Liczy się pierwsze wrażenie - apartament z widokiem na morze w wieżowcu Sea Towers

Jeśli od progu widzimy za oknem zjawiskową panoramę wybrzeża, natychmiast mamy skojarzenie z luksusem. Mieszkanie, nawet niewielkie, od razu staje się apartamentem. Taki właśnie efekt zachodzi we wnętrzach Sea Towers, najbardziej rozpoznawalnego wieżowca Trójmiasta.

Kto tu mieszka? Małżeństwo z Warszawy
Gdzie? W Gdyni, budynek Sea Towers.
Metraż: ok. 55 m2

Sea Towers, kompleks dwóch gdyńskich wieżowców, to szczególne miejsce. Wielu jego mieszkańców pochodzi spoza Trójmiasta, bywają tam tylko podczas weekendów albo urlopów, przyjeżdżają nacieszyć się plażą i wspaniałym widokiem na morze, który rozciąga się z okien. To mieszkanie to właśnie taki przypadek – nieduże, ale tak urządzone, by można było w nim wypocząć.

– Nie obeszło się bez przesuwania ścian – przyznaje projektantka Joanna Kiryłowicz. W mieszkaniu był wąski, ciemny korytarz. Na szczęście udało się go poszerzyć, co zupełnie zmieniło charakter wnętrza. Przybyło miejsca, zrobiło się jaśniej, a przede wszystkim otworzył się widok na morze.

Zwężenie pozostało jedynie na wysokości „komina”, czyli obudowanego pionu, którego w żaden sposób nie dało się przesunąć. W tym miejscu wstawiono ramę przedłużoną pięknym nadświetlem, której biel kontrastuje z ciemnym kolorem ścian przedpokoju. –

Ta symboliczna brama prowadzi nas do środka – tłumaczy Kiryłowicz. – Pierwsze wrażenie jest bardzo ważne – dodaje. – Dość często wyburzam nadproża i wstawiam drzwi prawie sięgające sufitu. Dzięki temu pomieszczenia wydają się wyższe. Czujemy się w nich lepiej, bo mamy wrażenie przestrzeni. W tym przypadku, dzięki drobnej przeróbce, zyskaliśmy jeszcze jedno – wejście do mieszkania znalazło się w jednej linii z oknem w salonie. Przekraczając próg, od razu widzimy, że jesteśmy nad morzem.

Małą kuchnię oddzieliła od przedpokoju przeszklona ścianka w stalowej ramie ustawiona na rancie szafki. Sprytny pomysł, który optycznie powiększył i nieco rozjaśnił oba wnętrza. Kuchnia nie ma okna, jest otwarta na salon, ale wyraźnie zamyka się w swojej przestrzeni. Dokładnie przemyślana, nie stanowi jego części, jest tylko ważnym uzupełnieniem. Zdobi ją orzechowe drewno (przykrywa nie tylko fronty szafek, ale i sufit) oraz przyjemne w dotyku, cementowe płytki sprowadzone z Maroka. Czerń i biel przeplata się na nich z kolorem oliwki. Biel, która powtarza się także w innych elementach kuchni i marmurowy blat stołu, sprawiają, że wnętrze jest jasne i pogodne.

Projektantka, zainspirowana nadmorską przyrodą, postawiła na ciepłe barwy. Odcienie szarości, które pojawiają się w salonie, a także w holu i sypialni, urozmaica wyraźna domieszka beżu. Skojarzenie z piaskiem na plaży? Być może.

– Ciepłe kolory mają ważną zaletę: rozmywają się w przestrzeni, nie umniejszają jej ani nie dzielą, to bywa zadaniem zimnych barw – tłumaczy Kiryłowicz.

Sypialnię również przegradzał pion. Został zamaskowany pokaźną szafą, której dolna część pełni rolę wezgłowia łóżka. Ściana z luster odbija światło padające z okna i rozjaśnia wnętrze. Ozdobą są nocne szafki ozdobione czeczotowym fornirem o bardzo bogatym rysunku. To nawiązanie do art déco, podobnie jak uchwyty szafek wiszących w salonie czy ozdobne nadświetla nad drzwiami. Z kolei frezowane linie, widoczne na lustrach i meblach, a także kształt stolika w salonie, budzą skojarzenie z gdyńskim modernizmem. Płytki w kuchni i krzesła to wspomnienie amerykańskich filmów z lat 60.

– Wnętrze nie musi być modne, ani wiernie oddawać konkretnego stylu – uważa projektantka. – Ale musi odpowiadać ludziom, którzy mają w nim mieszkać. Niczego nie kopiuję, lecz chętnie wracam do historii, przetwarzam ją na różne sposoby. Mieszam style, eksperymentuję, a wszystko po to, by stworzyć wnętrze adresowane do konkretnych osób. Liczę na to, że dobrze się w nim poczują i je polubią.

Joanna Kiryłowicz zaprojektowała większość mebli znajdujących się w mieszkaniu. Szafki w łazience to też jej dzieło.

– Łazienka została podzielona na dwie części – tłumaczy. – W pierwszej znajduje się duża szafa z perforowanej blachy pomalowanej na biało. Mieści pralkę i suszarkę. Drugą zajmuje prysznic ozdobiony marmurem. Blat z umywalką też jest marmurowy. Dolne szafki, tak jak meble w całym mieszkaniu, wykończone zostały orzechowym drewnem, górne – lustrami. Musiało być funkcjonalnie, wobec tego, oprócz półeczek zamontowano w nich gniazdka. Płytki, jak w kuchni, są cementowe, czarno-białe, wykończone listwami z granitu.

Mieszkanie oświetlają lampy upolowane w internecie, ale równie ważne są punkty świetlne umieszczone w  wielu miejscach na ścianach. Wieczorem to one budują nastój, dodają wnętrzu lekkości, podkreślają jego charakter i urodę.
O spójności pomieszczeń przesądza m.in. powtarzająca się kolorystyka i meble wykonane z tego samego materiału (orzech). Mimo podobieństw, zachowują swoje kształty i odrębność.

Prezentacje: kawalerka z antresolą [WIDEO]

Skomentuj:
Liczy się pierwsze wrażenie - apartament z widokiem na morze w wieżowcu Sea Towers
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX