanymi sprzętami. Co ciekawe, bardzo znana amerykańska realizacja willowa LMvdR, Farnsworth House pod Chicago, która powstała już bez pomocy Reich, nie została wyposażona w autorskie meble. Wiele więc wskazuje na to, że słynne fotele Barcelona czy krzesła Brno, powinny być podpisywane nazwiskami obydwojga projektantów. Niestety, nie ma się kto zatroszczyć o los Lilly, tak jak nie zatroszczył się o nią sam LMvdR. Wyjechał do USA, zostawiając ją w szykującym się do II wojny światowej Berlinie. Dodatkowo poprosił, by opiekowała się jego archiwum. To stało się celem jej życia przez całą wojnę. Przechowała komplet papierów LMvdR, nie dbając przy tym o własne, zniszczone podczas bombardowania. Wycieńczona trudami wojennymi zmarła w 1947 roku.

Tymczasem Ludwig Mies van der Rohe romansował i projektował. Po raz drugi stworzył siebie w USA już jako pięćdziesięciolatek. Udało mu się to, co za pierwszym razem, gdy syn kamieniarza stał się członkiem niemieckiej socjety. Tym razem wszedł do panteonu amerykańskiej i światowej architektury. Osiągnął Olimp i nic nie wskazuje na to, by ktoś śmiał go stamtąd zrzucić.

ZOBACZ ZDJĘCIA>>

dom i wnętrze na wideo

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX