Liczy się pierwsze wrażenie - apartament z widokiem na morze w wieżowcu Sea Towers

02.10.2017 09:00
Między oknami stolik z marmurowym blatem Pelegie, zaprojektowany przez Dorotę Koziarę dla Comforty (Mesmetric). Fotel wykonany przez tapicera Kazimierza Miąskowskiego, zasłony WinDekor.

Między oknami stolik z marmurowym blatem Pelegie, zaprojektowany przez Dorotę Koziarę dla Comforty (Mesmetric). Fotel wykonany przez tapicera Kazimierza Miąskowskiego, zasłony WinDekor. (Fot. Celestyna Król)

Jeśli od progu widzimy za oknem zjawiskową panoramę wybrzeża, natychmiast mamy skojarzenie z luksusem. Mieszkanie, nawet niewielkie, od razu staje się apartamentem. Taki właśnie efekt zachodzi we wnętrzach Sea Towers, najbardziej rozpoznawalnego wieżowca Trójmiasta.

Kto tu mieszka? Małżeństwo z Warszawy
Gdzie? W Gdyni, budynek Sea Towers.
Metraż: ok. 55 m2

Sea Towers, kompleks dwóch gdyńskich wieżowców, to szczególne miejsce. Wielu jego mieszkańców pochodzi spoza Trójmiasta, bywają tam tylko podczas weekendów albo urlopów, przyjeżdżają nacieszyć się plażą i wspaniałym widokiem na morze, który rozciąga się z okien. To mieszkanie to właśnie taki przypadek – nieduże, ale tak urządzone, by można było w nim wypocząć.

– Nie obeszło się bez przesuwania ścian – przyznaje projektantka Joanna Kiryłowicz. W mieszkaniu był wąski, ciemny korytarz. Na szczęście udało się go poszerzyć, co zupełnie zmieniło charakter wnętrza. Przybyło miejsca, zrobiło się jaśniej, a przede wszystkim otworzył się widok na morze.

Zwężenie pozostało jedynie na wysokości „komina”, czyli obudowanego pionu, którego w żaden sposób nie dało się przesunąć. W tym miejscu wstawiono ramę przedłużoną pięknym nadświetlem, której biel kontrastuje z ciemnym kolorem ścian przedpokoju. –

Ta symboliczna brama prowadzi nas do środka – tłumaczy Kiryłowicz. – Pierwsze wrażenie jest bardzo ważne – dodaje. – Dość często wyburzam nadproża i wstawiam drzwi prawie sięgające sufitu. Dzięki temu pomieszczenia wydają się wyższe. Czujemy się w nich lepiej, bo mamy wrażenie przestrzeni. W tym przypadku, dzięki drobnej przeróbce, zyskaliśmy jeszcze jedno – wejście do mieszkania znalazło się w jednej linii z oknem w salonie. Przekraczając próg, od razu widzimy, że jesteśmy nad morzem.

Małą kuchnię oddzieliła od przedpokoju przeszklona ścianka w stalowej ramie ustawiona na rancie szafki. Sprytny pomysł, który optycznie powiększył i nieco rozjaśnił oba wnętrza. Kuchnia nie ma okna, jest otwarta na salon, ale wyraźnie zamyka się w swojej przestrzeni. Dokładnie przemyślana, nie stanowi jego części, jest tylko ważnym uzupełnieniem. Zdobi ją orzechowe drewno (przykrywa nie tylko fronty szafek, ale i sufit) oraz przyjemne w dotyku, cementowe płytki sprowadzone z Maroka. Czerń i biel przeplata się na nich z kolorem oliwki. Biel, która powtarza się także w innych elementach kuchni i marmurowy blat stołu, sprawiają, że wnętrze jest jasne i pogodne.

Projektantka, zainspirowana nadmorską przyrodą, postawiła na ciepłe barwy. Odcienie szarości, które pojawiają się w salonie, a także w holu i sypialni, urozmaica wyraźna domieszka beżu. Skojarzenie z piaskiem na plaży? Być może.

– Ciepłe kolory mają ważną zaletę: rozmywają się w przestrzeni, nie umniejszają jej ani nie dzielą, to bywa zadaniem zimnych barw – tłumaczy Kiryłowicz.

Sypialnię również przegradzał pion. Został zamaskowany pokaźną szafą, której dolna część pełni rolę wezgłowia łóżka. Ściana z luster odbija światło padające z okna i rozjaśnia wnętrze. Ozdobą są nocne szafki ozdobione czeczotowym fornirem o bardzo bogatym rysunku. To nawiązanie do art déco, podobnie jak uchwyty szafek wiszących w salonie czy ozdobne nadświetla nad drzwiami. Z kolei frezowane linie, widoczne na lustrach i meblach, a także kształt stolika w salonie, budzą skojarzenie z gdyńskim modernizmem. Płytki w kuchni i krzesła to wspomnienie amerykańskich filmów z lat 60.

– Wnętrze nie musi być modne, ani wiernie oddawać konkretnego stylu – uważa projektantka. – Ale musi odpowiadać ludziom, którzy mają w nim mieszkać. Niczego nie kopiuję, lecz chętnie wracam do historii, przetwarzam ją na różne sposoby. Mieszam style, eksperymentuję, a wszystko po to, by stworzyć wnętrze adresowane do konkretnych osób. Liczę na to, że dobrze się w nim poczują i je polubią.

Joanna Kiryłowicz zaprojektowała większość mebli znajdujących się w mieszkaniu. Szafki w łazience to też jej dzieło.

– Łazienka została podzielona na dwie części – tłumaczy. – W pierwszej znajduje się duża szafa z perforowanej blachy pomalowanej na biało. Mieści pralkę i suszarkę. Drugą zajmuje prysznic ozdobiony marmurem. Blat z umywalką też jest marmurowy. Dolne szafki, tak jak meble w całym mieszkaniu, wykończone zostały orzechowym drewnem, górne – lustrami. Musiało być funkcjonalnie, wobec tego, oprócz półeczek zamontowano w nich gniazdka. Płytki, jak w kuchni, są cementowe, czarno-białe, wykończone listwami z granitu.

Mieszkanie oświetlają lampy upolowane w internecie, ale równie ważne są punkty świetlne umieszczone w  wielu miejscach na ścianach. Wieczorem to one budują nastój, dodają wnętrzu lekkości, podkreślają jego charakter i urodę.
O spójności pomieszczeń przesądza m.in. powtarzająca się kolorystyka i meble wykonane z tego samego materiału (orzech). Mimo podobieństw, zachowują swoje kształty i odrębność.

Prezentacje: kawalerka z antresolą [WIDEO]

dom i wnętrze na wideo

Zobacz także
  • Ceramika Bogato zdobiona ceramika - dekoracja, która zawsze jest modna
  • Praca Lili Fijałkowskiej Internetowe galerie obrazów [PRZEGLĄD]
  • Łódź Design Festival 2017 Jesienne wydarzenia, na których warto być [PRZEGLĄD]
Skomentuj:
Liczy się pierwsze wrażenie - apartament z widokiem na morze w wieżowcu Sea Towers
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje