Wnętrze pełne rzeczy z duszą

05.04.2016 08:56
Między sofą i lampą z IKEI biedermeierowska witryna, na niej drewniane laleczki z japońskiego pchlego targu. Bauhausowskie meble dogadują się ze sprzętami z poprzedniego wieku.

Między sofą i lampą z IKEI biedermeierowska witryna, na niej drewniane laleczki z japońskiego pchlego targu. Bauhausowskie meble dogadują się ze sprzętami z poprzedniego wieku. (Fot.: Joanna Pawłowska)

Ikony modernizmu obok biedermeierów. Intrygujące obiekty z całego świata w sąsiedztwie dobrze zaprojektowanych produktów IKEI. Na neutralnym tle ścian potraktowanych jak czyste płótno, młoda artystka snuje wizualną opowieść, splatając odległe wątki i czasoprzestrzenie.

Kto tu mieszka? Luisa Franz Kleopatra Klobassa graficzka, ilustratorka, fotografka, autorka instalacji, www.luisafranzkleopatra.com
Gdzie? W centrum Wiednia.
Metraż: 140 m kw., XIX-wieczna kamienica.

Do piętnastego roku życia mieszkałam z rodzicami na przedmieściach - opowiada Luisa. - Dopiero kiedy przeniosłam się do centrum, odkryłam, że brakowało mi pulsującej energii miasta. Dziś Wiedeń jest dla mnie przytulnym gniazdkiem, gdzie czuję się bezpieczna i na luzie, gdy wracam z końca świata. Życie toczy się tu wolniej niż w Berlinie czy Londynie, ale to tylko dodaje uroku.

Talent we krwi

Luisa Franz Kleopatra. Niespełna trzydziestoletnia artystka podpisuje się trzema imionami. Franz, imię męskie, otrzymała po dziadku, który odszedł kilka tygodni przed jej narodzinami. Imię Kleopatra rodzice nadali jej na pamiątkę egipskiej królowej, kobiety silnej i niezależnej. Luisa wywodzi się z rodziny artystycznej. Babcia była rzeźbiarką, dziadek malarzem, rodzice związali się z przemysłem filmowym: mama jako scenograf, ojciec jako reżyser telewizyjny i producent filmowy. Po przodkach odziedziczyła nie tylko meble i bibeloty, ale także wszechstronny talent.

Luisa Franz Kleopatra KlobassaLuisa Franz Kleopatra Klobassa fot. Joanna Pawłowska

Mieszkanie przy Neustiftgasse pełne jest niespodzianek i zaskakujących zestawień. Swobodny miks, konglomerat - tak najchętniej podsumowuje wystrój jego autorka. Obok obiektów znalezionych: tworów natury i wytworów kultury, zabytkowych mebli, ikon designu oraz prac własnych i zaprzyjaźnionych artystów, Luisa ustawiła meble z IKEI. Bricollage jest bowiem najbliższą jej metodą aranżacji wnętrz. Delikatne linie i subtelne odcienie przenikają się z plamami czerni, a surowość geometrycznych brył mebli łagodzą organiczne struktury: bukiet suchych kwiatów czy woal zaczepiony na starym lustrze niczym pajęcza sieć.

Mieszkanie dla kolekcjonerki

- Fascynuje mnie konstruowanie nowych układów ze znanych elementów, bo tworząc takie kompozycje mogę zmienić oczywiste w zaskakujące. Wszystko już kiedyś było, to prawda. Reinterpretacja i rearanżacja potrafią jednak uczynić rzeczy nie tylko bardziej interesującymi wizualnie, ale także nadać im nowe znaczenie - przekonuje gospodyni, która z domu wyniosła zamiłowanie do twórczego zbieractwa. Wzrastała w otoczeniu przedmiotów, które potencjalnie mogły się stać częścią scenografii, tę metodę mama Luisy stosuje do dziś. Jedne znikały z pola widzenia, ustępując miejsca innym. Część pozostała w rodzinie. Kilka otrzymała córka jako zaczątek własnej kolekcji, którą regularnie wzbogaca o eksponaty z całego świata.

W miniaturowych aranżacjach, jakie Luisa buduje z upodobaniem, kluczową rolę, tak jak w scenografii, odgrywa światło dopełniające kompozycję. Oświetleniem na większą skalę posługuje się z równą biegłością. Wychowana na zapleczu teatralnych scenografii i planów filmowych weszła w posiadanie wiedzy, którą inni zdobywają na specjalistycznych kursach.

Wnętrza zbudowane światłem

- Świadomie unikam oświetlenia ogólnego. Jedna duża lampa pośrodku sufitu jest dla mnie nie do pomyślenia. Odbieram takie światło jako wyjątkowo niekorzystne zarówno dla mieszkańców, jak i wyglądu pomieszczenia. Żeby wykorzystać w pełni możliwości tworzenia nastroju, jakie daje sztuczne światło rozbiłam je na wiele elementów. Lampy stojące i wiszące oświetlają jedynie wycinek przestrzeni, a małe, dekoracyjne lampki tworzą akcenty świetlne - wylicza właścicielka.

Szczególnie dużo wysiłku włożyła w dobór lamp koło stołu, przy którym podejmuje przyjaciół. Otwarty układ przestrzeni dziennej z jadalnią ulokowaną vis-a-vis otwartej kuchni sprzyja spotkaniom, a Luisa jest osobą bardzo towarzyską. - Goście siedzą za stołem, ja gotuję. Mogę z nimi rozmawiać, krojąc albo mieszając coś w garnkach. Idea zamkniętej kuchni jest mi obca. Czułabym się odseparowana od życia, które toczy się za drzwiami.

Strefa kuchenno-jadalna płynnie przechodzi w salon, a wnętrze przenika się z tym, co na zewnątrz budynku. Postrzegać i być postrzeganym, motyw ten powraca w refleksji artystki. - Uważam, że twórczość bierze się z wchłaniania dosłownie wszystkiego, co rozgrywa się przed naszymi oczami. Może to być zjawisko ze świata natury, fragment rozmowy, niewerbalizowalne odczucie jakie wzbudził nieznajomy - mówi z przekonaniem.

Symfonia w bieli

Wszystkie ściany zdecydowała się pomalować na biało, jak w klasycznym układzie "white cube", współczesnej galerii jako tła sztuki. Zachowała też białe wykończenia w kuchni i w łazience. W dialog z bielą we wnętrzu weszła biel obecna na zewnątrz - gdy się spogląda przez okna salonu, wzrok zatrzymuje się na białej ścianie przeciwogniowej. Luisa lubi się w nią wpatrywać. To wycisza.

- Niektórzy wolą uporządkowane, minimalistyczne otoczenie, inni potrzebują elementu chaosu - mówi. - Pociąga mnie jedno i drugie, ale bliższa jest mi przytulność wnętrza pełnego różnorodnych przedmiotów, także antyków. Vintage i retro są bardzo popularne wśród wiedeńczyków z mojego pokolenia i nie sądzę, żeby miało się to szybko zmienić. Nasi rodzice lubią design z czasów modernizmu i lat 60., my idziemy dalej i nie boimy się łączyć go z obiektami starszymi o sto lat oraz ze współczesnymi meblami produkowanymi masowo. Moim zdaniem istotne jest nie to, gdzie kupujemy przedmioty i czy wszystkie mają logo znanych projektantów, ale fakt, jak je z sobą zestawiamy, czy robimy to w sposób twórczy i świadomy.

- Kolekcjonuję rzeczy, nie tylko z uwagi na ich piękno - tłumaczy Luisa. - Otaczam się osobliwymi przedmiotami, bo ich obecność sprawia, że mam wrażenie, iż żyję pośród opowieści. Przedmioty przywołują momenty, gdy weszłam w ich posiadanie, bywają wehikułami podróży w czasie i przestrzeni. Wszystkie, bez wyjątku, opowiadają historie...

dom i wnętrze na wideo

Zobacz także
  • W salonie architekci Monomoka zaprojektowali graficzną ramę dla ceramicznej mozaiki, z wycinanych i malowanych ręcznie płyt MDF. Mieszkanie w duchu Vintage
  • Rozległy taras wychodzi na patio. Krzesła Bistro (Fermob), drewniana zabudowa dla roślin i ławki to dzieło pana domu. Światło Południa - stylowe wnętrza w Prowansji
  • Kuchnia to udany miks nowoczesnego wnętrza z nutą skandynawskiej przytulności i z industrialnymi akcentami. Stylowe mieszkanie dla rodziny w Wilanowie
Komentarze (3)
Wnętrze pełne rzeczy z duszą
Zaloguj się
  • tempo.rary

    Oceniono 6 razy 0

    Yyyy to ja już wolę późny PRL. To mieszkanie świadczy o jakiejś niestabilności emocjonalnej.

  • Mo S

    Oceniono 4 razy 0

    mwaa... ujdzie... troche za duzotych dupereli porozstawianych wszedzie....w salonie brakuje jeszcze tylko szopki z zakopanego i kamienia soli z wieliczki... a mozna by postawic zaraz obok tej czaszki pod szklem... hahaha

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX