Akademia designu: Patricia Urquiola

Anna Grużewska
15.09.2014 08:00
Gdy Patricia Urquiola pojawia się publicznie, jest niekwestionowaną gwiazdą. To na nią zwrócone są oczy tłumu. W tym czasie jej partner, superprzystojny Alberto, stoi z tyłu, trzymając jej torebkę. Ta kobieta ma wszystko. Miłość, karierę i fun!

Imię: Patricia

Nazwisko: Urquiola

Zawód: projektantka

Cechy stylu: łagodny sensualizm; miękkie, zapraszające formy, stworzone do relaksu.

Włoszka z wyboru, Hiszpanka z urodzenia. Pełna emocji kobieta z temperamentem, który lubi pokazywać. Jej miejscem życia i pracy jest światowe centrum designu - Mediolan.

Czy wiecie, kto to jest „late bloomer”?

Tak w psychologii określa się kogoś, kto później niż inni odnosi sukces w danej dziedzinie. Jeśli jednak „late bloomer” nabierze wiatru w żagle, trudno go zatrzymać. Pędzi przed siebie, nadrabiając stracone lata, zostawiając dawnych konkurentów daleko w tyle. Podobnie rzecz się ma z Patricią Urquiolą. Urodzona w 1961 roku w hiszpańskim Oviedo, swoje studio założyła dopiero jako czterdziestolatka. Najpierw długo studiowała (w Madrycie i Mediolanie), później asystowała, równolegle pracując w grupach projektowych. Jak sama mówi, dawało jej to poczucie bezpieczeństwa. Pochodząca z dużej hiszpańskiej rodziny Urquiola, w zespole designerów czuła się jak w domu. Przyznaje, że do dzisiaj lubi rozmawiać o swoich projektach, omawiać je z innymi twórcami. To pokłosie lat spędzonych w pracowniach Vico Magistrettiego i Piero Lissoniego.

W tym roku na najważniejszej designerskiej imprezie świata - targach w Mediolanie - Urquiola była gwiazdą.

Firmy wręcz przechwalały się kolekcjami, które dla nich zaprojektowała. Odwiedzała kolejne stoiska, udzielając niezliczonych wywiadów. A dwa kroki za nią podążał jej partner, zabójczo przystojny Alberto, zajęty trzymaniem damskiej torebki. Od czasu do czasu podawał Patricii wodę, a czasem był za coś, delikatnie mówiąc, ochrzaniany. Trzeba przyznać, że w tym związku to kobieta nosi spodnie! Podobnie zresztą jak w kierowanej przez siebie firmie.

Patricia Urquiola zawsze miała szczęście do ludzi.

Na studiach na politechnice mediolańskiej dostrzegł ją Achille Castiglioni (1918-2002), słynny projektant, jeden z tych, którzy włoskie wzornictwo podnieśli do rangi sztuki. Castiglioni jako pierwszy dostrzegł talent Patricii i twierdził, że sukces jest tylko kwestią czasu. Zatrudnił ją jako swoją asystentkę, poznał ją także z inną sławą włoskiego designu Vico Magistrettim (1920-2006). Z kolei Magistretti zatrudnił ją do współpracy przy swoich ostatnich projektach: krześle Flower, sofie Loom i szezlongu Chaise Longue. Obie relacje łączące ją ze słynnymi projektantami były typowym układem mistrz - uczeń. I choć wydawało się, że dały projektantce twardy grunt pod rozwinięcie kariery pod własnym nazwiskiem, ona na kilka lat zatrudniła się w pracowni Piera Lissoniego. Tam tworzyła dla takich marek jak: Kartell, Alessi, Moroso. Wciąż jednak była częścią teamu, gdzie odpowiedzialność rozkładała się na wiele osób. Urquiola przyznaje, że w młodości   miała problem z trzymaniem emocji na wodzy. Gdyby projekt był wyłącznie jej i spotkałby się z krytyką zamawiającego, nie potrafiłaby podejść do tego profesjonalnie. Uwagi na temat koncepcji uważała za osobiste przytyki. Pracując w teamie, łatwiej jej było znosić krytykę.

Co ciekawe, chociaż mężczyźni pierwsi dostrzegli talent Urquioli, to kobiety pomogły jej stanąć na własnych nogach.

Wiele cennych rad udzieliła Patricii Maddalena de Padova, dla której projektantka pracowała z Magistrettim. Rada, której do dzisiaj Urquiola jest wierna, brzmi: „Pamiętaj, że nie stworzysz niczego, w co naprawdę nie wierzysz”. Radziła jej także, by każdą rzecz wypróbowała osobiście. Urquiola do dziś wszystkie projekty, nad którymi pracuje, testuje we własnym domu. Bywa, że goście spadają z krzeseł lub foteli, bo te są dopiero w postaci prototypu. Obolałe pośladki przyjaciół słynnej designerki to klucz do jej przyszłych sukcesów!

Druga kobieta, która karierę Urquioli skierowała na właściwe tory to Patrizia Moroso.

Szefowa włoskiej supermarki Moroso była pierwszą osobą, która namawiała Urquiolę do tego, by szła własną drogą, bo jest już na to gotowa. Powierzyła jej również zaprojektowanie swego domu (pokazywaliśmy go w numerze 6/2014). Konsekwentnie zamawia też u niej nowe projekty mebli, z których większość staje się bestsellerami firmy Moroso.

Patricia Urquiola współpracuje z wieloma markami.

Oprócz Moroso także z B&B Italia, a włoskiego specjalistę od plastiku markę Kartell po raz pierwszy namówiła na meble tapicerowane. Wszystkie jej projekty mają pewien rys wspólny, coś jakby pieczęć „made by Urquiola”. Ona sama przyznaje, że uwielbia fusion, łączenie starego z nowym, rozmaitych materiałów, reinterpretowanie kształtów. Często sięga po motywy historyczne (np. krzesło Comback dla Kartella czy Nub dla Andreu World). Jest w jej projektach pewien sensualizm, zmysłowość, która w świecie designu zdominowanym przez mężczyzn pozwala Urquioli odnosić niekwestionowane sukcesy. Jej koncepcja mebli bywa przy tym całkowicie zaskakująca. Urzeczona obrazem Maneta „Śniadanie na trawie” tworzy nie tyle zwykłe sofy, co strefy relaksu. Idea miejsca, w którym można wspólnie leżeć, czytać książki, otoczyć się ulubionymi przedmiotami, zaowocowała powstaniem „wysp odpoczynku”, jak nazywa swoje przeskalowane kanapy designerka.

Pracę projektanta Urquiola porównuje z ogrodnictwem.

Tak samo bowiem jak uprawianie roślin, projektowanie wymaga czasu, cierpliwości i dobrej organizacji. Tutaj nie da się iść na żywioł! Projekt dojrzewa powoli, czasami nawet przez lata, i designerka dopiero z wiekiem zrozumiała, że tego procesu nie można przyspieszyć. Na przykład projektując serię Husk dla B&B Italia, zaczęła od kanapy. Był to jednak model tak technologicznie zaawansowany, że pięć lat temu jeszcze nie dało się go zrealizować. Łatwiej było wówczas eksperymentować z fotelami, których siedziska i oparcia designerka podzieliła na mniejsze strefy komfortu. Ten prosty zabieg, przypominający przeskalowane pikowanie, okazał się kluczem do wygody. Jednocześnie, wraz z technologami firmy, pracowała nad konstrukcją kanapy. Efekt? Jeden z najlepiej ocenionych mebli tegorocznego Salone Internazionale del Mobile w Mediolanie.

Z biegiem czasu Urquiola zyskała w projektowaniu niezbędny spokój, jednak w życiu wciąż ponoszą ją emocje. W prowadzonej po angielsku rozmowie żywiołowo gestykuluje i wciąż wplata do niej głośne włoskie przerywniki. Tak, z nią nie można się nudzić, ale co najważniejsze, ona nie nudzi się sama ze sobą.

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX