Wnętrza: mieszkanie Mariusza Łukasika

04.03.2014 08:00
Krytycy sztuki porównują jego prace do traktatów alchemika. On sam mówi, że woli redukować, niż dodawać. W sztuce i w życiu. Wizyta w domu Mariusza Łukasika to jednocześnie spotkanie z oeuvre artysty i jego życiowym credo. O swoim mieszkaniu mówi, że to wnętrze po męsku uczciwe - nic nie jest tu wymyślone czy na pokaz, wszystko musi mieć swoje miejsce i ustalony porządek.
1 Mariusz Łukasik Mariusz Łukasik fot. Rafał Lipski

Swoista asceza

O wnętrzu, tak jak o sztuce, myśli kontekstualnie - musi być spójne. Mówi, że mieszkanie i każdy obraz to w jakiś sposób metafora jego życia.

Mógł mieszkać wszędzie - miał pracownię w Berlinie Zachodnim, możliwość ułożenia sobie życia w Nowym Jorku czy Norymberdze, gdzie był pierwszym rysownikiem miasta. Zawsze wracał do Warszawy. Pierwsze trzydzieści lat spędził na Pradze, na ul. Stalowej, gdzie się wychował, a kolejne trzydzieści na Żoliborzu, w modernistycznej kamienicy z zielonym dziedzińcem. Ceni sobie i miejsce, i sąsiadów, tworzących rodzaj inteligenckiej enklawy, a także fakt, że o zgiełku miasta zapomina się tuż za furtką na podwórze. To mocne osadzenie w jednym miejscu Mariusz Łukasik rekompensuje sobie podróżami.

 

 fot. Rafał Lipski

 

Maimenides (głowa z książkami) jest częścią projektu Glova, który Mariusz Łukasik szykuje na większą wystawę.

2 Tu nic nie jest pozostawione przypadkowi! Własne prace, znaleziska, pamiątki artysta komponuje w przemyślane instalacje. Obrazy, rysunki, nawet materiały potrzebne do pracy należą do wystroju wnętrza. - Poniekąd jestem zakładnikiem  własnej sztuki - mówi Mariusz Łukasik. - Jestem jej twórcą i odbiorcą. Tu nic nie jest pozostawione przypadkowi! Własne prace, znaleziska, pamiątki artysta komponuje w przemyślane instalacje. Obrazy, rysunki, nawet materiały potrzebne do pracy należą do wystroju wnętrza. - Poniekąd jestem zakładnikiem własnej sztuki - mówi Mariusz Łukasik. - Jestem jej twórcą i odbiorcą. fot. Rafał Lipski

Nic na pokaz

Poetyckie stwierdzenie, że i obrazy, i mieszkanie to metafora życia w jego przypadku ma swoje uzasadnienie. Maluje tak, jak mieszka - skromnie, minimalistycznie, ale z inwencją i charakterem. O swoim mieszkaniu mówi, że to wnętrze po męsku uczciwe. Nic tu nie jest wymyślone ani na pokaz, wszystko wynika z jego procedur życiowych i artystycznych. Każdej rzeczy nadaje indywidualne piętno - nawet kiedy robi zakupy spożywcze, to wybrane artykuły komponują się w piękną martwą naturę. Woli redukować, niż dodawać. Tęcza barw na obrazie to nie jego bajka. "Wykorzystuję często efekt szarości optycznej, co jest bardzo wysublimowanym kolorem" - mówi. Nie zagraci mieszkania zbędnymi meblami czy designerską lodówką, za to doceni urodę starej stolarki drzwi i okien, mosiężnych klamek, drewnianej podłogi. Niewiele sprzętów, tylko tych koniecznych (stół, krzesło, fotel, łóżko), dziesiątki obrazów, swoisty minimalizm. Trochę tu jak w zakonie - wszystko musi mieć swoje miejsce, ustalony porządek. Jedyne mocniejsze plamy koloru tworzą niewielkie wschodnie dywany, przywiezione z egzotycznych podróży.

 

 fot. Rafał Lipski

 

Kokony - seria prac artysty sprzed dwudziestu lat.

3 Płaskorzeźba oparta o kran w kuchni to przypadkowe znalezisko. Idealnie wpisuje się w klimat mieszkania. Płaskorzeźba oparta o kran w kuchni to przypadkowe znalezisko. Idealnie wpisuje się w klimat mieszkania. fot. Rafał Lipski

Zakładnik własnej sztuki

W mieszkaniu Mariusza Łukasika nic nie jest pozostawione przypadkowi, bo traktuje życiową przestrzeń jako materiał do kreacji. ?Bardzo wszystko rytmizuję - opowiada. - Tutaj jest harmonia, balans między symetrią i asymetrią. Dużo tu dyskretnych niuansów trudnych do uchwycenia, ale tu wszędzie jest rytm pionów i poziomów. I nie chodzi tylko o obrazy czy rzeźby, zwracam uwagę nawet na kaloryfery, drzwi, futryny. Lubię biel ścian. Biel mnie inspiruje, jest substytutem przestrzeni, przede wszystkim jednak pozwala na pełną kontrolę koloru. Przestrzeń jest ważna, ale wyważenie proporcji między samą przestrzenią a jej zintymizowaniem jest chyba najtrudniejsze.

 

 fot. Rafał Lipski

W tym mieszkaniu nic nie jest na pokaz - wszystko wynika z procedur artystycznych i życiowych właściciela.

4 Larry the Swimmer, tak jak Maimenides jest częścią projektu Glova. Rzeźby wykonane są w suporeksie. 'Materiał jest nietrwały i piekielnie trudny w obróbce - wyjaśnia artysta - ale pięknie łamie światło, co jest o tyle ważne, że główną częścią tego projektu są fotogramy wykonane na bazie zdjęć tych prac. Larry the Swimmer, tak jak Maimenides jest częścią projektu Glova. Rzeźby wykonane są w suporeksie. 'Materiał jest nietrwały i piekielnie trudny w obróbce - wyjaśnia artysta - ale pięknie łamie światło, co jest o tyle ważne, że główną częścią tego projektu są fotogramy wykonane na bazie zdjęć tych prac. fot. Rafał Lipski

Twórca i odbiorca

Ta swoista asceza wnętrza towarzyszy mu od dzieciństwa. Odkąd pamięta, do minimum ograniczał przedmioty w najbliższym otoczeniu. Szybko też ustalił swoją wizję mieszkania-pracowni. -To połączenie przestrzeni życiowej z przestrzenią do pracy jest mi potrzebne - wyjaśnia. - Od zawsze, gdy pracowałem, miałem obok łóżko i wszystkie rzeczy, z którymi się identyfikuję. Jak tego nie ma, na przykład kiedy wyjeżdżam,  od razu rekonstruuję to swoje najbliższe otoczenie. Gdy jestem w miejscu, które nie jest moje, to albo muszę je oswoić, albo muszę stamtąd uciec. W każdym wnętrzu racjonalnie, po swojemu koreluję ze sobą faktury, światło. Tutaj, na Żoliborzu mieszkam od trzydziestu lat i to mieszkanie od tego czasu nic się nie zmieniło.

 

 fot. Rafał Lipski

 

Szafa wypełniona pracami sama wygląda jak obiekt sztuki. Artysta ma swój patent na składowanie i przechowywanie obrazów, rysunków i rzeźb. Płótna układa w równe pryzmy, papiery w teki.

5   fot. Rafał Lipski

Niezbędne minimum

Przybywa prac, bo ciągle maluje, rysuje, ale Mariusz Łukasik ma patent na ich składowanie tak, żeby nie zagracić przestrzeni.

Na pytanie, czy pracownia i mieszkanie to dobre połączenie, odpowiada z wahaniem, że niby się z tym męczy, a jednak inaczej nie potrafi. Ma też wygodne studio poza domem, a kiedy wyjeżdża, chętnie pracuje w plenerze. Nie raz zdarzyło się, że rysunki porwane przez wiatr fruwały nad polami. Bo kiedy pracuje, to anektuje całą przestrzeń. Tak samo w domu: tu nie ma sztywnego podziału na pracownię czy sypialnię. Maluje nawet w łazience, gdzie jest fantastyczne światło, a popołudniami chętnie pracuje w kuchni. Śmieje się, że kiedy był studentem, to w pracowni na ASP siedział do oporu, wychodził ostatni, a teraz prawie wcale nie wychodzi. Zakładnik własnej sztuki i perfekcjonizmu rzadko stwierdza, że obraz jest skończony. Jeżeli coś mu za łatwo wychodzi, to to niszczy. Malowanie to dla niego proces rozciągnięty w czasie.

-Poniekąd jestem zakładnikiem swojej sztuki - mówi. - Jestem jej twórcą i odbiorcą. Wiem, jak moje obrazy wyglądają od tyłu, ile poświeciłem im czasu. Nie maluję farbami olejnymi, bo mam na nie alergię, więc musiałem się dopasować do świata sztuki. Pracuję na papierach, na różnych alternatywnych materiałach. Nie uważam się za malarza, raczej za kompozytora. Traktuję swoje prace jako intelektualne obiekty do kontemplacji. Z ich wyciszeniem dobrze się funkcjonuje na co dzień. Wiem to nie tylko z własnego doświadczenia, także od ludzi, którzy mają w domach moje prace.

 

 fot. Rafał Lipski

 

W kuchni, łazience, pokojach sprzęty domowe sprowadzone są do koniecznego minimum. O charakterze domu decyduje funkcjonalny układ, stary szlachetny detal, światło ? wszystko, co stanowi dobre tło obrazów.

6 W kuchni, łazience, pokojach sprzęty domowe sprowadzone są do koniecznego minimum. O charakterze domu decyduje funkcjonalny układ, stary szlachetny detal, światło - wszystko, co stanowi dobre tło obrazów. W kuchni, łazience, pokojach sprzęty domowe sprowadzone są do koniecznego minimum. O charakterze domu decyduje funkcjonalny układ, stary szlachetny detal, światło - wszystko, co stanowi dobre tło obrazów. fot. Rafał Lipski

Pomimo etykietki artysty-samotnika tworzącego w swojej celi, lubi towarzystwo. Chętnie zaprasza przyjaciół - gotuje, otwiera wino. Ciszę przełamuje muzyką barokową albo free jazzem, byle bez wokalu, bo to już dla niego zbyt wiele. Lubi punk rocka, np. Bush Tetras. Jego mieszkanie jest wspaniałą kreacją, ale artysta przyznaje, że kreacja kreacją, ale w życiu najważniejsze jest zaznać trochę ludzkiego ciepła.

 

 fot. Rafał Lipski

Komentarze (2)
Wnętrza: mieszkanie Mariusza Łukasika
Zaloguj się
  • li_lah

    Oceniono 9 razy 3

    tak... po męsku! prawie nic tam nie ma i lekki nieład. zero lukru. podoba mi się, coś w tym jest.
    btw piękna płytka stoi nad baterią kranową, może by ją wmurować w ścianę?

  • Jerzy Kapela

    0

    Przypominam sobie Twoją osobę z Rodos ciekawego człowieka fizycznie sprawnego pełnego ekspresji i ciekawych wypowiedzi na temat sztuki pozdrawiam po latach Jurek Kapela z Kalisza

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX