Wnętrza: edwardiański dom w nowojorskim stylu

07.01.2014 08:00
Edwardiański dom z czerwonej cegły ukryty wśród majestatycznej zieleni. Wewnątrz - wszystko na opak. Pulsujące kolory, szaleństwo materiałów i ani jednego lambrekinu. Ależ to prawdziwa rebelia!
1 W salonie szorstkość betonu łagodzą barwne plamy obrazów. Po prawej portret z kolekcji The Acquaintance kanadyjskiego artysty Andrew Salgado. Na pierwszym planie rattanowy bujak Kata (Conran Contracts). W salonie szorstkość betonu łagodzą barwne plamy obrazów. Po prawej portret z kolekcji The Acquaintance kanadyjskiego artysty Andrew Salgado. Na pierwszym planie rattanowy bujak Kata (Conran Contracts). fot. Simon Brown

Każdy, kto chciałby znaleźć jeden opisujący te wnętrza wyróżnik, byłby w kłopocie. Bo mieszają się tu jak w tyglu tworzywa, kształty i konwencje. Idąc tropem epoki Edwarda VII, z której pochodzi budynek, nie zajdziemy daleko. Owszem, są tu antyki, ale przerobione. Jest też monumentalna biblioteka. Udawana. Są sztukateryjne listwy, które pociągnięto szaroburą farbą, jest "pałacowy" żyrandol wykonany z drutu, a ażurowy ogrodowy bujak wisi: w salonie. Nawet witraż - element specyficzny dla architektury powiktoriańskiej - choć tkwi w drzwiach wejściowych od dawien dawna, został wciągnięty do spisku. Dziś łudzi gości obietnicą wnętrz wypełnionych klasyką i dostojeństwem sprzed wieku, przesłaniając zaskakującą prawdę.

 fot. Simon Brown

Wysokie wnętrza i żeliwne kominki "z epoki" to atuty, które przesądziły o zakupie domu. Iluzoryczna biblioteka wyczarowana przez tapetę Genuine Fake projektu brytyjskiej artystki Deborah Bowness.

2 W jadalni, wokół barokowego przemalowanego stołu (Moissonnier) druciane krzesła Harry`ego Bertoi i plastikowe Eero Saarinena (oba modele Knoll). W jadalni, wokół barokowego przemalowanego stołu (Moissonnier) druciane krzesła Harry`ego Bertoi i plastikowe Eero Saarinena (oba modele Knoll). fot. Simon Brown

Najciekawsze są zwykle mieszkania ludzi o interesujących biografiach, dom Sue Miller potwierdza tę regułę. Teraz Sue mieszka z rodziną w Londynie, ale młodzieńcze lata spędziła w Nowym Jorku, który w dużo większym stopniu niż brytyjska stolica jest symbolem wolności i multikulturowości. Co tam robiła? To, co na Manhattanie można robić najlepszego: karierę muzyczną. - Moim zespołem opiekował się ten sam menedżer, który prowadził Bon Jovi. O tak, było bardzo rockandrollowo! A ja byłam zakochana w tym mieście, w jego hałasie i żywiołowości, w tych przejawach cudownej swobody, która sprawia, że możesz wyjść na ulicę w klapkach, szortach i biustonoszu i nie czuć się niewłaściwie ? wspomina Sue. I choć po latach zamieniła gitarę na komputer, zakładając firmę Mad Cow Interiors, która zajmuje się projektowaniem i aranżacją wnętrz, zarówno duch rock?and?rolla, jak i wspomnienie Manhattanu pozostały w niej żywe. Prowadzone nonkonformistyczną ręką studio MCI, choć działa od niedawna, zdążyło już zyskać sobie reputację szczególnie kreatywnego, a nieszablonowe pomysły jego właścicielki zdobywają coraz szersze grono zwolenników. Pierwszym projektem i jednocześnie poligonem doświadczalnym Sue był jej własny londyński dom.

 fot. Simon Brown

Duńskie fotele z lat 50. i stolik nawiązujący do słynnego modelu E 1027 Eileen Gray, kupiono w sklepie internetowym Ruby in the Dust. Lampę z zielonych koralików właścicielka mieszkania wypatrzyła w lokalnym sklepie.

3 Widok z eklektycznej jadalni na urządzoną w stylu nowojorskiego loftu kuchnię w nowej, dobudowanej części domu. Duże przeszklenia, które zastąpiły ściany, otwierają wnętrze na ogród. Widok z eklektycznej jadalni na urządzoną w stylu nowojorskiego loftu kuchnię w nowej, dobudowanej części domu. Duże przeszklenia, które zastąpiły ściany, otwierają wnętrze na ogród. fot. Simon Brown

Kupili go z mężem Peterem trzy lata temu. Następne półtora roku pochłonął remont. Z pomocą wieloosobowej ekipy rzemieślników rozbudowali od strony ogrodu dwie dolne kondygnacje (w sumie jest ich aż cztery), przestawili kilka ścian, wstawili nowe okna i oczyścili wnętrza z nalotu dusznych lat 70. - pozostałości po poprzednich właścicielach. W przyziemiu, w miejscu dawnego garażu i zaplecza technicznego, urządzili strefę odnowy i rekreacji, w której dziś, wspólnie z trójką dzieci - dziesięcioletnim Maxem, o dwa lata młodszą Yaeli i dorosłym już Jackiem - mogą oderwać się od codziennych problemów. Jest tu sala gimnastyczna z dwiema łazienkami, kino domowe i duży pokój gier z ogromnym stołem bilardowym pośrodku.

 fot. Simon Brown

- Takie proste, oszczędne tło wybrałam specjalnie po to, żeby nasze obrazy i przedmioty przemówiły - mówi właścicielka.

4 W małżeńskiej sypialni  Sue wykreowała  romantyczno-urbanistyczny miks, łącząc atłas poduszek z techniką graffiti. Kompozycję dopełnia fragment zabytkowego ogrodzenia. W małżeńskiej sypialni Sue wykreowała romantyczno-urbanistyczny miks, łącząc atłas poduszek z techniką graffiti. Kompozycję dopełnia fragment zabytkowego ogrodzenia. fot. Simon Brown

Gdy remont się zakończył i prace weszły w fazę aranżacji, Sue musiała pokonać nie tylko opór materii, ale i barierę ludzkich uprzedzeń. Wykonawcy krzywo patrzyli na projekt, na każdym kroku dając wyraz swojej dezaprobacie. Narzekali na wydumane ich zdaniem pomysły właścicielki, na szorstkość materiałów z odzysku, na ciemne kolory farb. - Będzie tu pani miała jak w lochu - gderał majster. Ale ona była nieugięta. Wiedziała, jaki efekt chce osiągnąć. - To miał być ekstrakt Manhattanu, moje nowojorskie spełnienie w północnym Londynie - tłumaczy.

 fot. Simon Brown

Niezwykły barokowo-loftowy mariaż. Łoże w stylu Ludwika XV i ażurowy druciany żyrandol - antom kryształowego kandelabru z londyńskiego studia Abigail Ahern. Na ceglanej ścianie kinkiet ze szkła Murano. Biała toaletka pochodzi z lat 60.

5  fot. Simon Brown

Atmosfera domu przypomina trochę tę z nocnego klubu. W kuchni, na ceglanej ścianie wisi nawet neon z wezwaniem "Trust me", kupiony w Rocket St. George, internetowym sklepie ze stylowymi gadżetami. Obok - czarny stalowy komin kuchenki i spięte wiszącym kablem proste lampy z miedzianej blachy. Wszystko to w połączeniu z surowością cegły wygląda jak żywcem przeniesione z ciemnego zaułka nowojorskiego Midtown.

Dom tonie w odcieniach grafitu i gołębiej szarości. W salonie, na poziomie +1, tłem życia rodzinnego jest ściana z surowego betonu z kominkiem obudowanym kamiennymi ciosami, takimi samymi, z jakich buduje się murki oporowe w bajecznych angielskich ogrodach. Obok stoją szafki z chropowatego drewna "po przejściach". Wszędzie szorstko, kostropato. Wszędzie półmrok. A jednak wnętrza nie robią wrażenia ponurej pieczary. Jeśli już upierać się przy geologicznych skojarzeniach, to raczej jaskinia rodzinnej rozrywki - pełna życia i bardzo osobista.

 fot. Simon Brown

- Uwielbiam kontrastujące zestawienie szorstkich "męskich" materiałów  z delikatnymi, kobiecymi dodatkami - mówi Sue. Obok wolno stojącej wanny (BC Designs) zamontowana w posadzce bateria Instinct (Vado).

Różowy taboret z wizerunkiem królowej Elżbiety II pochodzi z kolekcji Royal Mail (The Colour Union).

6  fot. Simon Brown

Baśniowa tapeta Jezioro łabędzie zaprojektowana przez Ninę Campbell dla marki Osborne & Little.

 fot. Simon Brown

Pokój córeczki Sue, Yaeli: przy biurku krzesło Louis Ghost Philippe'a Starcka.

7  fot. Simon Brown

Rodzina Millerów w swojej "klubowej" kuchni. Zabudowa (Roundhouse) świetnie komponuje się z ceglaną ścianą. Przy barku rzemieślnicze stołki Bienaise na nogach z patynowanego metalu. Miedziane lampy pochodzą z założonej w XIX w. manufaktury Davey Lighting, która zaczynała od produkcji oświetlenia okrętowego.

 fot. Simon Brown

Hol z zabytkowym witrażem i misternymi sztukateriami. Lampa vintage z bursztynowego szkła przełamuje edwardiański styl.

Komentarze (1)
Wnętrza: edwardiański dom w nowojorskim stylu
Zaloguj się
  • abram1985pl

    Oceniono 4 razy 0

    Jakbym widział swój pokój, brakuje tylko sterty ubrań na środku i majtek na żyrandolu
    ---
    vmbs.com.pl/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX