Mieszkanie na 36. piętrze wrocławskiego wieżowca

Zdjęcia: Leo Zappert, stylizacja: Mika Roth, tekst: Julka Paluszkiewicz
26.08.2016 10:28
A A A

fot. Leo Zappert

Kiedy pierwszy raz jako mała dziewczynka leciała z rodzicami samolotem postanowiła, że dorosłe życie chce związać z lataniem. Marzenie stało się rzeczywistością. Większość życia spędza w przestworzach. I w pracy, i w domu.

Kto tu mieszka? Hanna, pracuje w międzynarodowej firmie związanej z nowymi technologiami.
Gdzie? We Wrocławiu.
Metraż: 50 m kw.

Choć dorastała w domu pod lasem zdecydowała, że jej miejsce życia znajdzie się na 36. piętrze nowoczesnego wieżowca Sky Tower. - Gdy wracam ze służbowej podróży muszę odpocząć, naładować baterie, wyciszyć się, zebrać siły przed kolejnym wyzwaniem. Są takie tygodnie, że więcej godzin spędzam w samolocie niż na ziemi, a moją szafą jest walizka. Jednak gdy już jestem w domu, nadal lubię być w chmurach - mówi Hanka, której praca związana jest z częstymi i dalekimi wojażami. - Tylko kilka dni w miesiącu spędzam we Wrocławiu, ale na tym etapie przemieszczanie się jest mi potrzebne do życia jak powietrze. 

PRZEJDŹ DO GALERII >>

Mieszkanie w chmurach

Pod względem koncepcji Sky Tower nawiązuje do idei jednostki mieszkalnej stworzonej przez Le Corbusiera na przełomie lat 40. i 50. Wrocławski budynek to samowystarczalny organizm wyposażony we wszelkie atrakcje. Są w nim sklepy, centra handlowe, basen, siłownia, spa, restauracje, kręgielnie.

Apartament we Wrocławiufot. Leo Zappert

 Winda wzywana kartą magnetyczną zawozi nas bezpośrednio na piętro, na którym mieszkamy. Wszystkim steruje elektronika: oświetleniem, wentylacją, muzyką, zaciemnieniem okien. Nawet otwieranie okien jest tu nietypowe. Uchylenie niewielkiego lufcika (oczywiście pilotem) stanowi przeżycie porównywalne z próbą otwarcia okna w samolocie. Hanka wie, że to nie jest typowe pied-a-terre, ale dla niej jest idealne.

Pierwotnie apartament podzielony był ściankami działowymi na mniejsze pomieszczenia. Ograniczało to przestrzeń i przesłaniało niezwykły widok za wielkim, wygiętym w łuk oknem. Ścianki generowały zbędne pokoje, a Hanka wymarzyła sobie open space.

Wnętrze otwarte

Poprosiła architekta Piotra Saladrę z Monomoka, znanego z niekonwencjonalnych rozwiązań, by zaprojektował apartament dostosowany do jej potrzeb.
Piotr oczyścił przestrzeń, a jednocześnie ujednolicił ją. - Otworzył całe wnętrze na panoramiczny  widok, który jest wizytówką tego mieszkania - opowiada Hanna. - Podobało mi się, że podszedł bardzo indywidualnie do projektowania tego miejsca, tak, bym czuła się tu dobrze.

Salon z kuchnią i sypialnią zyskały dostęp do światła dziennego i z dużym wdziękiem korespondują ze sobą we wspólnej przestrzeni. Na głównej ścianie architekt  zaplanował kuchnię. Potraktował ją lekko i graficznie. Nawiązując do estetyki paska kodu kreskowego na górnych szafkach, wprowadził nieoczywisty rytm, co przełamało monumentalność zabudowy. Podświetlona wnęka w ścianie kuchennej zmierza aż do sypialni, pojawia się także w łazience. Pozioma linia światła porządkuje wnętrze oraz podkreśla wyszukaną włoską mozaikę.

Przestrzeń, która zbliża

Duża sofa w salonie to nie tylko miejsce relaksu, często nocują na niej znajomi gospodyni. Zdarza się, że wpadają tylko na chwilę, ale zostają dłużej. - Jemy kolację i nadrabiamy towarzyskie zaległości, obserwując zachód słońca - mówi Hanka. - W końcu zapada noc, miasto usypia. Za oknem widoczne są jedynie szlaki świateł ulicznych znaczące nocną topografię Wrocławia.

W miejscu dawnej garderoby architekt zaproponował stworzenie sypialni-kabiny: na podwyższeniu, z widokiem na miasto i ukrytym telewizorem przymocowanym do ściany. Mobilny podest z podświetlanymi stopniami pełni funkcję schowka na rzadko używane przedmioty, sprawdza się też jako półki albo schodki do siedzenia. Ścianę sypialni pokryto czarnym pluszem, a szara kotara może oddzielić ją od salonu, tworzącą intymną przestrzeń. 

Wyszukany minimalizm

Także łazienka uległa znacznej modyfikacji. Wszystkie urządzenia zostały przeniesione na jedną ścianę, a po przeciwnej zbudowano szafki nawiązujące stylistycznie i kolorystycznie do zabudowy kuchni.

Hanka przyznaje, że nie ma czasu na chodzenie po sklepach, ale uwielbia coś upolować w sieci. W jej mieszkaniu jest kilka pamiątek rodzinnych, drobiazgi z podróży, parę rzeczy z internetu.

- Przedmiotów jest mało, zazwyczaj są z drugiej ręki albo z odzysku. Lubię, by każdy sprzęt miał jakąś historię - tłumaczy. Tak jak odrestaurowany granatowy fotel znaleziony na ulicy we Francji, różowe krzesła  czy pojedyncze egzemplarze porcelany z angielskich manufaktur wyszukane na aukcjach internetowych lub w internetowych sklepach vintage.

Nie wyklucza, że kiedyś znowu zamieszka w domu pod lasem albo na odległej wyspie, a jej apartament w chmurach będzie dostarczał wrażeń komuś innemu. Nie wie dokąd życie ją poniesie i nie wyobraża sobie, żeby coś mogło być ustalone na zawsze. - Ale tu i teraz jest dobrze - dodaje.

PRZEJDŹ DO GALERII >>

Zobacz także

dom i wnętrze na wideo

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX