Ronan i Erwan Bouroullecowie: projektowanie to sprawa rodzinna

tekst Joanna Kornecka, zdjęcia serwisy prasowe
03.04.2015 08:50
A A A
Clouds (2009), Kvadrat. Nowe spojrzenie na tkaninę we wnętrzu. Trójwymiarowa  struktura, którą można dzielić przestrzeń lub po prostu potraktować jako efektowną dekorację ściany.

Clouds (2009), Kvadrat. Nowe spojrzenie na tkaninę we wnętrzu. Trójwymiarowa struktura, którą można dzielić przestrzeń lub po prostu potraktować jako efektowną dekorację ściany. (Fot. serwis prasowy)

Nieco zamknięci w sobie, nigdy nie są w pełni zadowoleni ze swoich projektów, niechętnie udzielają wywiadów. A mimo to od blisko dwudziestu lat tworzą w świecie designu jeden z najsłynniejszych i najbardziej lubianych duetów.

Niewielkie podwórko w Belleville, dzielnicy Paryża. To tutaj, na parterze jednej z wiekowych kamienic, przy dużym stole, pracuje od lat nierozłączna para - Ronan i Erwan Bouroullecowie. W głębi pracowni zaledwie kilka biurek młodych projektantów, bo bracia nie lubią, kiedy w studio jest głośno i zbyt tłoczno. To ich rozprasza, a kierowanie dużym zespołem przeraża i nie pozwala skupić się na projektach. Stół ugina się od szkiców i prototypów. Zanim gotowy projekt trafi do komputera, musi przejść swoją drogę. Jej początek jest na papierze.

Wyglądają jak dwie krople wody, czasem trudno ich nie pomylić, chociaż dzieli ich różnica wieku (5 lat) i osobowości. Ronan to siła spokoju, cierpliwości. Erwan bywa cholerykiem, ale ma za to spore poczucie humoru. Mimo odmiennych charakterów wiele ich łączy. Obaj mają podobne wyczucie estetyki. I ponad wszystko kochają futbol. Poza designem to ich druga miłość. Zgodnie oświadczają, że zostali projektantami, bo w szkole nie szło im zbyt dobrze. - Cóż, mówi Ronan, nie przepadałem zbytnio za nauką, wolałem, jak większość moich kolegów, kopać piłkę. Jedyne, co umiałem robić dobrze, to rysować, nie miałem więc wyjścia - śmieje się i przyznaje, że na studia wzornictwa przemysłowego zapisywał się raczej z braku alternatywy niż z powołania. Okazało się, że niesłusznie. Jego kariera zaczęła się dość szybko. Niedługo po skończeniu École Nationale Supérieure des Arts Décoratifs w Paryżu zauważył go Gulio Cappellini, projektant i założyciel znaczącej włoskiej marki. To on zachęcił młodego adepta designu do współpracy. Pod jego bacznym okiem powstał pierwszy samodzielny projekt Ronana - minimalistyczna kuchnia Cuisine Désintégrée. No, może nie zupełnie samodzielny, bo projektant, który szybko zorientował się, że potrzebuje zaufanego asystenta, zaprosił do współpracy... brata, wówczas studenta École Nationale Supérieure d'Arts Paris-Cergy. Od tej chwili są jak papużki nierozłączki, a wszystkie projekty sygnują wspólnie.

Ronan i Erwan Bouroullecowie, projektanci, design

imiona: Ronan i Erwan
nazwisko: Bouroullec
zawód: projektanci
cechy stylu: proste, do granic przemyślane formy w poetyckiej oprawie

Urodzili się w Quimper, niewielkim mieście na północy Francji, w rodzinie z tradycjami rolniczymi i medycznymi. Nic nie wskazywało na to, że swoją przyszłość zwiążą z wzornictwem. Może poza jednym. Strzelista gotycka katedra i stare drewniane domy w typowym bretońskim stylu czasami kusiły młodego Ronana do odręcznych rysunków. Dziś obaj podkreślają wpływ sztuki na ich projekty. Przyznają, że interesują się dawnym rzemiosłem, a studiowanie ceramiki, malarstwa i fotografii kształtuje ich pracę.

- Jestem zafascynowany przedmiotami oraz metodami ich wytwarzania. Najbardziej cieszy mnie też spędzanie czasu na długich rozmowach z rzemieślnikiem w jego warsztacie - mówi Ronan - chociaż doceniam też szybką, maszynową produkcję. Wszystkie te metody są jak kolory - podkreśla. - Nie ma ładnego ani brzydkiego, jedynie kontekst, w jakim zostały użyte, może być niewłaściwy. Jasper Morrison, brytyjski projektant, którego uważają za swojego mentora, również porównuje ich projekty do barw. Mówi: - Język projektowania Bouroulleców to szczególny rodzaj poezji, wciąż bardzo nowy i świeży. To trochę jakby istniał jakiś nieznany kolor, który nagle został odkryty i teraz wszyscy się nim zachwycają. Rzeczywiście, projekty Bouroulleców wydają się skromne i zdyscyplinowane, oscylują pomiędzy delikatnością organicznych form, ale też inspirują do kreatywności i uruchomienia wyobraźni. Meble i akcesoria wyróżniają się prostą, nieskomplikowaną konstrukcją, bo projektanci ponad wszystko cenią i szanują potrzeby użytkowników. Może dlatego o współpracę z nimi zabiegają największe marki światowego designu: Vitra, Magis, Ligne Roset, Kartell, Established & Sons... wymieniać można długo. Bouroullecowie wyznaczają nowe trendy w designie. Ich projekty mówią jednym głosem, a oni chociaż śmieją się, że przeraża ich myśl, że są skazani na siebie, nie wyobrażają sobie tworzenia oddzielnie. - Spieramy się, ale dzięki temu nasze projekty są lepiej przygotowane i bardziej dopracowane.

Tak oto marzenie małych chłopców, żeby znaleźć się w pierwszej lidze, spełniło się. Tyle że wymarzone boisko do futbolu zamienili na prestiżowe hale wystawowe, a piłkę na papier i ołówek. Co roku w ich szkicowniku powstaje kilka nowych projektów, które zachwycają świat.

Wykorzystano wypowiedzi projektantów z wywiadu Małgorzaty Mozolewskiej, kwartalnik „2+3D” nr 52

dom i wnętrze na wideo

ZOBACZ TEŻ WIDEO

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX